Wczorajsza sesja przebiegała względnie spokojnie. Wahania kursów były w dużej mierze odzwierciedleniem zmian na rynku międzynarodowym. EURPLN oscylował w wąskim przedziale 4,1350-4,1550, zaś USDPLN wrósł w okolice maksimów z drugiej połowy miesiąca. Nie mieliśmy żadnych informacji, które mogłyby zachęcić do większego zaangażowania w handel. Uwaga rynku ponownie skupiła się na informacjach płynących z zadłużonych państw strefy euro.

W dzień po masowych demonstracjach w Hiszpanii, fala protestów przeciwko planom oszczędności i podwyżek podatków przetoczyła się przez Grecję. Zorganizowany został 24-godzinny strajk generalnego. W samej Hiszpanii, po fiasku negocjacji w sprawie rozszerzenia autonomii, prezydent Katalonii A. Mas zdecydował się rozpisać przedterminowe wybory do parlamentu. Mieszkańcy regionu pójdą do urn 25 listopada, miesiąc po wyborach w Galicji i Kraju Basków.

Z opublikowanego wczoraj comiesięcznego raportu banku centralnego na temat stanu gospodarki wynika, że w związku z dużą presją finansową, w III kw. 2012 r. PKB Hiszpanii zanotuje znaczący spadek. Jeśli potwierdzą się te przypuszczenia, będzie to czwarty kolejny kwartał ujemnego wzrostu gospodarczego w tym kraju. W okresie kwiecień-czerwiec br. PKB Hiszpanii spadł o 0,4 proc. (kw/kw) i 1,3 proc. (r/r). Publikacja wstępnych danych za III kw. zaplanowana jest na 30 października.

Przedstawiciele Niemiec, Holandii i Finlandii we wspólnym oświadczeniu stwierdzili, że środki na rekapitalizację banków powinny pochodzić w pierwszej kolejności ze środków prywatnych inwestorów, następnie z budżetu danego kraju, a dopiero w ostateczności z pieniędzy zgromadzonych w Europejskim Mechanizmie Stabilizacyjnym (ESM). Takie stanowisko może pogrzebać nadzieje Hiszpanii, że 100 mld euro funduszy na ratowanie tamtejszych banków będzie pochodzić z ESM (zmniejszyłoby to koszty finansowania operacji). W piątek opublikowane zostaną wyniki testów sektora finansowego, które mają pokazać, ile ostatecznie pieniędzy potrzebują hiszpańskie banki.

Wreszcie, premier Hiszpanii M. Rajoy stwierdził wczoraj, że z całą pewnością zwróci się o pomoc do Europejskiego Banku Centralnego, ale dopiero w sytuacji, gdy koszty długu na rynku będą przez dłuższy czas utrzymywały się na wysokim poziomie. Taka wypowiedź może oznaczać, że Rajoy będzie rzeczywiście grał na czas i zwlekał ze złożeniem wniosku do EBC tak długo, jak to tylko możliwe. Tymczasem rynki oczekują, że Hiszpania zwróci się o pomoc najpóźniej w październiku. Spekulowało się nawet, że może to uczynić w tym tygodniu.

Cała seria negatywnych informacji i wydarzeń, które napłynęły z Hiszpanii wywołała ogólne pogorszenie sytuacji na rynkach finansowych. Mocno spadały wczoraj giełdy, wyprzedawano obligacje peryferyjnych państw strefy euro, wyraźnie traciły również surowce. Drugi dzień z rzędu mocno deprecjonował węgierski forint. Zyskiwał dolar i papiery skarbowe Niemiec, USA czy Wielkiej Brytanii. Biorą pod uwagę ogólny poziom nastrojów na rynkach złoty zachowywał się stabilnie. Być może zmieni się to dziś, po decyzji Banku Centralnego Czech, który podejmie decyzję w sprawie stóp procentowych. Oczekuje się, że oprocentowanie u naszych południowych sąsiadów spadnie o 25 pkt. bazowych do 0,25 proc. Silniejsza reakcja na złotym może mieć miejsce tylko w przypadku braku obniżki. Dziś również rząd M. Rajoya ma przyjąć projekt budżetu na 2013 r. Jego szczegóły wraz z pakietem reform gospodarczych, które mają poprawić sytuację finansową Hiszpanii zostaną przedstawione w piątek.