Amerykańska Rezerwa Federalna zdecydowała w środę o obniżeniu skali skupu aktywów w ramach programu luzowania ilościowego (QE) o 10 mld dol. do 45 mld dol. miesięcznie. Tym samym Fed będzie teraz skupował obligacje skarbowe (Treasuries) warte 25 mld dol. oraz obligacje zabezpieczone hipotekami (mortgage-backed securities, MBS) warte 20 mld dol. Decyzja była jednogłośna. W komunikacie wydanym po zakończeniu dwudniowego posiedzenia napisano, że ożywienie w gospodarce nabiera tempa po spowolnieniu z początku roku wywołanym częściowo niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. W ocenie banku wydaje się, że mocniej rosną wydatki gospodarstw domowych. Sytuacja na rynku pracy poprawia się, ale stopa bezrobocia wciąż pozostaje na podwyższonym poziomie. W sprawozdaniu podano również, iż długoterminowe oczekiwania inflacyjne w USA pozostają stabilne. Fed powtórzył, że w przyszłości podejmując decyzje w sprawie stóp procentowych za kluczowe uzna postęp w osiąganiu założonych celów: inflacji na poziomie 2 proc. oraz maksymalnego zatrudniania. Przyszłość polityki pieniężnej uzależniona będzie od szerokiego spektrum czynników, takich jak: sytuacja na rynku pracy, oczekiwania inflacyjne oraz sytuacja na rynkach finansowych. Bank podtrzymał tym samym zmienione w marcu stanowisko wykluczające numeryczne warunki wzrostu stóp. Wcześniej komunikaty zawierały stwierdzenie, że Fed pozostawi stopy procentowe na dotychczasowym poziomie, przynajmniej tak długo, jak bezrobocie będzie się utrzymać powyżej 6,5 proc.
Przekaz ze strony Fed nie uległ większym zmianom. Spodziewaliśmy się, że może on zostać nieco bardziej zaostrzony. W komunikacie pojawiło się co prawda nowe stwierdzenie o tym, że gospodarka nabiera rozpędu, ale nie jest to coś na miarę fundamentalnej zmiany. O rosnącej aktywności, po chwilowej zadyszce na przełomie roku, wiadomo nie od dziś. Pisaliśmy o tym wielokrotnie. Brak nowych, istotnych stwierdzeń spotkał się z wyważoną reakcją rynków. Kurs EUR/USD nie uległ większym zmianom i pozostaje w rejonie 2,5-letnich maksimów tuż poniżej poziomu 1,39. Złoty stabilny. Kurs EUR/PLN w okolicach 4,20, USD/PLN spadł poniżej 3,03
Z danych, które napłynęły na rynek jeszcze w środę najważniejsze to wstępny odczyt inflacji CPI ze strefy euro. Jak się można było spodziewać po wcześniejszej publikacji z Niemiec, dynamika cen w regionie (r/r) wzrosła w kwietniu (z 0,5 do 0,7 proc.), ale wolniej niż się spodziewano (0,8 proc.). Zgodny z prognozami był natomiast wskaźnik bazowy, z wyłączeniem cen energii i żywności (1,0 proc. r/r), dzięki czemu doniesienia Eurostatu nie wskazują jednoznacznie na palącą potrzebę podjęcia działań łagodzących politykę pieniężną w strefie euro. Rynek pozytywnie zareagował na publikację. Prawdopodobieństwo obniżki stóp procentowych w strefie euro w maju, choć zwiększyło się w porównaniu do kwietnia, jest wciąż niższe niż pozostawienia oprocentowania na dotychczasowym poziomie. Rosną natomiast szanse na dalsze złagodzenie przekazu ze strony Europejskiego Banku Centralnego (EBC) w słowach prezesa M. Draghiego. Jednak w obecnej sytuacji trudno sobie wyobrazić, na czym miałoby polegać owo złagodzenia. A co jeszcze bardziej istotne, na ile inwestorzy uwierzą w zapewnienia, że Bank poważnie rozważa w najbliższym czasie rozszerzenie ekspansywności polityki monetarnej.
Dane o wzroście PKB w Stanach Zjednoczonych w I kw. okazały się najsłabsze od 5 kwartałów. Gospodarka powiększyła się, według niepełnych jeszcze wyliczeń, zaledwie o 0,1 proc. kw/kw w ujęciu anualizowanym. Na słaby wynik wpływ miały oczywiście fatalne warunki atmosferyczne w wielu regionach USA w styczniu i lutym br. Niemniej, do raportu nie należy przywiązywać zbyt dużej wagi. Jesteśmy przekonaniu, że przy okazji kolejnych rewizji, za miesiąc i za dwa, dane zostaną ostatecznie zrewidowane. Wzrost PKB z pewnością nie będzie tak szybki, jak w IV kw., ale zdecydowanie przekroczy 1 proc. kw/kw an. Dziś z kolei spodziewamy się solidnego odczytu liczby stworzonych miejsc pracy z wynikiem powyżej 200 tys.
EURPLN: Kurs utrzymuje się w okolicach wsparcia na 4,1950. Poziomy te nadal stanowią w naszej ocenie dobrą okazję do odnowienia długich pozycji w euro. Dopiero przebicie tej bariery może spowodować zmianę tej strategii w krótkim terminie i ruch na nico niższe poziomy. Póki co, nie ma zagrożenia, że realizacji takiego scenariusza.
EURUSD: Mocne wzrosty kursu, które pojawiły się w następstwie publikacji danych o inflacji CPI ze strefy euro utrzymały się do dzisiejszego poranka. Widać, że po wcześniejszym odczycie z Niemiec inwestorzy obawiali się jeszcze niższego wyniku. Dane o inflacji z Europy są ważne w kontekście czwartkowego posiedzenia EBC. Wstępny szacunek nie daje jednoznacznych powodów do złagodzenia polityki pieniężne. Dziś jednak na pierwszy plan wysuwa się publikacja raportu z rynku pracy w USA. Spodziewamy się solidnego wyniku powyżej 200 tys. nowych etatów w kwietniu. Tylko taki rezultat może spowodować silniejsze spadki na parze EUR/USD.