Może dlatego, że szef ECB podczas konferencji prasowej przyznał, iż nie ma prawnych możliwości, aby bank centralny wziął udział w operacji umorzenia greckiego długu (przetransferował posiadane obligacje do EFSF), a Eurogrupa raczej nie zatwierdzi dzisiaj drugiego pakietu pomocowego dla Grecji.
Wątek 300 mln EUR, poruszany w rannym komentarzu
(http://bossafx.pl/index.jsp?layout=fx_13&page=0&news_cat_id=3030&news_id=28606)
szybko się rozwiązał – przypomnijmy, że chodzi o kwotę, którą Grecy musieli wyasygnować w zamian za rezygnację z 15 proc. cięcia emerytur, tak aby spełnić wszystkie postulaty reform narzucanych przez ekspertów kontrolnej misji Troiki. Podano, iż będzie do kosztem dalszego cięcia wydatków na obronność, a także innych nie wymienionych wydatków (za gazetą Kathemerini). Widać, że greccy politycy przestraszyli się słów niektórych europejskich polityków, którzy nieformalnie twierdzili dzisiaj, że w sytuacji, kiedy Grecy nie wypełnili wszystkich zobowiązań, Eurogrupa oficjalnie nie zatwierdzi dzisiaj drugiego pakietu pomocowego o wartości 130 mld EUR. Zresztą i tak nie wiadomo, czy podczas rozpoczynającego się dzisiaj o godz. 18:00 spotkania, do tego rzeczywiście dojdzie (według słów holenderskiego ministra finansów sprzed kilku minut, takiej możliwości nie ma). W efekcie wszystko może przesunąć się na poniedziałek, kiedy to europejscy politycy będą mieli większość pewność po wynikach niedzielnego głosowania nad reformami w greckim parlamencie. Niemniej to nie powinno stać się impulsem do spadków, gdyż wydaje się, że obecnie trudno wyobrazić sobie, aby pojawiło się coś nieoczekiwanego, co odwróci pozytywny ciąg zdarzeń w Grecji, który w najbliższych dniach nastąpi. Kluczowym pytaniem jest tylko to, czy nie został on już zdyskontowany.
Słowa szefa ECB wygłoszone podczas konferencji prasowej, iż udział w programie umorzenia greckiego długu przez bank centralny, byłby niezgodny z prawem, w zasadzie powinny kończyć spekulacje nt. ewentualnego transferu greckich obligacji z ECB do EFSF, na czym Grecy mogliby według szacunków zyskać 12 mld EUR („księgowego umorzenia” długów). To może nieco komplikować sytuację z osiągnięciem ostatecznego porozumienia z prywatnymi wierzycielami, ale nie powinno go znacząco opóźnić.
Wspomniana konferencja Mario Draghiego była dzisiaj jednym z kluczowych wydarzeń – szef ECB przyznał, iż widzi oznaki stabilizacji w gospodarce, która w tym roku ma szanse pomału się odbudowywać. Jednocześnie bank centralny złagodził wymogi dotyczące zabezpieczeń w kwestii refinansowania, co zwiększyło oczekiwania, iż zaplanowany na koniec lutego kolejny przetarg długoterminowych pożyczek dla banków LTRO, może spotkać się z jeszcze większym zainteresowaniem, niż w grudniu - chociaż Mario Draghi przyznał, iż kwota powinna być podobna (czyli nie wyższa, niż 489 mld EUR). A co w temacie ewentualnej obniżki stóp o 25 p.b. w marcu? Wiadomo, że ECB nigdy nie zapowiada przyszłych ruchów, ale z dzisiejszych słów szefa ECB przebijał raczej delikatny optymizm nt. perspektyw gospodarki, stąd też poluzowanie jest mniej prawdopodobne, ale mocnych wniosków w tej kwestii nie można postawić.
Po godz. 17:00 notowania EUR/USD oscylowały wokół 1,33. Widać wyraźnie, że brakuje mocnego impulsu do podtrzymania dotychczasowego tempa zwyżek. To może zwiastować korektę, ale ku niej również nie widać mocnych przesłanek (przynajmniej do końca tego tygodnia). Tym samym nadal mamy szanse na ruch w stronę 1,3380.
Wykres dzienny EUR/USD
Kluczowe wsparcia: 1,3270; 1,3250; 1,3230; 1,3200; 1,3165.
Kluczowe opory: 1,3300; 1,3325; 1,3380; 1,3410; 1,3490.