Tym samym Rada przerwała okres stabilnych stóp procentowych trwający od czerwca 2011 r. Rynek był podzielony co do tego, jaka będzie decyzja RPP, jednak podwyżka chyba bardziej zaskakuje niżby zrobiła to decyzja o pozostawieniu stóp bez zmian. W uzasadnieniu do decyzji możemy przeczytać, że RPP, chcąc zapobiegać presji inflacyjnej, podniosła stopy procentowe. W komunikacie zwrócono też uwagę na importowany charakter inflacji, którą wywołują przede wszystkim wysokie ceny surowców. Na te czynnik RPP nie ma wpływu, jednak ”ze względu na utrzymywanie się istotnego negatywnego wpływu na inflację czynników pozostających poza wpływem krajowej polityki pieniężnej, oczekiwana skala spowolnienia może okazać się niewystarczająca by umożliwić powrót inflacji do celu w średnim okresie” zdecydowano się na podwyżkę stóp. Prezes NBP Marek Belka zaznaczył na konferencji po posiedzeniu, że kurs złotego nie był wyznacznikiem dla decyzji. Można tę wypowiedź traktować jednak w ten sposób, że krótkoterminowo to nie ma znaczenia, natomiast dłuższym horyzoncie mocniejszy złoty przyczyniałby się do złagodzenia importowanych czynników proinflacyjnych. M. Belka zaznaczył także, że podwyżki nie należy traktować jako początku cyklu zacieśniania polityki pieniężnej, ale jako krok dostosowawczy. Szanse na kolejne podwyżki są, ale nie tak duże jak po komunikacie po posiedzeniu w kwietniu.
Generalnie więc ton konferencji i komunikatu należy uznać za łagodny, co w pewnej mierze przyczyniło się do tego, że po początkowym zyskaniu 2 gr w stosunku do euro, złoty szybko zaczął tracić, a kurs EUR/PLN ustanowił nowe lokalne maksimum na poziomie 4,2471. Chociaż perspektywy polskiej gospodarki na tle reszty Europy są bardzo dobre, to jednak nie można też wykluczyć, że kolejne dane makro zmuszą RPP do rewizji wczorajszej decyzji i zmniejszenia stóp procentowych na kolejnych posiedzeniach. W naszej ocenie decyzja o podwyżce była zbyt pochopna, gdyż jej przełożenie na inflację jest dyskusyjne, natomiast niesie ryzyko zduszenia wzrostu gospodarczego. Złagodzenie tonu komunikatu pokazuje, że teraz RPP może bardziej ważyć słowa. Za wczorajszym spadkiem wartości złotego w głównej mierze stoją jednak czynniki globalne – cały czas głównym tematem pozostaje ryzyko polityczne w Grecji i związane z tym spekulacje nt. jej wyjścia ze strefy euro. Wczoraj lider Nowej Demokracji Antonis Samaras zadeklarował, że nie poprze rządu, który odrzuci zobowiązania Aten wobec MFW i UE. To akurat nie jest zła wiadomość, gdyż minimalizuje szanse na powstanie rządu anty-reformatorskiego. Z drugiej jednak strony niweluje też prawdopodobieństwo powstania jakiegokolwiek rządu, a tym samym przybliża Grecję do kolejnych wyborów. A wcale nie jest pewne, że cokolwiek zmieniłyby one na greckiej scenie politycznej. Teraz misja stworzenia rządu zostanie powierzona liderowi PASOK-u Ewalngelosowi Venizelosowi. Jeśli i jemu się to nie uda, prezydent będzie optował za stworzeniem rządu jedności narodowej, co jest już ostatnią fazą przed rozpisaniem kolejnych wyborów. Wczoraj pojawiły się też pogłoski o możliwości wstrzymania raty pomocy dla Grecji w wysokości 5,2 mld EUR. Ostatecznie okazało się, że EFSF wypłaci 4,2 mld EUR zgodnie z harmonogramem, czyli 10 maja, natomiast pozostały 1 mld EUR będzie wypłacony później, w zależności od potrzeb pożyczkowych. Rynki tymczasem nie lubią niepewności, co przekłada się bezpośrednio na wzrost awersji do ryzyka. W efekcie kolejnych pogłosek i spekulacji kurs eurodolara pogłębił minima, ustanawiając nowe na 1,2911 i dalej pozostaje pod presją sprzedających.
W nocy napłynęły dane z Chin o bilansie handlu zagranicznego za kwiecień – nadwyżka wyniosła 18,4 mld USD (prog. 8,5 mld USD), jednak dynamika eksportu i importu wyniosła, odpowiednio, zaledwie 0,3 i 4,9 proc. r/r. Dane zatem mają tak naprawdę negatywną wymowę, pokazując kurczenie się dynamiki obrotów handlowych. O godz. 13:00 poznamy decyzję Banku Anglii ws. stóp procentowych, które nie ulegną zmianie – główna stopa procentowa pozostanie na rekordowo niskim poziomie 0,5 proc. Nie oczekuje się też zmian w programie luzowania ilościowego, który aktualnie opiewa na 325 mld GBP. O godz. 14:30 na rynek spłynie seria danych z USA, z których najważniejsze będą tygodniowa liczba nowych bezrobotnych (prog. 370 tys.) oraz bilans handlu zagranicznego (prog. -50 mld USD). Godzinę później w Chicago na dorocznej konferencji bankowej swój odczyt wygłosi szef Fed Ben Bernanke. Wybiegi w stronę polityki monetarnej to jednak jedyne, co mogłoby w nim zainteresować rynki. W tym momencie spoglądają one przede wszystkim na sytuację polityczną w Grecji i to raczej do końca tygodnia nie ulegnie zmianie. Złoty może próbować dziś skorygować wczorajsze osłabienie, jednak presja zewnętrzna powoduje, że o powrót poniżej wsparcia na 4,21 może być niezwykle trudno.