MFW poinformował bowiem, iż odpisy w sektorze finansowym mogą sięgnąć astronomicznej kwoty 1 biliona (tak, jedynka i dwanaście zer) dolarów, co oznaczałoby, iż jesteśmy w najlepszym przypadku w połowie rozpoczętego rok temu kryzysu. Co więcej, Fundusz wychodzi z założenia, iż brak kapitału i awersja do ryzyka w jego gospodarowaniu, utrudni warunki gospodarowania i opóźni ożywienie gospodarcze. Raport neguje nienajgorszą wymowę wyników spółek za drugi kwartał i wraz z nienajlepszymi informacjami od choćby japońskich producentów samochodów (jak Toyota czy Honda, które również dotykają efekty wysokich cen ropy) przyczynia się do poważnych spadków cen akcji w USA, co z pewnością nie pozostanie bez wpływu na inne rynki.
Jakby na potwierdzenie raportu MFW nie widać końca zasypywania dziur w jednym z największych przegranych zeszłorocznego kryzysu – banku inwestycyjnym Merrill Lynch. Bank poinformował, iż sprzeda sporą sumę posiadanych obligacji za jedynie ułamek ich wartości oraz wyemituje po raz kolejny nowe akcje – tym razem za 8,5 mld USD. Co ciekawe, firma zapłaci 2,5 mld USD „rekompensaty” singapurskiemu funduszowi Temasek, który stracił na wcześniejszej inwestycji. Fundusz ten ponownie weźmie udział w emisji. Cała operacja konieczna jest dla utrzymania ratingów, bez których niemożliwe byłoby prowadzenie działalności, opartej przecież w ogromnej mierze na pożyczonych pieniądzach (o konsekwencjach kryzysu zaufania przekonał się już w tym roku Bear Stearns). Bank już zapowiedział konieczność dokonania umorzeń w trzecim kwartale na kwotę 5,7 mld USD.
Waluty – Waluty czekają na mocny impuls
Zwyżka na Wall Street nie była w stanie istotnie pomóc dolarowi, ale również jest on odporny na pogorszenie nastrojów. Widać, iż na głównych parach walutowych od pewnego czasu mamy do czynienia z bardzo dużym brakiem zdecydowania. Wczoraj przez pierwszą część dnia euro zyskiwało w relacji do dolara, ale po wejściu na rynek amerykańskich inwestorów, dolar odrobił dużą część strat, mimo słabnących nastrojów na rynku akcji. Umacniał się jen, ale i tu ruch nie był duży – USDJPY odnotowała spadek z okolic 108,00 do 107,30. Wydaje się, że do większej zmiany potrzebny będzie impuls w postaci danych – pierwszą okazją może być jutrzejszy raport ADP.
Mały brak zdecydowania widoczny był wczoraj również na rynku złotego, choć ciągle jest tu bardzo ciekawie. Niewielka realizacja zysków na początku dnia znów zakończyła się testowaniem rekordowych poziomów na parze EURPLN. Rynek sprowadził notowania pary w okolice 3,2025, ale zabrakło determinacji do pokonania tego psychologicznego wsparcia, którego przełamanie mogłoby zaowocować dalszymi spadkami notowań pary. Niewielkie znaczenie dla waluty będzie miało natomiast rozpoczynające się dziś posiedzenie RPP, a to z tego względu, iż Rada nie zmieni stóp procentowych, zaś w kwestii waluty – nawet gdyby chciała coś zmienić, ma w zasadzie związane ręce.
Surowce – Ogromne wahania cen ołowiu
Niedawno pisaliśmy o ołowiu, którego ceny odbiły się od wsparcia wyznaczonego przez poziom konsolidacji z 2006 roku. Okazuje się, że metal ten może być najbardziej drożejącym w lipcu surowcem. Metal ten – używany jako materiał do produkcji baterii, doświadczył astronomicznej zwyżki w 2007 roku i równie sromotnej zniżki od października 2007 właśnie do początku lipca 2008 po tym, gdy okazało się, że to nie ołów będzie głównym składnikiem baterii przyszłości. Wszystko wskazuje jednak na fakt, iż spadki były zbyt duże. Rosnący import z Chin sprawił, iż zapasy w Azji obniżyły się w ciągu miesiąca o ponad 30%. W rezultacie tylko od piątku cena ołowiu wzrosła o 7%, zaś od 3 lipca aż o 50% (!). Co ciekawe, w tym przypadku możliwe było dość wiarygodne wyznaczenie wsparcia kończącego wielomiesięczne spadki, co na rynku surowców wcale nie jest oczywiste.