Angela Merkel powiedziała wczoraj, że deklaracja prezesa EBC Mario Draghi’ego, iż bank jest gotowy zrobić wszystko, co konieczne, aby ratować euro oraz poruszenie kwestii skupowania hiszpańskich i włoskich obligacji jest „w pełni zgodne” z podejściem przyjętym przez europejskich przywódców. Pani kanclerz apelowała także do szybkiej integracji fiskalnej, podkreślając, że czas na reformy zaczyna się kończyć. Komentarz Merkel stał się sygnałem dla giełdowych byków i wpierał wzrosty na rynkach akcji po obu stronach Atlantyku, natomiast głównym beneficjentem stało się euro, które zyskało przeszło 0,6 proc. wobec dolara, powracając w rejon 1,2350-1,2380. Zielone światło ze strony Niemiec na wydawanie kolejnych miliardów euro w celu ratowania kolejnych państw zwiększyło szanse na to, iż EBC we wrześniu spełni wszystkie oczekiwania rynków, czyli zainterweniuje na rynku długu, zbijając rentowności obligacji, ułatwiając tym samym dalsze finansowanie się państw. I choć przyjęło się traktować stanowisko Niemiec jako stanowisko całej UE, to jednak pamiętać należy, że projekt banku centralnego ma swoich przeciwników i to nie tylko wśród państw członkowskich, ale także w samym zarządzie EBC. Ponadto wielokrotnie podkreślano, że wszelkie zakupy obligacji z rynku wtórnego będą miały miejsce, o ile spełnione zostaną określone warunki, często tożsame z surowymi cięciami budżetowymi. Nie wiadomo, czy kanclerz Merkel nie myśli o warunkach, które mogą być nie do zaakceptowania przez Madryt i Rzym. Hiszpański rząd w lipcu zapowiedział już cięcia w wysokości 65 mld euro, premier Włoch Mario Monti planuje cięcia w wysokości 25 mld euro w ciągu trzech lat. Jeśli Merkel zażąda więcej, albo postawionym warunkiem będzie zgłoszenie się krajów po pomoc z europejskich funduszy ratunkowych, wówczas może się to skończyć sprzeciwem Madrytu i Rzymu i cały plan EBC zostanie zniweczony. Na razie są to czyste spekulacje, które jednak z historycznego punktu widzenia nie są do wykluczenia. Dlatego pomimo czwartkowej informacji, choć wywołującej mini-euforię, notowania na rynkach finansowych utrzymują się w granicy sierpniowych wahań.
Czwartkowa poprawa rynkowego sentymentu byłą odczuwalna także na rynku złotego, który względem euro umocnił się do 4,06. W aprecjacji złotego pomocny był także Bank Gospodarstwa Krajowego, który sprzedawał walutę obcą, choć akcja nie nosiła znamion interwencji.
Najprawdopodobniej bank dokonywał wymiany na realizację własnej działalności, jednak przy płytkim, wakacyjnym rynku nawet mała kilkaset milionów euro lub dolara może wyraźnie zmienić poziom kursu. Jeśli dziś nie będzie powtórki, to biorąc pod uwagę małą ilość zaplanowanych raportów makroekonomicznych (o 14 dane o wynagrodzeniach i zatrudnieniu z Polski, o 15:55 indeks Michigan), złoty powinien utrzymać wąski przedział wahań 4,05-4,10.