Nie był też zaskoczeniem brak reakcji na obniżenie ratingu Hiszpanii przez agencję Moody’s z poziomu AAA do Aa1. Po tym jak podobna decyzję wcześniej ogłosiły agencję S&P oraz Fitch, podobny krok ze strony Moody’s był tylko kwestią czasu. Uspokajająca była również przyznana stabilna perspektywa ratingu. Komisja Europejska pochwaliła Irlandię za ujawnienie potrzeb sektora bankowego, które powinno zwiększyć wiarygodność kraju i rozpocząć drogę do ograniczania długu publicznego. KE podobnie wypowiedziała się na temat Hiszpanii i Portugalii, które w ciągu ostatnich dni uchwaliły plany cięć wydatkowych i podwyżek podatków na przyszły rok. Działania te przynoszą już pierwsze skutki. Wzrost zaufania do Europy nie tylko widać po notowaniach euro (m.in. nowy 5-miesięczny szczyt względem dolara na poziomie 1,3683), ale także zmniejszeniu zaczęły ulegać rentowności obligacji hiszpańskich, irlandzkich i portugalskich na rynku wtórnym oraz spadła wycena kontraktów CDS tych państw. Wzrost zaufania powinien przynieść uspokojenie na rynkach finansowych i spadek awersji do ryzyka. Sytuacja ta daje szanse złotemu na lekką aprecjację względem euro, jak również dalsze umocnienie unijnej waluty wobec dolara, franka i funta poprawi sytuacje złotego na parach krzyżowych.

Narodowy Bank Polski opublikował w czwartek „Założenia polityki pieniężnej na rok 2011”. Podtrzymany został podstawowy cel polityki monetarnej, a mianowicie utrzymanie inflacji w średnim okresie na poziomie 2,5 proc. Jednocześnie polityka będzie prowadzona w sposób sprzyjający zrównoważonemu wzrostowi gospodarczemu. Ciągły cel inflacyjny na poziomie 2,5 proc. z dopuszczonymi odchyleniami +/- 1 proc. obowiązuje w polityce pieniężnej Polski od 2004 r. W dokumencie czytamy, że „Rada realizuje strategię w warunkach płynnego kursu walutowego. System płynnego kursu nie wyklucza prowadzenia interwencji na rynku walutowym, gdyby okazało się to niezbędne do zapewnienia stabilności makroekonomicznej i finansowej kraju, co sprzyja średniookresowej realizacji celu inflacyjnego”. Oznacza to oficjalne zakomunikowanie rynkom finansowym, że wydarzenia z 9 kwietnia, kiedy przeprowadzona została pierwsza w historii interwencja na rynku złotego przez NBP, mogą się powtórzyć. Sytuacja na rynku złotego nie wymaga jednak w najbliższym czasie nadzwyczajnych działań banku centralnego.

Piątek przyniesie spora dawkę danych makroekonomicznych, które będą stanowić czynniki zwiększające aktywność na rynkach finansowych. Rano poznamy finalne odczyty indeksów PMI dla przemysłu z Polski, Eurolandu, Wielkiej Brytanii (prognozy odpowiednio 53,5 pkt., 53,6 pkt., 53,8 pkt.). O godz. 11.00 Eurostat poda dane o bezrobociu w strefie euro (utrzymanie się wskaźnika na poziomie 10 proc.), a po południu z USA napłyną informacje o dochodach i wydatkach Amerykanów (w obu przypadkach oczekiwany jest wzrost o 0,3 proc. m/m), oraz finalny odczyt indeksu Uniwersytetu Michigan (66,9 pkt.). oraz indeks ISM dla przemysłu (54,5 pkt.).