Inflacja konsumencka w Niemczech spadła, według wstępnych szacunków, do najniższego poziomu od 3,5 lat. Wskaźnik CPI obniżył się w marcu, drugi miesiąc z rzędu, i wyniósł 1,0 proc. r/r. Wynik okazał się niższy niż oczekiwano. Zwiększa to ryzyko słabszego niż prognozuje rynek odczytu tego samego indeksu dla całej strefy euro w dzisiejszej publikacji Eurostat-u (o 11.00). Jeśli rzeczywiście tak się stanie, wzrośnie presja na Europejski Bank Centralny by podjął on kroki zmierzające do dalszego złagodzenia polityki monetarnej. W naszej ocenie, takie działania nie zostaną jednak w najbliższym czasie podjęte. Po pierwsze, mocniejszy od prognoz spadek inflacji w Niemczech nie musi oznaczać, wzorem sytuacji sprzed miesiąca, podobnego niedoszacowania w odczycie dla całego regionu. Po drugie, nawet jeśli to nastąpi, dynamika cen w strefie euro jest wciąż dodatnia. Nie ma zagrożenia deflacji. Po trzecie, słabe kraje regionu są w fazie długotrwałych dostosowań zwiększających ich konkurencyjność. Redukcje cen, w tym kosztów pracy, są w tej sytuacji nieuniknione. Proces ten nie będzie jednak trwał w nieskończoność. Po czwarte, europejskie banki niechętnie udzielają kredytów (pomijając już kwestią popytu na nie), ponieważ dokonują niezbędnych dostosowań bilansowych przed czekającymi je w połowie roku testami stresu przeprowadzanymi przez EBC. Nie są to warunki do szybkiego rozwoju, a co za tym idzie przyspieszenia inflacji. Kolejna obniżka stóp w mikroskali niewiele w tym względzie zmieni.

Wracając do Niemiec, kondycja tamtejszej gospodarki znajduje się w wymarzonej sytuacji. Wzrost PKB zwiększa się w tempie zbliżonym do potencjalnego. Bezrobocie jest na najniższym poziomie od ćwierćwiecza, a inflacja oscyluje w okolice 1-2 proc. Kraj notuje jednocześnie gigantyczną nadwyżkę handlową. Ma zrównoważony budżet. Systematycznie zmniejsza poziom zadłużenie w relacji do PKB. Trudo wyobrazić sobie korzystniejsze warunki prowadzenia działalności i lepsze zbalansowanie gospodarki. Taka sytuacja to efekt reform i pozytywnych przemian, jakie dokonały się w II poł. ubiegłej dekady. Skonfrontowani z sytuacją, w której ponad 5 mln obywatel pozostawało bez pracy, a stopa bezrobocia zbliżała się do 12 proc., decydowano się przeprowadzić radykalne reformy rynku, które dziś mogą być stawiane za wzór np. w zakresie współpracy firm i uczelni czy zdobywania doświadczenia we wczesnej fazie kariery zawodowej. W przeciwieństwie do krajów południa Europy, RFN nie ma problemu wykluczenia osób wchodzących na rynek pracy. Między innymi dzięki silnej gospodarce naszych zachodnich sąsiadów, euro, pomimo szeregu przeciwności, utrzymuje stabilny kurs i pozostaje drugą, najważniejszą walutą w światowym handlu.

EURPLN: Złoty pozostaje mocną walutą, choć w piątek nie zdołał poprawić swojej pozycji. Spadki notowań zatrzymały się w okolicach poziomu 4,1650 i wszystko wskazuje na to, że co najmniej w horyzoncie najbliższych kilku dni będą to dołki kursu. Spodziewamy się odbicia notowań w kierunku 4,1850. W dalszej części tygodnia, w zależności od wyników kluczowych wydarzeń na rynku (indeksy PMI, posiedzenie RPP, EBC, dane z rynku pracy w USA) może dojść do kontynuacji wzrostowej tendencji w rejon psychologicznej bariery 4,2000.

EURUSD: W centrum uwagi dziś odczyt inflacji CPI ze strefy euro. Po wstępnym, niższym niż oczekiwano, wyniku z Niemiec kurs, paradoksalnie, zahamował spadki. Notowania utrzymały się jednak poniżej lokalnego oporu na 1,3770. Scenariusz aprecjacji dolara w perspektywie nowego tygodnia to nadal nasz bazowy scenariusz. Spadek inflacji w UE18 nie pozostanie bez wpływu na wycenę euro. Poprzez zwiększone oczekiwania na działania ze strony EBC, wspólna waluta powinna tracić na wartości. Jutro istotne odczyty wskaźników PMI dla przemysłu.