Węgierski Bank Centralny obniżył wczoraj stopy procentowe o 25 pkt. bazowych, główną do poziomu 6,50 proc. Analitycy byli bardzo podzieleni w ocenie tego, jaka decyzja zapadnie na Węgrzech. Mediana prognoz ekonomistów ankietowanych przez Reutersa wskazywała, że stopy procentowe pozostaną na niezmienionym poziomie, zaś 17 z 29 analityków przepytywanych przez Bloomberga spodziewała się obniżki. Pomimo drugiego z rzędu cięcia, stopy procentowe na Węgrzech są nadal na najwyższym poziomie w Unii Europejskiej. Wczorajsza decyzja spowodowała skrajnie różne zachowanie walut naszego regionu. Forint nieznacznie stracił na wartości wobec euro, czeska korona utrzymywała się na względnie stabilnym poziomie, zaś polski złoty wyraźnie aprecjonował. Taka reakcja to efekt krótkoterminowych przepływów kapitału z kraju, w którym bank centralny z całą determinacją realizuje program łagodzenia polityki pieniężnej do kraju, w którym decydenci wciąż zastanawiają się czy rozpocząć obniżanie stóp procentowych. Ponieważ ryzyko inwestycyjne w wymienionych krajach w krótkim terminie nie uległo zmianie, nie ma powodu by nadal utrzymywać pieniądze tam, gdzie zyski z zaangażowanie środków spadły na przestrzeni kilku tygodni o 50 pkt. bazowych. Można się spodziewać, że dalsze zwlekanie z obniżkami stóp procentowych w Polsce będzie właśnie zaproszeniem krótkoterminowego kapitału do wejścia do naszego kraju, a tym samym zwiększy presję na umocnienie złotego wobec najważniejszych walut.
Tymczasem, w Radzie Polityki Pieniężnej zdania na temat tego, kiedy rozpocząć cykl łagodzenia polityki pieniężnej są nadal mocno podzielone. Podobna sytuacja panuje wśród analityków, którzy nie są zgodni, kiedy RPP zdecyduje się na pierwsze cięcie – czy już na najbliższym posiedzeniu 3 października, czy dopiero na następny w listopadzie, kiedy znane już będą projekcje inflacyjna NBP. Po ostatnich wypowiedziach członków RPP można wnioskować, że co najmniej 3 z nich poprze w przyszłym tygodniu wniosek o obniżkę, z kolei 3 innych jest jej zdecydowanie przeciwnych. Ważne będzie zdanie samego prezesa NBP, którego opinia może przekonać neutralnych, rzadko prezentujących publicznie swoje poglądy, członków. M. Belka zdaje się dostrzegać zagrożenia płynące dla gospodarki i złotego. Dziś rano, w wywiadzie dla PAP powiedział, że RPP w październiku na pewno będzie dyskutować o obniżkach, choć podtrzymał opinię, że w polityce pieniężnej powinno unikać się gwałtownych zmian. Łagodzenie nie powinno dotyczyć jednorazowego działania, więc czeka nas pewnie cykl obniżek stóp – stwierdził. Dodał, że realna stopa procentowa w Polsce wynosi 1 proc. co, w jego ocenie, jest poziomem relatywnie wysokim. Oceniając perspektywy złotego Belka ponownie powiedział, że polska waluta jest obecnie na poziomie neutralnym z punktu widzenia wzrostu gospodarczego i inflacji.
Dzisiejszy wywiad prezesa NBP może być swego rodzaju odpowiedzią na wczorajszą reakcję złotego po decyzji Banku Węgier. M. Belka jest świadomy istnienia poważnego zagrożenia, że w przypadku braku decyzji o obniżce stóp procentowych w październiku (przy założeniu 25-punktowego cięcia jutro w Czechach) aprecjacja waluty może przybrać na sile. Być może wczorajsze wydarzenia przekonają członków Rady, iż z podobną decyzją nie ma sensu dłużej zwlekać. W horyzoncie końca roku analogiczne do wczorajszych zmiany w wycenie walut naszego regionu powinny się wyrównać. Niemniej, krótkoterminowe dywergencje w zachowaniu złotego, forinta i korony mogą być bardzo duże.
Korzystne informacje napłynęły wczoraj ze Stanów Zjednoczonych. Nastroje konsumentów wzrosły tam we wrześniu do najwyższego poziomu od lutego 2012 r. Wskaźnik Conference Board osiągnął 70,3 pkt. zwyżkując o 9 pkt. w porównaniu do sierpnia. Wrześniowy odczyt jest trzecim najlepszym wynikiem od początku 2008 r. Większy optymizm wśród amerykańskich konsumentów panował w tym okresie jedynie w lutym 2012 i 2013 r. Wystrzał optymizmu amerykańskich konsumentów to w dużej mierze efekt uruchomienia przez Fed trzeciego programu skupu obligacji. Dobre nastroje to szansa, że konsumpcja w USA ponownie przyspieszy. Bardziej prawdopodobne jest jednak, że Amerykanie są pełni nadziei, że podjęte przez Rezerwę Federalną działania przyniosą odczuwalne dla nich efekty w postaci spadku bezrobocia i wzrostu wynagrodzeń.