Dolar amerykański został dziś wyceniony przez NBP na 3,6260 zł, co oznacza wzrost o 0,26 procent i podwyżkę o 0,0093 zł w porównaniu z poprzednim fixingiem. Euro kosztuje 4,2544 zł, notując symboliczne 0,03 procent zwyżki, frank szwajcarski osiągnął poziom 4,5746 zł po ruchu w górę o 0,29 procent, a funt brytyjski wzrósł do 4,9102 zł, co odpowiada zmianie o 0,12 procent. Wśród walut surowcowych wyraźniej umocniły się dolar australijski, wyceniony na 2,3871 zł po skoku o 0,85 procent, oraz dolar nowozelandzki, który podrożał do 2,1872 zł przy wzroście o 1,20 procent. Korona norweska zyskała 0,98 procent i kosztuje 0,3604 zł, korona szwedzka wzrosła do 0,3820 zł, a jen japoński wyceniono na 2,4701 zł za 100 jednostek. Zestawienie potwierdza, że koszyk walut pozostaje w trendzie umiarkowanej aprecjacji względem złotego, choć ruchy nie są gwałtowne i mieszczą się w zakresie obserwowanym w ostatnich tygodniach.
Równoległe notowania rynkowe wskazują na niewielkie wahania pary USD/PLN w okolicach 3,62–3,63, co z punktu widzenia handlu krótkoterminowego oznacza utrzymanie kursu w wąskim przedziale, ale jednocześnie potwierdza ogólny powrót popytu na dolara po okresie słabszej kondycji. Dane z głównych platform transakcyjnych pokazały, że w ujęciu tygodniowym amerykańska waluta osunęła się nieznacznie, jednak ostatnie godziny przyniosły odbicie zgodne z rosnącą rentownością obligacji USA. Wzrosty dochodowości długu skarbowego w Stanach Zjednoczonych, wspierane lepszymi od oczekiwań odczytami sprzedaży detalicznej, wzmacniają obraz gospodarki odpornej na dotychczasowe zacieśnianie polityki pieniężnej, co chwilowo zwiększa atrakcyjność dolara kosztem walut rynków wschodzących.
Na europejskim froncie kluczowe pozostają sygnały z Europejskiego Banku Centralnego. Rynki terminowe zakładają utrzymanie stóp procentowych EBC na dotychczasowym poziomie po serii ubiegłorocznych obniżek, co ma być odpowiedzią na stabilizację inflacji w pobliżu celu oraz niepewność związaną z potencjalnymi taryfami ze strony Stanów Zjednoczonych. Decydenci we Frankfurcie podkreślają, że nie zamierzają reagować pochopnie na krótkotrwałe wahania cen, dopóki nie zostanie rozstrzygnięta kwestia amerykańskich ceł, których ostateczny kształt pozostaje przedmiotem negocjacji. Taka postawa wzmacnia przekonanie, że euro pozostanie względnie stabilne wobec złotego, o ile nie pojawią się nowe, negatywne impulsy z gospodarki niemieckiej lub francuskiej, które są kluczowymi partnerami handlowymi Polski.
W Stanach Zjednoczonych konsensus ekonomistów wskazuje, że Rezerwa Federalna utrzyma stopy procentowe w dotychczasowym przedziale na posiedzeniu zaplanowanym na koniec miesiąca, a większość ankietowanych spodziewa się ewentualnego cięcia dopiero we wrześniu. Jednocześnie pojawiają się głosy członków FOMC sugerujące gotowość do wcześniejszego luzowania, jeśli dane z rynku pracy wykażą wyraźniejsze osłabienie. Obecny układ sił podtrzymuje zmienność dolara, ale nie generuje spektakularnych ruchów, ponieważ oczekiwania co do dalszego kierunku polityki Fed są już w dużej mierze zdyskontowane przez rynek.
Krajowe czynniki makroekonomiczne pozostają umiarkowanie neutralne dla złotego. Najnowszy szybki szacunek Głównego Urzędu Statystycznego pokazał, że inflacja w czerwcu wzrosła o 4,1 procent rok do roku, a w ujęciu miesięcznym o 0,1 procent. Po wcześniejszym spadku dynamiki cen do poziomów bliskich celu Narodowego Banku Polskiego obecny odczyt nie zmienia zasadniczo perspektywy polityki pieniężnej: Rada Polityki Pieniężnej ma komfort utrzymania stóp bez zmian, a rynek nie wycenia w krótkim terminie żadnych gwałtownych ruchów ze strony banku centralnego. Jednocześnie wzrost wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw i presja kosztowa w usługach mogą podbić oczekiwania inflacyjne po wakacjach, co stanie się testem wiarygodności scenariusza stabilizacji stóp.
Warszawska giełda pozostaje wrażliwa na sygnały z rynków bazowych. Indeks szerokiego rynku WIG w ostatnich godzinach zyskiwał około pół procenta, natomiast WIG20 trzymał się blisko poziomów z poprzedniej sesji, reagując głównie na zmiany wycen spółek surowcowych i banków. Międzynarodowe przepływy kapitałowe zwiększają korelację z niemieckim DAX‑em i francuskim CAC40, które w obliczu ryzyka taryfowego i pauzy EBC poruszają się w ograniczonym trendzie bocznym. Dla inwestorów w Warszawie kluczowe jest zachowanie sektora finansowego, odczuwającego skutki wcześniejszych wyroków sądowych dotyczących kredytów walutowych i potencjalnych zmian regulacyjnych, a także kursu złotego, który wpływa na wyceny eksporterów i spółek energetycznych.
Waluty regionu Europy Środkowej odnotowały dziś kosmetyczne zmiany. Forint węgierski wyceniany jest na 1,0657 zł za 100 jednostek, korona czeska na 0,1728 zł, a lej rumuński na 0,8391 zł. Zestawienie pokazuje, że koszyk walut regionu porusza się w zbliżonym do złotego rytmie, co potwierdza, iż inwestorzy globalni traktują rynki Europy Środkowej jako grupę aktywów o podobnym profilu ryzyka, rotując kapitał między nimi w zależności od zmian sentymentu do rynków wschodzących.
Na Dalekim Wschodzie juan chiński został ustabilizowany w rejonie 0,5061 zł, a jen utrzymał się przy 2,4701 zł za 100 jednostek, co sugeruje brak nagłych impulsów płynących z gospodarki azjatyckiej w ostatnich godzinach. Względna równowaga w notowaniach walut azjatyckich wspiera tezę, że w krótkim okresie kluczowe czynniki dla złotego znajdują się w Europie i Stanach Zjednoczonych, nie zaś w Azji, choć zmiany w polityce kursowej Pekinu zawsze pozostają potencjalnym źródłem globalnych przetasowań.
W ujęciu praktycznym bieżące wahania kursów mają wymierne konsekwencje dla polskich przedsiębiorstw i gospodarstw domowych. Importerzy surowców i komponentów z rynku amerykańskiego czy strefy euro kalkulują wyższe koszty w złotych przy słabszej walucie krajowej, podczas gdy eksporterzy korzystają z korzystniejszych przeliczeń przychodów. Posiadacze kredytów walutowych, zwłaszcza we franku szwajcarskim i euro, obserwują kursy walutoweb z obawą, ponieważ wzrost wartości tych walut automatycznie zwiększa wysokość raty. Z drugiej strony stabilny złoty ogranicza presję na ceny paliw i towarów importowanych, co może łagodzić wpływ inflacji na budżety domowe.
Dla inwestorów indywidualnych śledzących rynki zagraniczne kluczowe pozostaje zabezpieczenie ryzyka walutowego. Coraz popularniejsze staje się wykorzystywanie instrumentów pochodnych, takich jak kontrakty terminowe czy opcje na USD/PLN i EUR/PLN, aby ograniczyć wpływ zmian kursu na wyniki portfela. Jednocześnie rośnie zainteresowanie rachunkami wielowalutowymi oraz funduszami ETF denominowanymi w różnych walutach, co pozwala budować bardziej zdywersyfikowane strategie. Wysoka płynność rynku Forex i dostępność platform transakcyjnych sprawiają, że nawet niewielcy inwestorzy mogą aktywnie zabezpieczać pozycje, choć wymaga to wiedzy, dyscypliny i stałego monitorowania rynku.
Najbliższe dni upłyną pod znakiem kilku kluczowych publikacji i decyzji. Inwestorzy czekają na komunikat po posiedzeniu EBC i ewentualne wskazówki dotyczące dalszego kierunku polityki pieniężnej, a także na finalne dane o inflacji w strefie euro za lipiec. W Stanach Zjednoczonych w centrum uwagi znajdzie się posiedzenie Fed oraz odczyty z rynku pracy i sprzedaży detalicznej, które mogą przeważyć szalę w stronę wrześniowej obniżki stóp. W Polsce uwagę przyciągają kolejne aukcje obligacji skarbowych oraz publikacje danych o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej, które pokażą, czy gospodarka utrzymuje tempo wzrostu przy jednoczesnym spowolnieniu inflacji.
W tej układance polski złoty pozostaje wskaźnikiem równowagi między siłą krajowych fundamentów a zmiennością międzynarodowych przepływów kapitału. Dzisiejsze kursy walut pokazują, że mimo presji ze strony dolara i franka waluta krajowa porusza się w relatywnie wąskim zakresie wahań, a rynki nie dyskontują gwałtownych zmian w polityce NBP. Dalszy kierunek będzie zależeć od tego, czy ryzyko taryfowe w relacjach USA–UE zostanie ograniczone kompromisem, jak głęboko Fed i EBC zdecydują się schłodzić gospodarki poprzez utrzymanie restrykcyjnej polityki, a także od tempa, w jakim polska inflacja powróci do trwałego trendu bliskiego 2,5 procent.