Po południu przecenę wspólnej waluty spotęgowały plotki o odejściu Juergena Stark, członka zarządu Europejskiego Banku Centralnego, w proteście przeciwko kontynuowaniu programu skupu obligacji. Ostatecznie informacja ta potwierdziła się, Starka zastąpi Jörg Asmussen, wiceminister finansów Niemiec. Złoty natomiast osłabiał się względem euro do chwilami nawet do poziomu 4,3466, a względem dolara dziś rano nawet do 3,1900. Interwencja BGK, który według szacunków dealerów walutowych mógł sprzedać na rynku 100-200 mln euro zadziałała tylko w stosunku do euro (kurs obniżył się do 4,29), jednak reakcja ta może być chwilowa. W przypadku utrzymania się kiepskiego klimatu na rynkach, złoty, zaliczany do ryzykownych aktywów, będzie tracił. Na rynku spekuluje się o negatywnej ekspozycji na polskie aktywa zagranicznych instytucji, która potęguje tę przecenę, a obecna sytuacja zaczyna przypominać wyprzedaż złotego z okresu 2008/2009 r.
Wsparciem dla euro i złotego na pewno nie był weekendowy szczyt ministrów finansów i prezesów banków centralnych grupy G-7, gdyż zabrakło na nim konkretów w sprawie zorganizowanej akcji banków centralnych w obliczu globalnego spowolnienia gospodarczego oraz kryzysu w strefie euro. Amerykański Sekretarz Skarbu, Timothy Geithner, nawoływał obecnych na szczycie szefów europejskich banków centralnych oraz polityków do większej współpracy i pokazania politycznej woli kooperacji. Pojawiły się też głosy za wyjściem Grecji ze strefy euro. Chociaż wydaje się to mało prawdopodobne, temat jest o tyle chwytliwy, że pojawiły się artykuły sugerujące, że niemieckie ministerstwo finansów rozważa również taki scenariusz. W wydanym na koniec szczytu oświadczeniu stwierdzono gotowość do podjęcia niezbędnych środków do zapewnienia stabilności systemu bankowego i rynku finansowego, jednak takie ogólniki nie satysfakcjonują inwestorów, podobnie jak wcześniej nie satysfakcjonowały ich podobne deklaracje ze strony szefów EBC oraz Fed-u. Presja na osłabienie euro utrzyma się, ale krótkoterminowo techniczne wsparcie na 1,35 może przyczynić się do podjęcia próby odreagowania.
Nadchodzący tydzień będzie dosyć bogaty w odczyty danych makroekonomicznych. O ile dziś kalendarium jest praktycznie puste (jedynie saldo obrotów bieżących z Polski), o tyle w kolejnych dniach publikacji będzie więcej. Uwagę przykuwają przede wszystkim dane z USA: wtorkowa sprzedaż detaliczna (prog. 0,2% m/m) oraz inflacja PPI za sierpień (prog. 6,5% r/r); środowa publikacja inflacji CPI za sierpień (prog. 3,6%), produkcji przemysłowej (prog. 0,1% m/m) oraz wnioski o zasiłek dla bezrobotnych (prog. 410 tys.). Oprócz tego w czwartek i w piątek publikowane będą regionalne wskaźniki koniunktury w USA: indeks NY Empire State, Fed z Filadelfii oraz indeks UoM. Z Eurolandu warto zwrócić uwagę na czwartkową inflację HICP za sierpień (prog. 2,5% r/r) oraz wystąpienie publiczne szefa ECB z tego samego dnia. Dla złotego istotnym może być jeszcze odczyt inflacji CPI za sierpień, które GUS poda we wtorek (prog. 4,2%). W przypadku utrzymania się słabych nastrojów na rynku wyższy od prognoz odczyt powinien zostać zignorowany, a niższy przyczyni się do powiększenia presji na osłabienie złotego.
Obok danych makro inwestorów interesować będą rozstrzygnięcia w strefie euro – bardzo możliwe, że przede wszystkim to będzie decydować o nastrojach. W tym tygodniu do Aten powracają przedstawiciele KE i EBC, aby kontynuować przegląd finansów tego państwa. W tym celu wprowadzono tam jednorazowy podatek od nieruchomości, który ma zapewnić brakujące 2 mld euro w budżecie do wypłaty kolejnej transzy pomocy dla Grecji w wysokości 8 mld euro. Natomiast Włochom grozi obcięcie ratingu przez Moody’s (poziom Aa2 z perspektywą negatywną), jednak to może nie mieć większego wpływu na notowania euro, gdyż agencja ta utrzymuje ocenę Włoch wyżej niż dwie pozostałe, a więc decyzja o jego cięciu nie będzie zaskoczeniem.