W kulminacyjnym momencie przecena głównych indeksów sięgnęła ponad 6% w przypadku WIG20, natomiast jeszcze bardziej poturbowani byli posiadacze akcji mniejszych spółek, gdyż WIG tracił dziś nawet niemal 8,5% w porównaniu z wtorkowym zamknięciem. Całe szczęście popołudniu część inwestorów zdecydowała się na pewne zakupy, co pozwoliło lekko odreagować indeksom, jednak straty dziś poniesione są wciąż dość znaczne. Zarówno WIG, jak i WIG20 ograniczyły straty i ok. godziny 16:00 indeks „blue chipów” znajdował się na ok. 3,5%-4% minusie, natomiast indeks szerokiego rynku zmniejszył straty do niespełna 6%.
Utrzymująca się na rynku awersja do ryzyka i ucieczka kapitału w stronę bezpiecznych aktywów trwała dziś w najlepsze, pomagając japońskiej walucie w umocnieniu oraz przeceniając waluty krajów wschodzących. Oczywiście jest to wynikiem zamykania pozycji opartych na strategii „carry trade”, co widać także po zachowaniu się światowych rynków akcyjnych, które solidarnie uległy dziś niedźwiedziom, przez co główne indeksy straciły dziś ok. 1,5-3% w przypadku rynków rozwiniętych oraz po 3-6% w przypadku rynków wschodzących. Kolejnym ważnym czynnikiem, na który należy zwrócić uwagę jest dalszy wzrost cen amerykańskich obligacji, które w okresie niepewności wydaja się inwestorom oazą spokoju, gdzie kapitał może przeczekać obecną burzę, aż do czasu rozjaśnienia się sytuacji.
Najważniejszy dla rozwoju sytuacji pozostaje wciąż rynek jena, która to waluta zdecydowanie umacnia się na fali obawa o negatywny wpływ kryzysu na rynku kredytów hipotecznych w USA na inne sektory światowych rynków finansowych. Również dzisiaj mieliśmy do czynienia z umocnieniem się japońskiej waluty względem większości walut, po którym jednak byliśmy świadkami lekkiego odreagowania. Poranne umocnienie jena przełożyło się na spadek kursu EURJPY poniżej 152, natomiast USDJPY spadł w tym czasie w rejon 113,50, jednak rynek nie miał dość siły by utrzymać się na tak niskich poziomach. Dość szybko uaktywniła się strona popytowa rynku tych par, co umożliwiło powrót EURJPY w okolice 153, natomiast USDJPY powyżej 114. Nie zmienia to faktu, że kursy te w dniu dzisiejszym pogłębiły spadki, gdyż jeszcze wczoraj na zamknięciu kształtowały się one w okolicach odpowiednio 156 oraz 116. Oznacza to, że droga na południe stoi dla tych kursów otworem i istnieją spore szanse, abyśmy w najbliższym czasie ujrzeli poziomy rzędu 150 oraz 112. Z drugiej strony po gwałtownych spadkach, z jakimi mieliśmy do czynienia w ostatnim czasie rosną szanse na rozpoczęcie niewielkiej wzrostowej korekty. Sytuacja na rynku jena jest kluczowa dla inwestorów, a więc to od rozwoju wypadków na tym rynku zależeć będzie zachowanie się innych kursów walutowych oraz rynków akcyjnych.
W ostatnim czasie eurodolar również stał się zakładnikiem obaw i awersji do ryzyka, gdyż ucieczka inwestorów od ryzyka zwraca ich w kierunku bezpiecznych aktywów, za jakie uchodzą obligacje skarbowe USA. Dodatkowo zaobserwować możemy powrót spekulacyjnego kapitału z rynków wschodzących do USA, czego dowodem jest np. przecena na rynkach południowoamerykańskich oraz umocnienie się dolara. Aktywność inwestorów pobudzana jest każdorazowym umocnieniem się japońskiej waluty, co staje się sygnałem do ucieczki w dolara. Takiego zachowania inwestorów byliśmy świadkami dziś przedpołudniem, gdy eurodolar zaatakował, na razie nieskutecznie, poziom wsparcia z okolic 1,3360. Ogólnie rzecz biorąc szanse na lekkie odreagowanie wzrosły wraz z tym ruchem, gdyż wydaje się, że zrealizowany został już pełen zakres ruchu wynikający z formacji podwójnego szczytu. Dodatkowym wsparciem powinna być również linia 200 dniowej średniej kroczącej (obecnie 1,3375). Co prawda kurs EURUSD lekko ją dziś naruszył, jednak kurs EURUSD szybko powrócił powyżej tego poziomu, co potwierdza jego istotność jako wsparcia.
Jeśli chodzi o całokształt dzisiejszej sesji, to jej wydźwięk nie jest zbyt optymistyczny, gdyż na rynku wciąż panuje spora nerwowość, a dominującym zachowaniem jest niechęć do ryzyka. Wydaje się więc, że w najbliższym czasie giełdy będą się wciąż znajdować pod presją sprzedających, co nie będzie sprzyjać walutom krajów wschodzących. Obraz rynku kredytów hipotecznych w USA pogarszają dzisiejsze wyniki z tamtejszego rynku nieruchomości, gdyż zarówno liczba nowych zezwoleń na budowę, jak i nowo-rozpoczętych inwestycji budowlanych spadła do poziomu najniższego od przełomu lat 1996/1997. Tak słaby wynik jest pochodną dekoniunktury na rynku nieruchomości, ale ważnym czynnikiem są też utrzymujące się na wysokim poziomie stopy procentowe, które utrudniają zaciąganie kredytów. W pierwszej chwili rynek zareagował wyprzedażą dolara, jednak na tle panujących na rynku nastrojów takie informacje mogą doprowadzić do rozbudzenia obaw i w efekcie do umocnienia amerykańskiej waluty.