Dane z USA wskazują na pełne zatrudnienie, ale nadal bez presji na wzrost wynagrodzeń. Brak impulsu do przyspieszenia tempa podwyżek stóp Fed.

Wysoką propozycją głosów 60:40 Włosi odrzucili w referendum propozycje zmian w konstytucji zaproponowane przez premiera M. Renziego. Tak jak zapowiedział, szef rządu podał się do dymisji. Oznacza to rozwiązanie parlamentu i nowe wybory na początku 2017 r. Tak więc do politycznej niepewności związanej z zaplanowanymi na przyszły rok wyborami we Francji, Holandii i w Niemczech, dochodzą kolejne, w trzeciej największej gospodarce strefy euro. W przypadku Włoch sytuacja jest o tyle poważna, że trzy główne partie opozycyjne w większym lub mniejszym chcą poddania pod głosowanie przyszłości kraju we wspólnym obszarze walutowym. Pierwszą reakcją rynku na wyniki referendum jest oczywiście wyprzedaż euro, ale nie można powiedzieć, że jest ona szczególnie silna. Kurs EUR/USD utrzymał się powyżej ostatnich minimów (1,05).

Agencja Standard&Poor's utrzymała rating zadłużenia Polski na poziomie BBB+ i podniosła perspektywę z negatywnej do stabilnej. Obniżone zostały prognozy wzrostu PKB, ale i deficytu finansów publicznych. Według agencji PKB Polski w 2016 r. wzrośnie o 3,0 proc. r/r (wobec 3,5 proc. r/r poprzednio), a w 2017 r. przyspieszy do 3,3 proc. (wcześniej 3,2 proc.). Deficyt sektora finansów publicznych do PKB Polski w 2016 wyniesie, według S&P, 2,6 proc., a w 2017 r. podskoczy do 3,1 proc. Wcześniej wskazywano, że wzrośnie do 3,2 proc. S&P zauważa również, że krótkoterminowe obawy o dalsze osłabienie kluczowych polskich instytucji osłabły, a pozycja budżetowa Polski nie uległa pogorszeniu, pomimo niższego od oczekiwań wzrostu gospodarczego. Agencja wskazała, że może podwyższyć rating, jeżeli Polska osiągnie trwałą poprawę salda zewnętrznego, prowadzącą do szybszej, niż się oczekuje redukcji długu zewnętrznego netto. A także wtedy, jeżeli deficyt budżetowy spadnie szybciej lub odnotuje się trwałą obniżkę poziomu zadłużenia netto i wydatków na obsługę zadłużenia. Rating zostanie obniżony, jeśli dojdzie do osłabienia niezależności Narodowego Banku Polskiego, gdy sytuacja finansów publicznych pogorszy się bardziej niż zakłada scenariusz bazowy lub też jeśli agencja zaobserwuje wzrost aktywności quasi-fiskalnej instytucji znajdujących się pod kontrolą państwa, co mogłoby osłabić budżet.

Sytuacja na rynku pracy w Stanach Zjednoczonych nadal poprawiała się w listopadzie, ale presja płacowa pozostała umiarkowana, nie dając przesłanek do przyspieszenia procesu zacieśniania polityki pieniężnej Fed. Liczba etatów stworzonych poza rolnictwem wzrosła o 178 tys., blisko wartości oczekiwanej i bez istotniejszych rewizji danych za dwa poprzednie miesiące. Stopa bezrobocia spadła do najniższego poziomu od sierpnia 2007 r. (4,6 proc.). Tutaj spodziewano się stabilizacji na 4,9 proc. Pozostałe wskaźniki rynku pracy nie zachwyciły. Dynamika wynagrodzeń niespodziewanie spadła do najniższego poziomu od marca br. (2,5 proc. r/r) przy prognozie zachowania najszybszego tempa wzrostu od 7 lat. To największe rozczarowanie piątkowego raportu. Słabo także bacznie obserwowany wskaźnik – odsetek zatrudnionych do populacji ogółem (participation rate). Spadł o 0,1 pkt proc. do 62,7 proc. Oczekiwano stabilizacji na poziomie 62,8 proc. Stopa zatrudnienia (employment ratio) nie zmieniła się (59,7 proc.). Wzrosła natomiast wyraźnie, drugi miesiąc z rzędu, o 446 tys. do 95,06 mln, liczba mieszkańców USA poza rynkiem pracy (not in labor force). Nie zmieniła się średnia liczba przepracowanych w tygodniu godzin.

Dane z jednej strony pokazały szereg słabości rynku pracy natury strukturalnej (niska stopa zatrudnienia, rezygnacje z poszukiwań zatrudnienia, itp.) oraz wspomniany brak presji płacowej. Z drugiej, wyraźny spadek stopy bezrobocia, która według wszelkich miar znajduje się na poziomie naturalnym. Amerykańska gospodarka w pełni wykorzystuje zasoby pracy. Osiągnięty zatem został jeden z dwóch głównych, statutowych celów banku centralnego. Utrzymywanie niskich stóp procentowych jest niewskazane. Podwyżki to w obecnej sytuacji w zasadzie jedyny kierunek zmian w polityce pieniężnej. Kluczowe pytanie to, jak szybko powinny one przebiegać. Brak bezpośredniej presji inflacyjnej (m.in. ze strony rosnących wynagrodzeń) wskazuje, że nie musi przebiegać gwałtownie. Z drugiej strony, 2 podwyżki oprocentowania o 25 pkt bazowych rocznie – mniej więcej to, czego obecnie oczekuje rynek – to z punktu widzenia historycznych standardów nadal bardzo wolne tempo. Jeszcze inną kwestią jest stagnacja w zakresie wydajności czynników produkcji, zmniejszona skłonność do zaciągania kredytów, czyli w dużej mierze wciąż niezaleczone blizny ostatniego kryzysu. Wszystko to spowodowało istotne obniżenie stopy równowagi w amerykańskiej gospodarce, co zwiększa skalę oddziaływania każdego ruchu w górę o 25 pkt. J. Bullard z Fed nadal twierdzi, że po wzroście do 0,75 proc. stopy powinny zostać utrzymane na stabilnym poziomie minimum przez kolejnych 2 lat. To ważny głos w gronie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku.