Co ciekawe Donald Trump sam to wczoraj powtórzył. Tyle, że rynek przestaje mu wierzyć. Ruch w postaci uderzenia 25 proc. stawką we wszystkie samochody produkowane poza USA od 3 kwietnia, jest tak naprawdę otwarciem kolejnego frontu wojny handlowej z kluczowymi partnerami handlowymi, tj. Kanadą, Meksykiem, Unią Europejską, czy Japonią, ale i też Chinami. I USA powinny spodziewać się w najbliższych dniach działań zwrotnych - zapowiedziała to już Kanada słowami premiera Carney'a. Tymczasem Trump idzie dalej próbując straszyć Kanadę kolejnymi cłami, jeżeli ta będzie "współpracować" z Unią Europejską "przeciwko gospodarce USA". Teoretycznie tego typu retoryka Trumpa może nic nie oznaczać, ale i też nie daje pola do jakiegoś "konstruktywnego" dialogu.
Dolar zyskał wczoraj, zatem czwartek przynosi już jego lekkie osłabienie na szerokim rynku. Pośród G-10 wyjątkiem jest jen, który dalej traci, ale to nie zaskakuje - rynki mogą obawiać się, że wojny handlowe będą wymówką dla Banku Japonii, aby zaczekać z kolejnymi podwyżkami stóp procentowych. Generalnie jednak mamy próbę "sprzedaży faktów" i oczekiwania na kolejne. Teoretycznie Trump twierdzi, że cła wzajemne będą łagodniejsze, ale rynek przestaje mu wierzyć. Według spekulacji Financial Times i Politico, które powołują się na swoje źródła, taryfy zwrotne na Unię Europejską mogą wynieść 20-25 proc. od 2 kwietnia. Nie wiadomo też, jak zachowa się Trump, jeżeli partnerzy USA odpowiedzą "zwrotnie" na wojnę handlową zainicjowaną przez Amerykanów - czy będzie dalej eskalować temat? Na rynki wraca, zatem niepewność o o perspektywy i scenariusze dla globalnej gospodarki. Być może są to obawy na wyrost, ale postawa Białego Domu pozostawia wiele do życzenia...
Dzisiaj w kalendarzu makro mamy dane za IV kwartał z USA dotyczące PKB, czy inflacji PCE (godz. 13:30), ale i też cotygodniowe bezrobocie (godz. 13:30), czy też indeks podpisanych umów na sprzedaż domów (godz. 15:00). Wydaje się jednak, że ważniejsze będą dopiero jutrzejsze publikacje tj. miesięczna inflacja PCE i nastroje konsumentów. W czwartek większą uwagę mogą przyciągać wypowiedzi przedstawicieli Europejskiego Banku Centralnego, zwłaszcza, że rynek ma nowy kontekst w postaci eskalacji wojny celnej pomiędzy USA, a UE.
EURUSD - naruszenie 1,0760
Kluczowe wsparcie na EURUSD przy 1,0760 zostało naruszone jeszcze wczoraj wieczorem, a dzisiaj obserwujemy ruch powrotny. Ruch Trumpa w postaci 25 proc. stawki celnej na auta spoza USA jest zaskoczeniem i rodzi obawę o eskalację wojny handlowej i tym samym skokowego podbicia inflacji w krótkim terminie. To prowadzi do sytuacji w której rentowności amerykańskich obligacji utrzymują się na wyższych poziomach i jest to główny argument za mocniejszym dolarem. W przypadku EURUSD obserwujemy też dalszy spadek spreadu pomiędzy amerykańskimi obligacjami i niemieckimi bundami (w przypadku papierów 2-letnich zawęził się on już do 193 pkt.).
Reasumując, eskalacja wojny handlowej w kontekście działań spodziewanych w pierwszych dniach kwietnia, może stać się pretekstem do dalszego umocnienia dolara. W przypadku EURUSD, jeżeli 1,0760 stanie się teraz mocnym oporem na kolejne dni, to w przyszłym tygodniu można spodziewać się zejścia w okolice wsparć przy 1,06.