Poniedziałkowa sesja nie przyniosła poważniejszych wahań cen i zmieniła obrazu sytuacji na większości aktywów. Waluty emerging markets (EM) osłabiały się szósty dzień z rzędu, a na giełdach tych krajów zagościły spadki. W tym niekorzystnym środowisku złoty zdołał początkowo nieco zyskać na wartości wobec euro, dolara i franka, co nie wróżyć najgorzej zachowaniu polskiej waluty na najbliższe kilkanaście sesji. Złoty przestał być najsłabszą walutą EM licząc od początku kwietnia. Gorszą wycenę mają w tym okresie turecka lira i meksykańskie peso, a inne, jak ostatnio południowoafrykański rand czy węgierski forint, „dobijają” do stawki outsiderów.

Wsparciem dla złotego okazały się wczoraj poranne słowa wicepremiera M. Morawieckiego, który w temacie oceny Moody’s stwierdził, że „nie było jednoznacznych sygnałów, które mówiłyby o tym, że nastąpi obniżenie ratingu”. Nie było sygnałów i – poza strachem, obawami i przysłowiowym dmuchaniem na zimne, które w naszej ocenie agencja powinna ewentualnie wyrazić przez zmianę perspektywy ratingu – nie ma fundamentalnych podstaw do cięcia oceny kredytowej. Reakcja na słowa Morawieckiego, który powiedział też, że złotego osłabiają głównie czynniki geopolityczne, pokazują jednak, że piątkowa publikacja ma dla polskiej waluty fundamentalne znaczenie i jest w ostatnich dniach głównym czynnikiem wywołującym zmiany jej wartości. Stwierdzenie wicepremiera o braku sygnałów cięcia ratingu wywołały emocje i domysły, że być może zna on już decyzję agencji i nie będzie ona jednoznacznie zła dla Polski. Choć uważamy, że takie przypuszczenia są przedwczesne, oczekujemy ostrożnie mniej negatywnego wydźwięku raportu Moody’s, niż wkalkulował w cenę złotego rynek. Większe prawdopodobieństwo przypisujemy utrzymaniu oceny na poziomie A2, zmianie perspektywy z neutralnej do negatywnej i jednoznacznego „postraszenia” dalszymi konsekwencjami, jeśli napięcie polityczne i/lub decyzje gospodarcze będą pogarszać sentyment, sytuację finansów publicznych czy ryzyko inwestycyjne kraju. W tym scenariuszu złoty jest niedowartościowany i zyskuje po 13 maja zarówno w perspektywie kilku dni, jak i kilku tygodni. W przeciwnym wypadku, tj. obniżenia ratingu, fundamentalne podstawy umocnienia złotego zostaną w średnim i długim terminie poważnie podkopane.

Nadzwyczajne spotkanie ministrów finansów w sprawie Grecji nie przyniosło ostatecznej decyzji o zatwierdzeniu wypłaty kolejnej transzy pomocy dla Aten. Zapowiedział to już wcześniej szef resortu Niemiec W. Schauble. Grecki parlament przyjął w poniedziałek nad ranem pakiet zmian, które mają uwiarygodnić plan wypracowania nadwyżki w budżecie na poziomie 3,5 proc. PKB w 2018 r., co zapisano w umowach pomocowych. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) jest zdania, że najnowszy pakiet zapewni jednak tylko nadwyżkę w wysokości 1,5 proc. PKB. MFW domaga się dodatkowych cięć emerytur i płac pracowników państwowych oraz podwyżki podatku VAT na p usługi komunalne z 13 do 24 proc. Rynki w niewielkim stopniu zwracają póki co uwagę na wydarzenia toczące się wokół Grecji.