Wiadomość była o tyle szokująca, że jeszcze w niedzielę ten sam minister w oficjalnym wywiadzie wykluczał takie rozwiązanie. Doniesienia prasowe zostały natychmiast zdementowane zarówno przez grecki rząd, jak i polityków z innych krajów Europy, m.in. minister finansów Francji, jednak wstępnej reakcji inwestorów nie dało się zatrzymać. Przecenie uległo euro wobec pozostałych głównych walut, a inwestorzy zaczęli realizować zyski po ostatnich wzrostach. Na giełdach Starego Kontynentu dominowały spadki, gdzie obawy o restrukturyzację długu i utratę części środków przez wierzycieli Grecji negatywnie odbiły się na akcjach europejskich banków. Koszt ubezpieczenia greckiego długu przed bankructwem wzrósł do rekordowych poziomów, podobnie jak oprocentowanie dziesięcioletnich obligacji Hiszpanii (5,6 proc.) i Portugalii (9,4 proc.). Oliwy do ognia dolewają nieoficjalne komentarze z niemieckiego rządu, według których Grecja ma małe szanse by dotrwać do lata bez restrukturyzacji. Z drugiej strony unijni oficjele wcześniej przyrzekli, że prywatni wierzyciele nie będą zmuszeni pokrywać części długów przed 2013 rokiem. Po relatywnie spokojnym pierwszym kwartale problem zadłużenia strefy euro ponownie odżywa. Pęczniejący dług Grecji (325 mld euro) zaczyna stanowić coraz większy problem dla Europy, jednak restrukturyzacja niosłaby ze sobą katastrofalne skutki dla całego europejskiego sektora finansowego, dlatego unijni politycy będą robić wszystko, by odwlec to, co wydaje się jednak nieuniknione.
Kwestia Grecji nie była jednak najważniejszym wydarzeniem wczorajszego dnia. Rynkiem wstrząsnął raport agencji ratingowej Standard & Poor’s, w którym obniżono perspektywę długoterminowego ratingu Stanów Zjednoczonych do negatywnej ze stabilnej. Według agencji USA mogą stracić swój najwyższy rating AAA, jeśli administracja Obamy oraz Republikanie z opozycji nie znajdą drogi do porozumienia w sprawie ograniczenia deficytu w ciągu najbliższych dwóch lat. W amerykańskim Kongresie wciąż trwają spory, jakich środków użyć do zmniejszenia zadłużenia państwa. W ubiegłym tygodniu prezydent Obama ogłosił plan zmniejszenia deficytu o 4 biliony dolarów w ciągu następnych dwunastu lat poprzez redukcję deficytu i wzrost podatków dla najbogatszych. Republikanie chcą natomiast większych cięć wydatków bez podwyższania podatków. Teraz politycy dostali pierwsze ostrzeżenie, które powinno ich skłonić od szybszego znalezienia konsensusu. Jakkolwiek obniżka ratingu największej gospodarki świata jest mało prawdopodobna, rynki finansowe nie mogły przejść obok tego obojętnie i po południu kontynuowana była presja na wyprzedaż ryzykownych aktywów. Była ona na tyle silna, że paradoksalnie dolar zyskiwał na wartości względem pozostałych walut (poza jenem japońskim), gdyż wzrost awersji do ryzyka skłaniał inwestorów do zamykania pozycji „carry-trade”. Długoterminowe obligacje Stanów Zjednoczonych zyskały na wartości, gdyż silniejszym czynnikiem była ucieczka z rynku akcji w bezpieczne papiery niż spadek wiarygodności państwa. Na całym zamieszaniu podręcznikowo zyskało tylko złoto, zbliżając się do 1500 dolarów za uncję.
Decyzja agencji S&P nie powinna mieć długotrwałego wpływu na rynek, jednak pierwsze nerwowe reakcje w przypadku takich wydarzeń przynoszą mocne korekty ostatnich trendów. Okresowa ucieczka od ryzyka zwykła się utrzymywać kilka dni, po czym rynek zacznie powracać do poprzednich poziomów. Pomimo wczorajszej silnej przeceny euro, która w dużej mierze została wywołana realizacją zysków z ostatnich wzrostów, nie można wykluczyć ponownej próby powrotu eurodolara w kierunku 1,45. Na fali wzrostu awersji do ryzyka osłabieniu uległ złoty, jednak bariera 4 złotych za euro została obroniona. Utrzymującym się czynnikiem ryzyka zostaje jednak sprawa zadłużenia strefy euro, tj. problemy Grecji i Portugalii, dla których prawdopodobieństwo wywołania kolejnych turbulencji na rynku finansowym jest dużo większe.
We wtorkowym kalendarzu na uwagę zasługują wstępne odczyty indeksów PMI z Eurolandu (przed godziną 10:00), dane o produkcji przemysłowej z Polski (14:00) oraz raport z rynku budowlanego z USA (14:30).
Dziś rynek złotego powinien być spokojniejszy, a kurs EUR/PLN utrzymywać się w przedziale 3,97-4,01.