Wczorajsza konferencja amerykańskiego prezydenta-elekta nie przyniosła przełomu i szczegółów na temat planów gospodarczych nowej administracji, na co rynek zareagował osłabieniem dolara. Nasze założenie o tym, że zbyt dużo pozytywnych informacji zostało wkalkulowanych w cenę waluty USA się sprawdza. Brak pozytywnej reakcji po konferencji prasowej D. Trumpa potwierdza wyczerpanie potencjału jej aprecjacji w krótkim terminie.
Zbyt dużo pozytywnych dla dolara informacji zostało wkalkulowane w jego cenę. Teraz będzie miało miejsce odwracanie tego procesu. Już teraz prawdopodobieństwo podwyżki stóp w czerwcu zmalało do 66 proc. – najmniej od posiedzenia Fed. W najbliższych dniach dolar będzie tracił na wartości, a w tej sytuacji zyskać powinien złoty. Szczególnie odczuwalne będzie to na parze USD/PLN, gdzie pojawia się realna szansa na spadek poniżej 4,10. Wszystko przy założeniu stabilnych ratingów.
Trump na wczorajszej konferencji przekazał informację o ustąpieniu ze stanowisk w swojej organizacji biznesowej, przekazaniu władzy synom oraz dedykowanemu dyrektorowi ds. etyki i zgodności z przepisami. Wszystko w celu uniknięcia konfliktu interesu. Nie pozbędzie się jednak udziałów w firmach. Trump odnosił się do zarzutów o rzekome materiały posiadane przez Rosję, które miałyby go skompromitować jako prezydenta, o nałożeniu podatku na firmy, które przenoszą produkcję poza USA, o wybudowaniu muru na granicy z Meksykiem (peso na historycznych minimach), a także chęci obniżenia cen leków, których Stany Zjednoczone są największym konsumentem na świecie. Nie wspominał natomiast nic o pakiecie stymulacji fiskalnej; obniżkach podatków i rozbudowie infrastruktury – sprawach, które przez ostatnie 2 miesiące rozgrzewały inwestorów. Na jakiś czas rynki mogą zatem „odetchnąć”, co powinno wypełnić naszą prognozę silniejszej korekty wycen akcji na amerykańskich parkietach w styczniu.
Zgodnie z założeniami Rada Polityki Pieniężnej (RPP) pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie, główną na 1,5 proc. W komunikacie poinformowano, że za ostatni wzrost inflacji odpowiadają czynniki poza kontrolą banku centralnego, głównie podrożenie cen surowców. Proces będzie w przyszłości wspierany także przez przyspieszający wzrost PKB. Rada podtrzymała ocenę, że w świetle dostępnych danych i prognoz, obecny poziom stóp sprzyja utrzymaniu polskiej gospodarki na ścieżce zrównoważonego wzrostu.
Na konferencji prasowej prezes NBP A. Glapiński stwierdził, że nie widzi potrzeby podnoszenia stóp w tym roku. W jego ocenie inflacja będzie rosła wolno, a stopy procentowe będą stałe. „W ten sposób realne stopy będą maleć, co będzie zachęcać do rozwoju” - mówił. „Gdy ten rozwój nastąpi i zacznie się wzrost cen, przyjdzie czas na podwyżki stóp, ale zupełnie nie widzę tego w tym roku” – dodał. Glapiński pochwalił sytuację finansów publicznych stwierdzając, że „na tle gospodarek europejskich i światowych jesteśmy w wyśmienitej sytuacji”. Przyznał jednocześnie, że „wzrost kursu dolara w stosunku do euro i złotego jest dla nas niekorzystny”. „Przyciąga kapitał inwestycyjny do USA i od nas trochę wyciąga. Ale my to przeżyjemy, bo na tyle jesteśmy atrakcyjni, mamy stopy dodatnie” - zaznaczył. Pewnym problemem są kredyty frankowe, których uregulowanie jest „na dobrej drodze”. RPP analizowała także kwestię rynku pracy i ewentualną perspektywę braku pracowników, zaznaczając, że jest to o wiele lepszy problem niż wysokie bezrobocie. Stwierdził, że „mamy cały czas możliwość korzystania z siły roboczej np. z Ukrainy”. W ocenie prezesa NBP sytuacja polityczna ma niewielki wpływ na finanse i gospodarkę Polski.