Po pierwsze, jak się niemal powszechnie spodziewano, FOMC całkowicie wycofał ostatnie 15 mld z programu skupu aktywów, tym samym kończąc trzecią rundę luzowania ilościowego. 

Po drugie dość wyraźnie wspomniano o niskiej inflacji. Wydźwięk tej wzmianki był szczególnie jastrzębi w kontekście niedawnej obsesji inwestorów na punkcie ryzyka deflacji. Fed wyraził przekonanie, że po krótkim okresie, w którym istniała groźba raptownego spadku inflacji z powodu zmian cen energii i innych kosztów, inflacja wkrótce zbliży się do wyznaczonego przez Rezerwę docelowego poziomu 2%, a długofalowe prognozy dynamiki cen „pozostają stabilne”. 

Ponadto w komunikacie znacznie podniesiono ocenę sytuacji na rynku pracy, co nie było zaskoczeniem w świetle faktu, że liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych składanych tygodniowo w przeliczeniu na mieszkańca jest najniższa w historii tej serii danych.

Chociaż w komunikacie zachowano stwierdzenie, że stopy procentowe pozostaną na zerowym poziomie przez „dłuższy czas”; dodano nowe, krótkie sformułowanie, że jeśli dane napływające z gospodarki będą poprawiać się szybciej, niż się to przewiduje, FOMC może przesunąć podwyżkę stóp na termin wcześniejszy od prognozowanego (w chwili obecnej jest to wrzesień-październik 2015 r.); jeśli jednak stan gospodarki będzie słabszy od oczekiwań, podwyżka ta może też ulec opóźnieniu. 

RBNZ uderza w ton gołębi

Również Reserve Bank of New Zealand opublikował wczoraj swój komunikat, z którego usunięto wszelkie odniesienia do dalszych podwyżek stóp procentowych. Podkreślono w nim gwałtowne spowolnienie inflacji na rynku nieruchomości, które przypisano działaniom makroostrożnościowym banku; niedwuznacznie odniesiono się też do kursu wymiany krajowej waluty, który określono jako „nieuzasadniony i niezrównoważony”. NZD/USD odnotował gwałtowny spadek, a AUD/NZD doszedł do kluczowego oporu w okolicach 1,1300.

Co dalej?

Po publikacji najnowszego komunikatu FOMC inicjatywę na rynku znów przejmuje silny dolar. Aby indeks USD odnotował nowe szczyty w tym cyklu, trzeba poczekać na kolejną rundę ważnych danych ze Stanów Zjednoczonych - wówczas EUR/USD może spaść poniżej 1,2500, USD/JPY poszybowałby ponad 110,00, AUD/USD spadłby poniżej 0,8650, a NZD/USD przebiłby 0,7700. 

Jeśli nie pojawią się natychmiast jednoznacznie mocne lub wręcz bardzo mocne dane, grozi nam, że ponownie ugrzęźniemy w widełkach cenowych. Zastój panuje jednak już od kilku tygodni, trudno więc wyobrazić sobie taki scenariusz. 

Pod tym względem jednym z „barometrów” wartym obserwacji są notowania kontraktu terminowego na stopę procentową funduszy rezerwy federalnej: kontrakt wygasający we wrześniu 2015 r. wczoraj stracił pięć punktów - trend ten będzie musiał się utrzymać, by można go było uznać za jednoznaczny sygnał, że aktualny ruch dolara może wynieść go poza poziomy wspomniane powyżej.

USD/JPY wydaje się gotowy do ataku na szczyty w cyklu na poziomie 110,00 i wyżej, jeśli dane dotyczące Stanów Zjednoczonych, publikowane w kolejnym cyklu, będą dla dolara korzystne. Lokalne wsparcie pojawia się na poziomej linii wyznaczonej przez niedawne szczyty na 108,35.

Jednym z ciekawszych aspektów wczorajszych wydarzeń było to, że poziom apetytu inwestorów na ryzyko nie uległ zmianie pomimo bardziej jastrzębiego wydźwięku posunięć Rezerwy; giełdom amerykańskim udało się podtrzymać spory optymizm, choć kursy pozostały w granicach widełek cenowych. Biorąc pod uwagę, że dopiero co przez ostatnich kilka tygodni rozwijała się brutalna zwyżka, taka sytuacja jest imponująca i sprzyja nadziejom zwłaszcza na dalsze wzrosty na USD/JPY.

Zwróćcie uwagę na dynamikę CPI dla Niemiec, którą poznamy dzisiaj, gdyż dane te mogą popchnąć notowania euro w obie strony w czasie dzisiejszej sesji. Na EUR/USD wykształcił się znaczący trend spadkowy, możemy więc przetestować dziś nawet poziom 1,2500, jeśli wspomniane dane okażą się szczególnie kiepskie. 

Kolejnym poziomem docelowym dla EUR/USD jest wznosząca się powoli „linia trendu”, aktualnie w okolicach poziomu 1,2200, która jednak dla mnie nie wygląda zbyt przekonująco; po niej bardzo istotny będzie obszar 1,2000, poniżej którego EUR/USD zamknął notowania tylko raz od 2006 r. (w 2010 r.). 

Poziom 1,2000 jest niezwykle ważny, gdyż pokonanie go w najbliższych miesiącach otworzyłoby drogę do niesamowitych spadków - ale wszystko po kolei.

Najważniejsze dane ekonomiczne

FOMC ogłosił redukcję skupu aktywów do zera, zgodnie z oczekiwaniami. 

Nowa Zelandia – RBNZ pozostawił stopę gotówkową bez zmian na poziomie 3,50%, zgodnie z oczekiwaniami.

Australia – wskaźnik sprzedaży nowych domów wg HIA we wrześniu wyniósł 0,0% m/m.

Główne wydarzenia ekonomiczne (wszystkie godziny według czasu Greenwich)

Niemcy - zmiana poziomu bezrobocia i stopa bezrobocia w październiku (08:55)

Strefa euro – wyniki sondaży zaufania w gospodarce/przemyśle/wśród konsumentów/w usługach (10:00)

Stany Zjednoczone – cotygodniowe dane o nowych wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych (12:30)

Stany Zjednoczone – szacowany PKB w III kwartale (12:30)

Niemcy – wstępny wskaźnik CPI w październiku (13:00)

Stany Zjednoczone – przemówienie Yellen z Rezerwy Federalnej (13:00)

Strefa euro – przemówienie Lindego z EBC (18:15)

Nowa Zelandia - pozwolenia na budowę we wrześniu (21:45)

Japonia – stopa bezrobocia we wrześniu (23:30)

Japonia – wskaźnik wydatków gospodarstw domowych ogółem we wrześniu (23:30)

Japonia - krajowa dynamika CPI we wrześniu (23:30)

Wielka Brytania – wskaźnik zaufania konsumentów wg GfK w październiku (00:05)

Australia – wskaźnik PPI w III kw. (00:30)

Japonia – liczba rozpoczętych budów we wrześniu (05:00)