Na wzroście niepokojów oraz na interwencjach banku centralnego korzysta za to dolar, który w dniu wczorajszym oraz dziś w nocy kontynuował proces umacniania się względem wspólnej waluty, dzięki czemu dziś rano spadł on w okolice 1,3590, co oznacza, że zbliżył się do poziomu gdzie zapewne uruchomi się spory popyt na tą parę walutową. Wydaje się, że silnym poziomem wsparcia okażą się dopiero okolice 1,3550-1,3565, a więc możliwe są spadki eurodolara w te rejony w dniu dzisiejszym.

Ciekawie zachowuje się ostatnio złotówka, na którą większego wpływu nie ma koniunktura na GPW w Warszawie, co oznacza, że zapewne głównym czynnikiem napędzającym rynek akcji są podmioty krajowe. O ile wahania na GPW nie powodują większych wahań złotówki, o tyle zachowanie się głównych par walutowych, zwłaszcza EURUSD ma już zdecydowany wpływ na wartość złotówki. Powrót eurodolara poniżej 1,36 wywindował kurs USDPLN w 2,78, natomiast EURPLN ociera się aktualnie o 3,78. Rynek złotego w zasadzie ignoruje lokalne wydarzenia zwracając swoją uwagę na procesy dominujące obecnie na światowych rynkach finansowych, a więc na konsekwencje kryzysu na rynku kredytów hipotecznych w USA, dlatego nie dało się zauważyć większej reakcji9 na wczorajsze informacje o zaskakująco wysokim deficycie obrotów bieżących. Podobnie będzie zapewne wyglądać sytuacja z zaplanowana na dziś na godzinę 14:00 publikację inflacji CPI, choć w tym przypadku reakcja inwestorów może być nieco bardziej zdecydowana, gdyż na tej podstawie rynek będzie budował swoje oczekiwania co do terminu następnej podwyżki stóp procentowych w Polsce. Wartości wyższe niż oczekiwane 2,4% r/r będą dziś raczej szkodziły złotówce, a z pewnością zaszkodzą warszawskiemu parkietowi.

Dzisiejszy dzień przyniesie kilka informacji, które mogą w bardziej istotny sposób wpłynąć na zachowanie inwestorów. Na pierwszy ogień pójdą dane ze Strefy Euro (11:00) na temat dynamiki produkcji przemysłowej oraz dynamiki PKB w II kwartale. Oczekiwania rynku kształtują się następująco: 2,3% dynamika produkcji oraz 2,7% tempo wzrostu gospodarczego. W obu przypadkach na rzecz wspólnej waluty działać będą wyniki wyższe od prognoz rynkowych, jednak o wiele większą reakcję wywoła dynamika PKB i to od niej będzie zależało, czy eurodolar zawróci i skieruje się dziś w górę, czy też pogłębi spadki w kierunku 1,3550-1,3565. Następnie o godzinie 14:00 poznamy inflację CPI w Polsce, jednak trudno oczekiwać większej reakcji na tą informację. Chwilę później, bo już o 14:30 poznamy pierwsze dane z USA, a mianowicie saldo bilansu handlowego oraz inflację PPI. Rynek oczekuje odpowiednio deficytu handlowego na poziomie 61 mld USD oraz inflacji cen producentów na poziomie 0,2% m/m. Z kolei o 16:00 poznamy wskaźnik zaufania konsumentów IBD, który w ostatnim miesiącu wyniósł 48,2. Dolarowi sprzyjać będzie wyższa inflacja PPI oraz wyższy wskaźnik zaufania konsumentów, natomiast wyższy deficyt handlowy będzie mu szkodził.

Pamiętajmy jednak, że obok zaplanowanych na dzisiejszy dzień publikacji, na rynek mogą mieć wpływ informacje z rynku kredytów hipotecznych w USA, a także zachowanie się inwestorów zaangażowanych na rynkach akcyjnych. Kolejne informacje o negatywnym wpływie kryzysu na rynku kredytów hipotecznych na wyniki światowych instytucji finansowych, a także kolejna fala wyprzedaży na rynkach akcyjnych znów rozbudzą obawy i doprowadzą do eksplozji awersji do ryzyka, co będzie szkodziło złotówce, pomagało japońskiej walucie oraz dolarowi. Niemniej jednak, wydaje się, że rynek dziś będzie zachowywał się spokojnie w oczekiwaniu na jutrzejszy wynik inflacji CPI w USA, gdyż to właśnie ta informacja może bardziej uspokoić inwestorów lub też sprawić, że obawy się powiększą. Niższa inflacja, która zwiększy szansę na obniżkę stóp procentowych w USA powinna ukoić nerwy inwestorów, natomiast wysoka inflacja może dolać oliwy do ognia i stać się przyczyną dalszej redukcji ryzyka.