Europejskie parkiety przeważnie skończyły sesję na plusach, a indeksy przy Wall Street neutralnie. Słabszy odczyt indeksu nastrojów gospodarczych, który spadł do 87,9 pkt (prog. 88,7 pkt) nie przełożył się negatywnie na nastroje rynkowe, chociaż na eurodolarze mogliśmy obserwować spadki do poziomu 1,2225. Należy to jednak interpretować jako zwykłą realizację zysków i wygaszanie pozycji przed posiedzeniami banków centralnych, z którymi wiązane są spore nadzieje, ale jednocześnie istnieje duże ryzyko rozczarowania. Obecnie kurs EUR/USD stara się powrócić do okolic 1,23. Stabilne zachowanie złotego, który zakończył wczoraj dzień na poziomach zbliżonych do piątkowego zamknięcia wobec euro i dolara pokazuje, że na rynku nie ma jeszcze odpływu od aktywów ryzykownych. Dodatkowo to, o czym mówiono od kilku dni – o wzmożonym zainteresowaniu zagranicy polskim długiem, zostało wczoraj potwierdzone przez Ministerstwo Finansów. W czerwcu zagraniczni inwestorzy posiadali 174 mld PLN polskiego długu, co jest rekordową kwotą. Informacja ta jest sygnałem, że nieco zmienia się postrzeganie złotego – dalej jest on co prawda zaliczany do aktywów ryzykownych, ale mocne strony polskiej gospodarki i przewidywania co do kształtowania się stóp procentowych w Polsce wspierają alokację w nasze obligacje i bony skarbowe, wzmacniając tym samym notowania polskiej waluty.

Inwestorzy cały czas żyją zbliżającym się posiedzeniem EBC (2 sierpnia) i w mniejszej części FOMC (1 sierpnia). Wczoraj amerykański sekretarz skarbu Timothy Geithner spotkał się z niemieckim ministrem finansów Wolfgangiem Schaeuble, głównie po to, aby rozmawiać o kryzysie zadłużenia w strefie euro. Po spotkaniu oświadczyli, że są optymistami co do dalszej integracji UE i wypracowaniu sposobów walki z kryzysem w Eurolandzie. Amerykanie uważają, że niemiecka strategia zaciskania pasa jest gorszym sposobem radzenia sobie z sytuacją Grecji, Hiszpanii czy Włoch niż np. bezpośrednia interwencja banku centralnego. Geithner planuje jeszcze spotkanie z prezesem ECB Mario Draghim. Amerykański polityk nie ma jednak bezpośredniego wpływu na to, jakie będą ustalenia na posiedzeniu EBC, dlatego też dużo ważniejsze jest zaplanowane przed 2 sierpnia spotkanie Draghiego z Jensem Weidmannem, prezesem Bundesbanku, który krytycznie odnosi się do pomysłów wznowienia SMP (wczoraj w raporcie EBC podał, że w tygodniu zakończonym 27 lipca program dalej był zamrożony) czy interwencji na rynku obligacji poprzez EFSF. Tymczasem wydaje się, że rynek minimalnie liczy na wznowienie SMP, co przecież nie jest i tak optymalnym rozwiązaniem ze względu na interwencyjny charakter tego programu (skup za niewielkie kwoty). Wczoraj w wywiadzie prezes Eurogrupy Jean-Claude Juncker stwierdził, że strefa euro nie ma więcej czasu i należy podjąć wszelkie możliwe działania w celu stabilizacji wspólnej waluty. Miał tu na myśli także szybkie wdrożenie postanowień z czerwcowego szczytu UE, czyli możliwość skupu obligacji przez EFSF/ESM. Europejscy bankierzy centralni i politycy próbują przed 2 sierpnia wypracować jakiś konsensus, pytanie tylko, czy będzie on zadowalał rynki. Po mocnych spekulacjach na temat tego, czego to nie zrobi EBC, może być też tak, że większość działań jest już w cenach i tylko coś niestandardowego i nie rozważanego w mediach będzie w stanie podtrzymać dobry klimat inwestycyjny. Tak czy inaczej naszym zdaniem do czwartkowego posiedzenia rynek walutowy powinien być względnie spokojny, z lekką przewagą optymistów.

Dziś też na rynek napłynie sporo danych makroekonomicznych, chociaż w przekroju całego tygodnia nie będą one decydujące. Mogą jednak przyczynić się do większej niż wczoraj zmienności na forexie. O godz. 11:00 Eurostat poda dane o inflacji HICP w lipcu (prog. 2,4 proc. r/r) oraz stopie bezrobocia (prog. 11,2 proc.). Z USA istotne będą natomiast 3 indeksy: publikowany o godz. 15:30 indeks cen domów S&P/Case-Shiller dla 20 metropolii (prog. -1,5 proc. r/r), indeks Chicago PMI za lipiec (prog. 52,5 pkt) oraz indeks zaufania konsumentów (prog. 61,5 pkt). Jednak przed jutrzejszym posiedzeniem Fed nawet słabsze dane nie powinny mocno negatywnie wpłynąć na nastroje inwestycyjne, gdyż zwiększą nadzieje na QE3.