Rada Polityki Pieniężnej nieoczekiwanie utrzymała stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Główna stopa NBP – referencyjna – nadal wynosi, więc 4,75 proc. Tylko 8 z 35 analityków ankietowanych przez agencję Bloomberg oczekiwało takiej decyzji. Na konferencji prasowej po posiedzeniu Rady prezes M. Belka mówił, że opóźnienie momentu rozpoczęcia cyklu łagodzenia polityki pieniężnej to efekt utrzymującego się na wysokim poziomie bieżącego wskaźnika inflacji oraz chęci potwierdzania spowolnienia wzrostu PKB w kolejnych danych makro. Rada nie uważa, by decyzja o podwyżce oprocentowania w maju była błędna. NBP chce utrzymać realne stopy procentowe na dodatnim poziomie. M. Belka dodał, że skala przyszłych obniżek będzie zależałą od dynamiki wzrostu PKB i kształtowania się inflacji. Powtórzył, że nie jest zaniepokojony obecnym poziomem złotego i nie sądzi by szkodził on polskiej gospodarce.
Wczorajszą decyzją Rada próbuje bronić swojej wcześniejszej decyzji o podwyżce kosztu pieniądza. NBP był jedynym bankiem centralnym w Unii Europejskiej, który zdecydował się w tym roku na taki ruch. Widząc pogarszającą się kondycję gospodarek większość krajów dokonała już cięć oprocentowania i przygotowuje się do kolejnych. W ostatnich dniach na obniżkę stóp zdecydowały się Węgry, Czechy i Australia. Spekuluje się, że na dzisiejszym posiedzeniu Europejski Banku Centralny może również obciąć stopy o kolejne 25 pkt. bazowych do 0,5 proc. Tymczasem w Polsce oprocentowanie utrzymuje się na niezmienionym poziomie już piąty miesiąc z rzędu. Ostatnią obniżkę stóp RPP zaaplikowała w czerwcu 2009 r., w pięć miesięcy po dołku spowolnienia gospodarczego. Tymczasem, biorąc pod uwagę opóźnienie, z jakim działania banku centralnego przekładają się na realną gospodarkę (3-6 kwartałów), najlepszym działaniem antycyklicznym było wówczas podnoszenie kosztu pieniądz. Wczorajsza decyzja oznacza, że do obniżki dojdzie podczas kolejnego spotkania w listopadzie, kiedy znane już będą projekcje NBP. Komunikat Rady spowodował umocnienie złotego wobec najważniejszych walut. Brak obniżki oznacza, że zwiększona (po ostatnich ruchach innych banków centralnych) na korzyść złotego różnica w oprocentowaniu wobec euro, korony i forinta, będzie się utrzymywała co najmniej przez kolejny miesiąc. Jest to zachęta dla krótkoterminowego kapitału spekulacyjnego, by dokonywać przemieszczania środków do naszego kraju. Złoty staje się również doskonałą walutą, jeśli chodzi o tzw. carry trades – operacje polegające na pożyczaniu waluty o niskim oprocentowaniu i lokowaniu jej w tej, gdzie stopy procentowe są wysokie. Może to oznaczać, że dzięki tym działaniom, w perspektywie najbliższych kilku tygodni polska waluta będzie zyskiwać na wartości.
Z istotnych informacji, jakie napłynęły wczoraj na rynek ze świata warto wymienić, szczególnie w kontekście piątkowych danych z rynku pracy w USA, raport prywatnej agencji ADP o liczbie, stworzonych we wrześniu, nowych miejsc pracy poza rolnictwem. Według wyliczeń tej firmy w ubiegłym miesiącu w Stanach Zjednoczonych przybyło 162 tys. etatów wobec 189 tys. po korekcie miesiąc wcześniej. Wynik był lepszy od oczekiwań analityków, którzy prognozowali przyrost zatrudnienia o 140 tys. wobec 201 tys. pierwotnie raportowanych w sierpniu. Raport ADP jest wstępnym oszacowaniem zmian na rynku pracy w USA, jednak nie zawsze zbieżny jest z, uważanym za bardziej wiarygodny, raportem rządowy.
Firma Markit opublikowała wczoraj również dane o aktywności w sektorze wytwórczym w Europie, a Instytut Zarządzania Podażą podobne informacja dla Stanów Zjednoczonych. Odczyt dla strefy euro ogółem okazał się nieznacznie lepszy od szacunków przedstawionych przed dwoma tygodniami, ale dla kluczowych gospodarek obszaru – Niemiec i Francji – gorsze od prognoz. Sektor usługowy u naszych zachodnich sąsiadów ponownie, jednak kurczył się we wrześniu, choć spodziewano się, że się rozwijał (49,7 pkt. wobec 50,6 pkt.). Z kolei we Francji sektor usług kurczył się szybciej niż pierwotnie szacowano, co pogłębia obawy o kondycję całej gospodarki. Odczyt indeksu to 45,0 pkt. wobec 49,2 pkt. w sierpniu i 46,1 pkt. ze wstępnego raportu.
W Stanach Zjednoczonych wskaźnik ISM dla usług okazał się lepszy od oczekiwań. Wyniósł 55,1 pkt. wobec oczekiwanych 53,4 pkt. i 53,7 pkt. sprzed miesiąca. Jest to już kolejna publikacja, spośród kluczowych wskaźników wyprzedzających, pokazująca, że sytuacja w gospodarce USA zacznie się wkrótce poprawiać.