Na rynku USD/PLN kurs w dniu 22 lipca osiągnął poziom 3,6296 zł, co oznacza minimalny wzrost o 0,03 procent w porównaniu z poprzednią sesją. Jest to jednak efekt ostatnich tygodni umacniania złotego, który w skali miesiąca zyskał około 1,66 procenta – co można uznać za zauważalny sygnał ożywienia krajowej waluty wobec amerykańskiego dolara. Ta relatywna siła złotego jest także wynikiem globalnych trendów: dolar osłabił się, a martwe dane makroekonomiczne z USA wyeliminowały potencjalne zakusy na wzrost wartości USD, co przy jednoczesnym braku spektakularnych zwrotów w Polsce stworzyło korzystne warunki dla PLN.

Również kurs euro utrzymuje się na stabilnym poziomie – według Europejskiego Banku Centralnego 21 lipca za jedno euro trzeba było zapłacić 4,2425 zł, co oznacza niewielki spadek o 0,0068 zł. Historyczne dane z ostatniego miesiąca wskazują jednak na lekki wzrost kursu EUR/PLN – z poziomu około 4,24 do 4,255 w ciągu lipca, co można interpretować jako konsolidację w stosunku do napiętego od początku roku przedziału kursowego.

Głębsze spojrzenie pokazuje, że rynek walutowy w Polsce wciąż porusza się w klasycznych ramach letniej posuchy – liczne zmienne, które mogłyby determinować kursy, jak obniżki stóp procentowych, większe decyzje polityczne czy radykalne zmiany makro, dopiero nabierają tempa. Dowodem na to jest komentarz głównego dealera z InternetowyKantor.pl, Macieja Przygórzewskiego, który stwierdził, że mimo oczekiwań na poranny ruch, głównym czynnikiem była jedynie produkcja przemysłowa i sankcje na Rosję, które jednak przeszły bez wyraźnego echa. Jego ocena, że lipiec pozostaje pod dyktando dolara i przewidywania odnośnie terminów luzowania polityki monetarnej w USA jedynie napędzają obligacyjne wyceny, potwierdzają status rynku jako oczekującego na silniejsze bodźce.

Chronologia wydarzeń ostatnich dni układa się w następujący sposób: od połowy lipca obserwowano stopniowe umacnianie złotego – 16 lipca kurs EUR/PLN oscylował około 4,247, by 20 lipca zbliżyć się do lokalnego szczytu 4,258, co było konsekwencją słabszych danych z eurostrefy i umiarkowanych odczytów PMI oraz inflacji. Następnie 21 lipca nastąpiło spowolnienie i powrót do poziomu 4,2425, co zdaniem analityków oznacza, że rynek balansuje w strefie równowagi z lekkim preferowaniem siły złotego.

W obliczu tej stabilizacji pojawiają się reakcje analityków: część wskazuje, że mocny złoty może działać hamująco na eksport i presję inflacyjną, co z kolei zmniejsza potrzebę interwencji NBP. Jednocześnie Rada Polityki Pieniężnej sygnalizuje gotowość do utrzymania stóp procentowych bez zmian aż do września, co zdaniem Krzysztofa Pawlaka, dealera z InternetowyKantor.pl, może doprowadzić do niewielkich wzrostów EUR/PLN dopiero po tej decyzji.

Wspierająco na ten stan rzeczy oddziałują dane ekonomiczne z Polski – inwestorzy coraz częściej zwracają uwagę na rosnące wypłaty w sektorze przedsiębiorstw, które w czerwcu osiągnęły tempo wzrostu wynagrodzeń aż o 9 procent rok do roku, co wskazuje na rosnący popyt wewnętrzny i rosnącą presję kosztową. W połączeniu z inflacją na poziomie około 4,1 procenta w maju sugeruje to, że złoty nie doświadcza gwałtownego osłabienia, a ewentualne presje mają charakter raczej stonowany i kontrolowany.

Jednakże nie brak również czynników zewnętrznych, które mogą zaburzyć ten trend. Ostatnie spadki złotego po wyborach, sięgające 0,5 procenta wobec euro, były wywołane niepewnością związaną z rządowymi zmianami i potencjalną niestabilnością polityczną. Dodatkowo zagrożenia związane z amerykańsko‑chińskimi wojnami handlowymi czy retoryką Donalda Trumpa wskazują, że w tle globalne napięcia mogą przenosić się na rynek walutowy w Polsce.

W kontekście makroekonomicznym złoty porusza się więc w układzie siły umiarkowanej. Z jednej strony mamy stabilne dane krajowe, rosnące wynagrodzenia i popyt wewnętrzny, z drugiej – niepewność polityczną i globalny kontekst dolara. W rezultacie NBP może pozwolić złotemu utrzymać się w przedziale 4,23–4,28 wobec euro i 3,60–3,65 wobec dolara, co tworzy ramy do spokojnych transakcji i strategii hedgingowych.

W szerszym ujęciu można zauważyć, że polski rynek walutowy wchodzi w fazę, w której kluczową rolę odgrywają oczekiwania inwestorów – czy przed NBP nastąpi redukcja stóp procentowych, czy raczej ich utrzymanie do końca roku? Czy globalne ryzyka, takie jak spór handlowy czy zawirowania polityczne, odbiją się na złotym bardziej niż obecnie przewiduje konsensus?

W nadchodzącym tygodniu uwagę skoncentruje, obok tematów polityczno‑monetarnych, kolejny odczyt danych o inflacji i płacach, który może przesunąć równowagę rynku w jedną lub drugą stronę. Dla przedsiębiorców prowadzących eksport i importerów ważne będzie także to, jak euro reaguje na zmieniającą się sytuację w strefie euro oraz czy polityka EBC przyjmie bardziej gołębi ton w obliczu słabszych danych makro.

Polski złoty znajduje się w stanie względnej równowagi: umocniony wobec dolara, lekko osłabiony wobec euro, a jednocześnie chroniony przez działania krajowej polityki monetarnej. To sytuacja, w której można mówić o „mocy spokoju”, gdy rynek stabilizuje się w oczekiwaniu na bardziej konkretne bodźce. Jednak zarówno polityka, dane makroekonomiczne, jak i czynniki globalne będą decydować o kierunku ruchów w najbliższych tygodniach.