... czyli do dnia zwołania posiedzenia parlamentu, jednak wczoraj po godz. 15 greccy oficjele zakomunikowali, że powyborczy pat w negocjacjach jest nie do pokonania, nie widać perspektyw na powołanie rządu ekspertów i będą rozpisane nowe wybory (prawdopodobna data to 17 czerwca). W tym momencie w sondażach prowadzi Koalicja Radykalnej Lewicy z ponad dwudziestoprocentowym poparciem (w niektórych badaniach sięga ono aż 27 proc.). Tamtejsza ordynacja wyborcza przewiduje, że wygrana partia dostaje „w bonusie” dodatkowych 50 miejsc w parlamencie. Może więc zdarzyć się tak, że wynik wyborów pozwoli na zawiązanie koalicji Syrizy z mniejszymi partiami, które również prezentują anty-reformatorskie populistyczne poglądy. Tymczasem UE, wg słów przywódcy Eurogrupy Jean-Claude Junckera jest gotowa pójść na pewne ustępstwa, żeby uniknąć już realnego bankructwa Hellady i opuszczenia przez nią strefy euro. „Pewne ustępstwa” nie oznaczają jednak zgody na wszystko, tym bardziej, że sytuacja polityczna w Niemczech również komplikuje się. Wobec takiej gry interesów, nawet jeżeli ostatecznie osiągnięto by kompromis i Grecja dostałaby kolejną transzę pomocy finansowej (aktualnie posiada środki do końca czerwca), to sprawa raczej na pewno byłaby postawiona na ostrzu noża i rozwiązana w ostatnich możliwych terminach. Zatem nawet pozytywne rozwiązanie greckiego problemu zostałoby poprzedzone szeregiem nerwowych decyzji i deklaracji, co odbiłoby się negatywnie na wartości aktywów ryzykownych, w tym złotego.
Rynki finansowe na wczorajsze doniesienia zareagowały emocjonalnie – europejskie parkiety zaczęły mocno zniżkować, eurodolar skokowo osłabił się ustanawiając nowe lokalne minimum na poziomie 1,2698, a w konsekwencji wzrostu awersji do ryzyka przecena złotego jeszcze przybrała na sile, mimo jego dużego wyprzedania. Kurs EUR/PLN zahaczał już o poziom 4,37, a USD/PLN dotarł do 3,4326. Oznacza to drugi z rzędu dzień kilkugroszowych strat złotego do ww. walut. Można zadać pytanie, czy taka reakcja jest uzasadniona? Po części tak – na pewno można było spodziewać się takiego kierunku ruchu po ogłoszeniu nowych wyborów, jednak już jego zasięg jest zbyt duży. Kolejne wybory w Grecji to ziszczenie się najbardziej prawdopodobnego scenariusza, gdyż w miarę kolejnych trudności negocjacyjnych i promujących Koalicję Radykalnej Lewicy sondaży, dążenie tej partii do nowych wyborów było racjonalne z punktu widzenia partykularnego interesu politycznego. Teraz z rynków powoli powinny schodzić nadmierne emocje, jednak podwyższona zmienność w najbliższych tygodniach stanie się raczej normą niż wyjątkiem. Ryzyko opuszczenia strefy euro przez Grecję jest w tym momencie największe, chociaż, nawet patrząc na poziom eurodolara, nie jest to scenariusz bazowy. Historycznie obecne poziomy wcale nie są niskie. Doraźnie o determinacji polityków w utrzymaniu Grecji w strefie euro przypominają kolejne spotkania. Wczoraj kanclerz Niemiec Angela Merkel i nowo mianowany prezydent Francji Francois Hollande zapewniali, że chcą pozostania tego kraju w Eurolandzie (zapowiedziano też wypracowanie wspólnych propozycji wsparcia wzrostu i aktywności gospodarczej na czerwcowy szczyt UE). Piłeczka jest jednak po stronie greckich polityków i społeczeństwa. Najbliższe półtora miesiąca będzie w tej trapiącej rynki finansowe kwestii kluczowe.
Dzisiejsze kalendarium danych makroekonomicznych jest, w porównaniu z wtorkiem, ubogie. Pewną uwagę inwestorów może przykuć publikowana przez Eurostat o godzinie 11:00 dynamika inflacji HICP w strefie euro w kwietniu (prog. 2,6 proc. r/r). Później dopiero dane z USA mogą wywołać jakąś krótkotrwałą reakcję rynku. O godz. 14:30 podane zostanie liczba wydanych pozwoleń na budowy domów w kwietniu (prog. 730 tys.) oraz rozpoczęte budowy (prog. 680 tys.). Po danych z rynku nieruchomości, o godz. 15:15 poznamy dynamikę amerykańskiej produkcji przemysłowej w kwietniu (prog. 0,5 proc. r/r). Na koniec dnia, o godz. 20:00 Fed ujawni protokół z ostatniego posiedzenia FOMC, który może rzucić więcej światła na kulisy kwietniowego posiedzenia FOMC. Dzisiejsze dane nie są jednak największego kalibru, ale pytaniem otartym pozostaje, czy po zapowiedzi nowych wyborów Grecja jest w stanie jeszcze czymś negatywnie zaskoczyć? W perspektywie kolejnego miesiąca na pewno, jednak po wczorajszej mocnej reakcji spadkowej eurodolara i złotego, schłodzenie tych przesadnych zmian jest pożądane.