Inwestorzy obawiali się, że wraz z pogorszeniem sytuacji w elektrowni atomowej Fukushima I, japońscy ubezpieczyciele z większą siłą zaczną upłynniać posiadane ryzykowne aktywa i zamieniać środki w innych walutach na jena. Pozostała część rynku, która swoje inwestycje finansowała tanimi pożyczkami w japońskiej walucie, widząc ryzyko gwałtownego wzrostu wartości pożyczki, również zaczęła zamykać inwestycje i transferować je na rynek japoński. Wywołało to lawinową wyprzedaż na rynkach wschodzących, osłabiając tamtejsze waluty przy jednoczesnym szybkim umocnieniu jena. Grupa G7, w obawie przed dalszym nakręcaniem się spirali paniki, uznała, że należy działać. Już o pierwszej w nocy polskiego czasu Bank Japonii przystąpił do sprzedaży jena na rynku, doprowadzając do wzrostu kursu USD/JPY o 2 jeny do 81,70 i oddalając kurs od historycznego minimum 76,25. Media donoszą, ze bank centralny mógł skupić do 25 miliardów dolarów, aby przywrócić kurs jena do poziomów sprzed zeszłotygodniowego trzęsienia ziemi. Pozostałe banki centralne zapowiedziały interwencyjną wyprzedaż jena w trakcie działania im odpowiadających rynków.
Wspólna operacja banków centralnych nie oznacza od razu całkowitego zażegnania zawirowań na rynku walutowym. Nie ma pewności czy interwencja będzie efektywna, nawet jeśli jest przeprowadzona przez połączone siły G7. Historia pokazuje, że w starciu banku centralnego z rynkiem, to zwykle ten drugi wychodzi zwycięsko z potyczki. Ostatnim razem, we wrześniu ubiegłego roku, gdy Bank Japonii skupił ok. 25 mld dolarów w celu osłabienia jena, już po miesiącu kursu USD/JPY powrócił do poziomu sprzed interwencji. Na niekorzyść japońskiej waluty przemawia trudna sytuacja reaktorów atomowych, gdzie zdaniem ratowników stan nie ulega pogorszeniu, ale jest nadal poważna. Nie mniej jednak podjęta wspólna inicjatywa banków centralnych może wpłynąć na poprawę sytuacji na rynkach finansowych poza Japonią. Zmniejszenie zagrożenia gwałtowną aprecjacją japońskiej waluty powstrzyma inwestorów od nerwowych decyzji i wyprzedaży aktywów w innych rejonach finansowego świata. Za wcześnie jednak, aby mówić o całkowitym odreagowaniu ostatnich zmian i powrót do stanu sprzed trzęsienia ziemi będzie rozciągnięty w czasie.
Piątkowe kalendarium jest dość ubogie. O 9:15 ze Szwajcarii napłyną dane o inflacji PPI, o 10:00 poznamy saldo rachunku obrotów bieżących z Eurolandu, a godzinę później Eurostat opublikuje stan bilansu handlu zagranicznego. Dane raczej nie będą odgrywać roli w kształtowaniu dzisiejszego handlu. Jeśli sytuacja w reaktorach atomowych nie ulegnie pogorszeniu, poprawiający się sentyment rynkowy pozwoli złotemu na lekką aprecjację.