Na szczycie uzgodniono także wcześniejsze uruchomienie Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego, stałego funduszu ratunkowego z kapitałem 500 mld euro, który rozpocznie działanie w lipcu tego roku (pierwotnie miało to być rok później). Pozytywny wydźwięk szczytu został jednak przytłumiony obawami o dalszy los Grecji, która wciąż nie porozumiała się z prywatnymi inwestorami w sprawie warunków umorzenia części długu. Choć unijni oficjele z premierem Grecji Lucasem Papademosem na czele wyrażali nadzieję, że rozmowy zakończą się do końca tygodnia, niepewność z tym związana odbija się na rynkowych nastrojach. Porozumienie Aten z prywatnymi wierzycielami jest konieczne, aby przywódcy UE mogli zatwierdzić drugi pakiet pomocowy dla Grecji, bez którego kraj czeka bankructwo w połowie marca, kiedy będzie musiał się zmierzyć z odkupem 14,5 mld zapadających obligacji. Wczoraj pierwsze oznaki zniecierpliwienia przedłużającymi się negocjacjami oraz rosnącymi obawami o wystąpienie komplikacji uwidoczniły się na europejskim rynku długu. Rentowności ponownie zaczęły rosnąć – dla dziesięcioletnich papierów włoskich był to wzrost o 19 punktów bazowych do 6,09 proc., a dla hiszpańskich – 8 pb do 5,04 proc. Największe zmiany odnotowano jednak na papierach portugalskich, gdzie oprocentowanie przekroczyło wczoraj 17,4 proc., 217 pb wyżej niż w piątek. Rynek obawia się, że Portugalia pójdzie w ślad Grecji i będzie potrzebować drugiego pakietu ratunkowego, lub co gorsza będzie naciskać na umorzenie części długu, który w tym roku przekroczy 100 proc. PKB. Redukcja długu to kolejne straty dla instytucji finansowych, dlatego zaczęły one masowo wyprzedawać posiadane obligacje. Brukselski szczyt nie przyniósł odpowiedzi na nadchodzące problemy związane z Grecja i Portugalią, a pozostawianie inwestorów z garścią wątpliwości nigdy nie kończy się dobrze.
Sytuację na rynkach finansowych jeszcze można uznać za stabilną, ale ryzyko głębszego odreagowania ostatnich trendów zwiększa się z każdym dniem. We wtorek jako potencjalny katalizator dla pogorszenia nastrojów można wskazać rozczarowanie słabymi wynikami danych makro z USA. O 15:45 na rynek trafi odczyt indeksu Chicago PMI, mierzącego aktywność gospodarczą w rejonie Chicago, a kwadrans później opublikowany zostanie indeks zaufania konsumentów. W pierwszym przypadku oczekiwany jest wzrost wskaźnika do 63 pkt. z 62,2 pkt. w grudniu, a w drugim – do 68 pkt. z 64,5 pkt. Jeśli rynkowe prognozy się potwierdzą, nic złego nie powinno się stać, ale drobne rozczarowanie wystarczy, by wywołać realizację zysków na mocno wykupionych rynkach.