Trwający paraliż federalnych instytucji w Stanach Zjednoczonych sprzyja obniżeniu płynności na rynkach finansowych oraz kontynuacji dotychczasowych tendencji. Brak porozumienia w sprawie budżetu oraz wynikające z tego konsekwencje w postaci bezpośrednich kosztów oraz obniżenia morale konsumentów, mogą silnie negatywnie wpłynąć na koniunkturę w USA. Zwiększają tym samym prawdopodobieństwo utrzymania skali skupu aktywów przez Rezerwę Federalną na dotychczasowym poziomie dłużej niż oczekiwano. Cięcie QE na posiedzeniu Fed w październiku się oddala. Obecnie najbardziej realnym terminem początku procesu wycofywania się z ultra łagodnej polityki monetarnej jest połowa grudnia. I to tylko pod warunkiem, że Fed będzie chciał dotrzymać obietnicy, którą B. Bernanke przedstawił w czerwcu (ograniczenie zakupów przed końcem roku). Grudniowe spotkanie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku jest również o tyle bardziej korzystne, że wówczas opublikowana zostanie kolejna runda prognoz makroekonomicznych.
Sytuacja sprzyja dalszemu umocnieniu euro w stosunku do dolara. Kurs EUR/USD utrzymuje się w rejonie najwyższego poziomu od lutego 2013 r. Brak nowych informacji powoduje, że rynek trwa w obranej wcześniej trajektorii. Dopóki sprawa uchwalenia budżetu w Stanach nie zostaje rozwiązana, rynki pozostają w inercji. Kluczowe dane o liczbie nowych etatów oraz bezrobociu we wrześniu – ważne choćby z punktu widzenia zbliżania się lub oddalania od celu 6,5 proc. wyznaczonego przez Fed jako warunek trwałej poprawy sytuacji w gospodarce – dziś ogłoszone nie zostaną. Pozostałe publikacje z USA także są wstrzymane. Trudno prognozować, jak bez impulsów z zewnątrz będą zachowywać się rynki. Najbardziej intuicyjnym scenariuszem jest kontynuacja dotychczasowych trendów. Powodowałoby to jednak istotne z technicznego punktu widzenia zmiany na wykresach. Lawirowanie w okolicach cen ukształtowanych przed pojawieniem się kłopotów amerykańskiej administracji, to równie prawdopodobne rozwiązanie na nadchodzące sesje. Najmniej realnym scenariuszem jest chyba, oczekiwany na początek października, przełom na rynkach. Nie należy oczekiwać, że nagle, bez wyraźniejszej przyczyny, rynki obiorą nowy kierunek zmian. Za to po ostatecznym uchwaleniu budżetu i pośpiesznym nadrabianiu zaległości, jeśli chodzi o publikacje, dziać się może wiele. I szybko.
Ważniejsze od decyzji w sprawie budżetu, będzie teraz szybkie rozwiązanie kwestii zwiększenia limitu zadłużenia Stanów Zjednoczonych. Ostatecznym terminem jest tutaj 17 października. Brak zgody na zwiększenie wielkości długu powyżej ustalonego przed rokiem poziomu 16,7 bln dol. będzie oznaczało formalne bankructwo największej gospodarki świata. Konsekwencje takiego rozwoju wydarzeń byłyby katastrofalne. Nie tylko dla Ameryki. O ciążącej na decydentach w USA odpowiedzialności za losy światowej koniunktury, wspominała wczoraj szefowa MFW Ch. Lagarde. Czas płynie nieubłaganie…
EURPLN: Kurs wybił się poniżej dolnego ograniczenia konsolidacji, czyli 4,2100. Rynek testuje właśnie psychologiczną barierę 4,2000. Scenariusz osłabienia złotego na bazie wzrostu oczekiwań na cięcie programu QE3 w następstwie korzystnych danych z amerykańskiego rynku pracy (odsunięcie publikacji) i łagodnego komunikatu EBC (nie nastąpił), nie został zrealizowany. Prawdopodobnie zostanie odsunięty w czasie. W naszej ocenie, rynek jeszcze raz przetestuje poziom 4,2500, choć niewątpliwie amerykański government shutdown realizacji takiego scenariusza nie przybliża.
EURUSD: Notowania swobodnie pną się do góry. Kurs osiąga kolejne nowe, 7-miesięczne maksima. Rynek jest już bardzo bliski osiągnięcia tegorocznych szczytów cenowych z okolic 1,3700. Przełożenie dzisiejszej publikacji kluczowych danych z rynku pracy oznacza, że euro pozostanie najpewniej mocne. Szanse na odwrócenie dominującej tendencji bez wyraźnego impulsu z zewnątrz są znikome. Dolar wcześniej czy później odzyska jednak siły. Powrót na niższe poziomy to jedynie kwestia czasu.