Po burzliwej sesji w dniu 30 grudnia dzisiejszy handel powinien charakteryzować się spadkiem zmienności oraz przynieść stabilizacje nastrojów z uwagi na brak obrotu na głównych rynkach finansowych.
W trakcie piątkowej sesji podczas, której podliczany był końcowy fixing NBP (według, którego rozliczony zostanie dług denominowany w walutach obcych) byliśmy świadkami obrony kursu złotego przez instytucje centralne. Po kluczowej godzinie 11:00 złoty pozbawiony wsparcia ze strony BGK momentalnie osłabił się o około 4 gr wobec euro. Tendencja ta została w późniejszej części sesji wyhamowana przez NBP, który pojawił się na rynku ok. 14:30 – skutecznie zmniejszając dynamikę ruchu spadkowego. Scenariusz taki był prawdopodobny z uwagi na fakt, iż w trakcie ostatnich sesji minionego roku zachowywał się względnie stabilnie pomimo kontynuacji ruchu spadkowego na eurodolarze. Kapitał spekulacyjny obawiał się, iż grając na osłabienie złotego może „zderzyć się” z instytucją centralną na rynku – w momencie, gdy takie zagrożenie zostało istotnie zredukowane część inwestorów postanowiła zrealizować pozycje zakładające aprecjacje polskiej waluty tym samym doprowadzając do dynamicznych spadków w wycenie.
Ponadto nastroje na walutach regionu (w tym na rynku złotego) wyraźnie pogorszyły się po tym jak węgierski parlament w piątek przeforsował nowe regulacje prawne odnoszące się do instytucji Banku Centralnego. Decyzja ta została podjęta wbrew zastrzeżeniom ze strony UE oraz EBC, co bezpośrednio zagraża negocjacjom z MFW odnośnie zaoferowania linii kredytowej. Potencjalny zastrzyk kapitału miałby być wykorzystany do „obrony” rentowność długu na rynku wtórny oraz zapobieżeniu postępującej deprecjacji forinta.
Warto również przytoczyć dzisiejszą wypowiedź ministra finansów Jacka Rostowskiego, który w wywiadzie dla Newsweek’a powiedział, iż NBP w skrajnej opcji mógłby skupować dług z rynku wtórnego. Zdanie to pomimo, iż w chwili obecnej wydaje się mocno nierealne, sugeruje, że polscy włodarze są otwarci na potencjalne „poluzowanie ilościowe” w przypadku wystąpienia paniki na rynkach finansowych. W chwili obecnej Polska posiada dostęp do elastyczne linii kredytowej w MFW o wartości 30 mld USD, która mogłaby zostać użyta w przypadku nagłego wzrostu rentowności długu na rynku.
Dzisiejszy odczyt przemysłowego PMI (48,8pkt) dla gospodarki polskiej drugi miesiąc z rzędu znalazł się poniżej newralgicznej granicy 50pkt oddzielającej rozwój gospodarczy od recesji. Zgodnie z danymi przedstawionymi przez Markit publikacja ta osiągnęła wartość najniższa od października 2009r. Skutecznie zwiększa to zagrożenie, iż po okresie ostatnich optymistycznych odczytów z gospodarki polskiej przyszłe publikacje fundamentalne wykażą już oznaki mocniejszego spowolnienia tak jak wskazywałby odczyt wyprzedzającego wskaźnika PMI. Wedle danych składowych zatrudnienie spada po raz pierwszy od lipca 2010r., a inflacja kosztowa przyspiesza do najwyższej od 8 miesięcy. Gwałtowny spadek nowych zamówień ( najniższy od czerwca 2009r.) pozwala przypuszczać, iż w perspektywie 3-4 miesięcy gospodarkę Polską może czekać gwałtowne spowolnienie – jednak kluczowe będą dopiero kolejne odczyty, które potwierdzą aktualne obawy.
W trakcie dzisiejszej sesji warto śledzić odczyty pozostałych wskaźników PMI dla gospodarek strefy. Niezależnie od publikacji wycena złotego powinna pozostać względnie stabilna z uwagi na burzliwą końcówkę roku oraz dzisiejszy brak handlu w kluczowych centrach obrotu. Kolejne dni i wzrost aktywności na rynku najprawdopodobniej przyniosą spadek wartości polskiej waluty z uwagi na wzrost awersji do ryzyka spowodowany eskalacją obaw związanych z pogłębieniem kryzysu w Strefie oraz wyczekiwaniem na „wyrok” ze strony agencji ratingowej S&P.