Oczekujemy wzrostu zmienności rynków.
Zyskujące dynamicznie niemieckie obligacje (szczególnie z krótkiego końca krzywej) oraz głęboka dekonwergencja rynkowych stóp procentowych między największą gospodarką strefy euro, a jej pozostałymi członkami (spadek w RFN, wzrost na peryferiach) to forma zabezpieczenia przed potencjalnymi problemami, jakie mogą się pojawić wraz ze zwycięstwem w wyborach w Holandii i we Francji ugrupowań poddających w wątpliwość sens utrzymywania wspólnej waluty. W przypadku realizacji najczarniejszego scenariusza, tj. rozpadu strefy euro i powrotu do walut narodowych, praktycznie wszystkie z nich osłabiłyby się wobec niemieckiej marki. W takiej sytuacji posiadanie papierów emitowanych przez kraj o ugruntowanej renomie – i przy założeniu, że zobowiązania zaciągnięte w starej walucie będą honorowane po umocnionym kursie nowej – pozwala ograniczyć ryzyko strat powstałe przy tego typu ekstremalnym zdarzeniu rynkowym.
Wybory w Holandii już za nieco ponad 2 tygodnie (15 marca). 5 tygodni później pierwsza tura głosowania we Francji. Dobry wynik eurosceptycznej partii G. Wildersa w kraju tulipanów zwiększy szanse na elekcję M. LePen, co w pierwszej reakcji odebrane byłoby przez rynki jako nieuchronny rozpad Eurolandu. Póki co, choć w I turze wyborów kandydatka Frontu Narodowego zwycięża z oboma najpoważniejszymi rywalami (E. Macron, F. Fillon), w II z każdym z nich przegrywa stosunkiem głosów 2:3, czyli wyraźnie więcej, niż badania opinii dawały przewagi H. Clinton nad D. Trumpem czy zwolennikom pozostania Wielkiej Brytanii w Unii nad popierającymi Brexit. Mimo wszystko, sondaże sondażami, ale głosy oddawane są przy urnach, a nie podczas rozmów telefonicznych z ankieterem, dlatego ryzyko nieprzewidzianego wyniki pozostaje wysokie.
W związku ze zbliżającymi się wyborami w Holandii spodziewamy się wzrostu zmienności rynków finansowych, kontynuacji korekcyjnych spadków na giełdach (piątek był w naszej ocenie dopiero zaznaczeniem gotowości do głębszej przeceny akcji) oraz osłabienia walut gospodarek wschodzących (w tym złotego). Taka tendencja będzie się utrzymywać przez najbliższe 2-3 tygodnie.
Wydarzeniem tygodnia jest wtorkowe wystąpienie prezydenta D. Trumpa przed połączonymi izbami Kongresu (początek o 15.00 polskiego czasu). W dotychczasowej historii, w pierwszym roku urzędowania, prezydenci wykorzystywali tę okazję do przedstawienia ogólnej sytuacji gospodarczej kraju, pilnych ustaw, których oczekują na przyjęcie przez Kongres oraz najważniejszych elementów polityki zagranicznej. A wszystko to wplecione w zarys przyszłych działań własnej administracji w nadchodzących miesiącach. W przypadku Trumpa rynki oczekują w szczególności przybliżenia planów działań w sferze podatków, deregulacji oraz zapowiedzianego zwiększenia wydatków na infrastrukturę. Apetyty zostały silnie rozbudzone. Zachęceni dobrymi odczytami z gospodarek Stanów Zjednoczonych i Europy, inwestorzy spodziewają się przyspieszenia światowego PKB i wzrostu inflacji. Znalazło to wyraz w najlepszym w historii, powyborczym zachowaniu amerykańskich indeksów akcji. Obawiamy się, że skala narosłych oczekiwań jest zbyt duża w stosunku do możliwości działania nowego prezydenta, co przyniesie odreagowanie na rynkach.