Seria piątkowych danych z polskiej gospodarki pozytywnie zaskoczyła dając impuls do kontynuowania umocnienia złotego obserwowanego już w czwartek. Według szybkiego szacunku wzrost PKB w I kw. br. wyniósł 3,5 proc. r/r wobec zrewidowanego na korzyść (do 3,3 z 3,1 proc. r/r) wyniku za trzy ostatnie miesiące 2014 r. Był to piąty z rzędu kwartał ze wzrostem o więcej niż 3 proc. Konsensus ekonomistów zakładał odczyt o 0,2 pkt. proc. niższy. W uzyskaniu tak dobrego rezultatu w okresie styczeń-marzec zdecydowanie pomógł eksport. W każdym z miesięcy I kw. odnotowano nadwyżkę na rachunku obrotów bieżących, przy czym w marcu, o czym NBP poinformował również w piątek, była ona blisko 1 mld EUR wyższa niż się spodziewano. Możliwe również, że lepiej niż można było oczekiwać (bardziej szczegółowe dane GUS poda pod koniec maja) zachowywała się konsumpcja. Pozytywnej niespodzianki nie spodziewamy się natomiast w zakresie inwestycji. Ogółem dane wskazują na stabilne tempo rozwoju Polski w zaawansowanej fazie obecnego cyklu koniunkturalnego. Takie tempo wzrostu PKB nie zostanie jednak utrzymane w każdym z kwartałów tego roku. Według naszych prognoz wzrost wyhamuje do ok. 3 proc. r/r lub nieznacznie niżej. Wpłynie na to dalsze wyhamowanie inwestycji przedsiębiorstw oraz pogorszenie salda na rachunku obrotów towarowych. Dane dały wsparcie rodzimej walucie powodując umocnienie w relacji do dolara do najwyższego poziomu w tym roku. Kurs USD/PLN osiągnął wartość 3,5250. Ostatni raz z tą ceną mieliśmy do czynienia 31 grudnia 2014 r. EUR/PLN spadł na 4,04 - najniżej od tygodnia. Złoty relatywnie szybko odrobił więc straty z ostatnich kilku sesji. Nie jest to jednak koniec zmian w portfelach i zawirowań wokół naszej waluty w perspektywie najbliższych tygodni. Sądzimy, że kurs EUR/PLN ponownie zagości powyżej poziomu 4,10 przed końcem II kw.
Niepewność na rynkach skutkująca możliwą słabszą postawą walut emerging markets utrzymywać się będzie w związku ze zbliżającym się czerwcowym posiedzeniem Rezerwy Federalnej oraz wciąż nierozwiązaną sprawą przyszłości finansowej Grecji. Choć dokonując nadzwyczajnego wycofania rezerw zgromadzonych w Międzynarodowym Funduszu Walutowym (MFW) Grecja zdołała spłacić ratę kredytu do Funduszu, kroki podejmowane przez rząd w Atenach wskazują, że jest on pod coraz większą presją nie mając żadnych środków w kasie państwa. Tymczasem negocjacje przebiegają niemrawo. Przedstawiciele MFW grożą wycofaniem 3,6 mld EUR z transzy 7,2 mld EUR całkowitej kwoty kolejnej transzy pomocy, jeśli program reform nie zagwarantuje, że Grecja obniży poziom zadłużenia do możliwego do utrzymania poziomu. W tej sytuacji postulaty poluzowania reform czy łagodniejszych limitów, jeśli chodzi o nadwyżki w budżecie, czego domaga się strona grecka i zdaje popierać Bruksela, będą musiały oznaczać umorzenie część długu państw strefy. Brak postępów w negocjacjach skłania coraz większą część przedstawicieli Eurolandu do przedstawienia Grecji - wzorem podobnego ruchu w przypadku Cypru - propozycji, która będzie musiała zostać albo zaakceptowana albo odrzucona, co definitywnie rozwikła "grecką tragedię". Trudno wyrokować, na którą propozycję zdecydowałby się w takiej sytuacji rząd w Atenach.