Notowania EUR/USD, które podczas wczorajszej sesji zwyżkowały nawet do poziomu niemal 1,15, po danych z USA zawróciły w dół, a dzisiaj rano zeszły już poniżej 1,14. Z kolei notowania USD/JPY zwyżkowały wczoraj do poziomów przekraczających 116 i, tym samym, dotarły do tegorocznych maksimów ze stycznia.
Dolar stłamsił także zwyżkę na wykresie GBP/USD – o ile wczoraj notowania tej pary walutowej dotarły do rejonu 1,3640, to po danych dot. inflacji w USA zawróciły w dół, a dzisiaj rano oscylują w rejonie 1,3540. Poranne dane makro z Wielkiej Brytanii mają mieszany wydźwięk, więc nie odbijają się istotnie na notowaniach funta.

OKIEM ANALITYKA – Czy Fed będzie bardziej jastrzębi?

Nie ulega wątpliwości, że wyższy od oczekiwań odczyt inflacji CPI w Stanach Zjednoczonych (przy i tak wysokich oczekiwaniach) rozbudził wyobraźnię inwestorów. Kluczowym pytaniem na rynkach finansowych pozostaje teraz to o reakcję Rezerwy Federalnej na te dane.

Instytucja ta już w poprzednim roku rozpoczęła proces zacieśniania polityki monetarnej, przy czym rozpoczęła od taperingu QE. Tymczasem w bieżącym roku Fed zadeklarował serię podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, co wynika właśnie z chęci rozprawienia się z wysoką inflacją, która już dawno przestała być przejściowa.

Dotychczasowe rynkowe oczekiwania zakładały podwyżkę o 25 pb w marcu i później trzy kolejne podwyżki stóp o tę samą wartość do końca bieżącego roku. Niemniej, po czwartkowym odczycie inflacji te założenia zostały zmodyfikowane w kierunku podwyżki nawet o 50 pb w marcu.

Wszystko za sprawą słów Jamesa Bullarda, przewodniczącego Fed w St. Louis. Wczoraj Bullard powiedział bowiem, że w obliczu tak wysokich odczytów inflacji, jego podejście stało się dużo bardziej jastrzębie – i że będzie on przekonywał pozostałych członków Fed, aby dużo szybciej podnosić stopy procentowe w USA. Według niego, podwyżka o pełny punkt procentowy do lipca byłaby odpowiednia – a do tego czasu będą miały miejsce jedynie trzy posiedzenia FOMC.