Poznali je Jean-Claude Juncker, Francois Hollande i Angela Merkel. Stało się tak mimo wcześniejszych zapewnień Greków, że już nic nie zmienią w tym, co oferują – i że piłka jest po stronie Zachodu, a szczególnie Niemiec.

W każdym razie sytuacja jest poważna. Dla Grecji bankructwo i przejście na drachmę byłoby wstrząsem i przyczyną załamania, choć może tylko krótkoterminowego. Kraj zostałby przynajmniej uwolniony od długów i kusiłby tanimi usługami turystycznymi, dzięki drachmie, która zapewne nie byłaby wiele warta (przynajmniej z początku) na rynkach. Grecy już wstępnie szykują się na taki scenariusz – gwałtownie wyprowadzając pieniądze z banków. Bankructwo Aten byłoby jednak może większym problemem dla Eurolandu, zwłaszcza politycznym. Poszłoby np. o prestiż, ale pojęty wymiernie, prestiż mianowicie taki, za którym stoją – pośrednio czy bezpośrednio – wielkie pieniądze i interesy. Inna rzecz, że bezwarunkowa akceptacja przez Zachód roszczeń Greków i przyjęcie greckich warunków – to też pewna utrata prestiżu i w razie czego sygnał dla innych państw, jak np. Hiszpania czy Portugalia, że Strefę można szantażować. I tak źle, i tak niedobrze.

Bazowo zakładamy, że kompromis zostanie wypracowany, co zapewne nie zamknie problemów na zawsze, a tylko na kilka miesięcy. W każdym razie dziś, zgodnie z tym, co sugerowaliśmy, eurodolar jest dość wysoko, prawdopodobnie na fali dyskontowania ewentualnego sukcesu brukselskich rozmów. Mamy 1,1385, górne ograniczenie ruchów to może być nawet 1,1465, tj. szczyty z połowy maja, ale nie zakładamy aż takiej aprecjacji – chyba że faktycznie napłynie optymistyczny sygnał. Jeśli jednak rozmowy zakończą się fiaskiem, to na kilka dni eurodolar może się osunąć w stronę 1,13.

W kalendarium nie ma dziś właściwie nic istotnego dla tej pary, poza odczytem o sprzedaży domów na rynku wtórnym USA (o 16:00), ale publikacja ta raczej nie będzie przełomowa.

Na parach złotówkowych

W polskim kalendarium mamy dziś tylko o 14:00 GUS-owskie dane o koniunkturze, te jednak nie wpłyną na waluty. Na EUR/PLN trwa tendencja zwyżkowa, mamy 4,1780, a ograniczeniem może być 4,1860, choć szczyt z początku czerwca to nawet 4,1920.

Na USD/PLN trwa kontynuacja konsolidacji. Jest 3,6680. Od końcówki maja szczyty są coraz niżej, zaś dolne ograniczenie trójkąta prostokątnego mamy w okolicach 3,65. Gdyby tak patrzeć na sytuację, to niedługo powinno ono zostać przebite i notowania mogłyby ruszyć silnie w dół, tak sugeruje teoria analizy technicznej. Owszem, nawet i czasowo by się to zgadzało – gdyby uznać, że akurat pod koniec czerwca dojdzie do porozumienia greckiego. Jeśli nie dojdzie, to w ostatniej chwili dojdzie raczej do wybicia w górę, szybkiego pokonania trendu spadkowego i procesu osłabiania złotego.

Jutro w programie mamy odczyty PMI dla przemysłu i usług Niemiec, Francji i Strefy Euro oraz dla przemysłu Stanów Zjednoczonych. W środę poznamy niemiecki indeks Ifo i dynamikę PKB USA.