Stąd obserwowane silne, będące wynikiem zwijania „carry trade” umocnienie japońskiej waluty, szerokie i znaczące spadki na światowych rynkach akcyjnych, a także dość wyraźny popyt na obligacje skarbowe USA windujący ich ceny.

Efektem tych międzynarodowych przepływów kapitału jest presja na waluty krajów wschodzących, w tym na polską złotówkę. O ile pod koniec ubiegłego tygodnia i na początku tygodnia obecnego był względnie niewrażliwy na wyprzedaż na rynku akcyjnym, o tyle wczorajsze znaczne umocnienie się walut USA oraz Japonii doprowadziło do silnej przeceny polskiej waluty. EURPLN wzrósł w przeciągu jednego dnia z okolic 3,80 powyżej 3,8250, natomiast skala wzrostów USDPLN w tym czasie sięgnęła niemal 5 groszy (z okolic 2,80 powyżej 2,85) i w dniu dzisiejszym kursy te ustabilizowały się w tych okolicach.

W okresie, gdy rynkiem rządzą obawy i gdy w szybkim tempie inwestorzy redukują ryzyko inwestorzy zaangażowani na rynkach akcyjnych przeżywają trudne chwile. Podobnie było wczoraj oraz dziś w nocy podczas azjatyckiej części sesji. Ceny akcji w USA na wczorajszej sesji znacznie spadły, co przełożyło się na spadki głównych indeksów NYSE o 1,3%-1,9%, dając tym samym sygnał dla inwestorów na całym świecie do wyprzedaży walorów, co pociągnęło w dół giełdy Azji, czego przykładem jest giełda w Japonii, której główny indeks Nikkei 225 spadł o niemal 2%.Wydaje się, że warszawski parkiet, który uniknął wyprzedaży w dniu wczorajszym, dziś znajdzie się pod panowaniem niedźwiedzi, co z kolei nie będzie pomagać złotówce.

W dniu wczorajszym poznaliśmy najważniejszą informację tego tygodnia, a mianowicie inflację CPI w USA. Jej wynik, który okazał się zgodny z oczekiwaniami, zwłaszcza w przypadku inflacji bazowej pozwala oczekiwać, że FED w nagłym przypadku będzie w stanie szybko obniżyć stopy, gdyż ceny wyglądają, jakby się ustabilizowały. Z drugiej strony, taki odczyt sprawia, że zapewne najbliższa decyzja, oraz towarzyszący jej komunikat, przynajmniej w kwestii inflacji, nie ulegnie zmianie w porównaniu z ubiegłym miesiącem, a Fed zapewne będzie w dalszym ciągu utrzymywał, że największym zagrożeniem pozostaje inflacja. Niemniej jednak brak nieoczekiwanego wzrostu tempa inflacji jest optymistycznym sygnałem, gdyż w bieżącej sytuacji FED może nie będzie skłonny do cięcia stóp, jednak pozostaje mu pole manewru w razie sytuacji kryzysowych.

Wydaje się, że po gwałtownych i ruchach kursów w dniu wczorajszym dzisiejszy dzień przynosi szanse na lekkie odreagowanie, za czym przemawia sytuacja techniczna na rynku EURUSD, który to kurs znalazł się dziś w nocy w rejonie 1,3380, a więc oparł się niemal o 200 dniową średnią kroczącą, a zarazem zrealizował niemal w pełni zakres spadków wynikający z formacji podwójnego szczytu. Z drugiej strony zagrożeniem dla prób odreagowania wydaje się być rynek jena, gdyż w przypadku kursu pary EURJPY spadkowy ruch mógł się jeszcze nie zakończyć i po chwilowej wzrostowej korekcie możliwe jest pogłębienie spadków nawet w okolice 150-152. W takim przypadku będziemy świadkami ataku eurodolara na poziom 1,3370, kontynuacji wyprzedaży na giełdach światowych oraz dalszej deprecjacji walut krajów wschodzących.

Dziś poznamy kilka informacji natury fundamentalnej, jednak żadna z nich nie może przynieść całkowitego ukojenia nerwów inwestorów, lecz może jedynie w ograniczony sposób wpłynąć na skale wzrostowej korekty na rynkach EURUSD oraz par jena lub też stać się pretekstem do kontynuacji redukcji ryzyka. Dzień rozpoczniemy o godzinie 11:00 od informacji ze Strefy Euro na temat inflacji HICP dla Strefy Euro, dla której oczekiwania rynku kształtują się na poziomie 1,8% r/r, a więc o 0,1 pkt proc. niżej niż wynik sprzed miesiąca. Wartości wyższe powinny umocnić wspólną walutę, jednak skala tego umocnienia będzie raczej niewielka. Popołudniu przeniesiemy się za ocean, gdzie o 14:30 poznamy informacje z rynku nieruchomości oraz z rynku pracy, na temat liczby nowych inwestycji budowlanych (oczekiwane 1,405 mln) oraz wydanych zezwoleń na budowę (1,400 mln), a także liczby nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych złożonych w ubiegłym tygodniu (oczekuje się 313 tys.). Na koniec dnia (18:00) poznamy jeszcze wskaźnik koniunktury w rejonie Filadelfii, którego rynek oczekuje na poziomie 9 w porównaniu z 9,2 zanotowanymi przed miesiącem. Wszystkie informacje z USA za wyjątkiem liczby nowych zasiłków dla bezrobotnych są dodatni skorelowane z wartością amerykańskiej waluty, co oznacza, że wartości wyższe od oczekiwań będą jej sprzyjać, natomiast niższe szkodzić. Wpływ danych z USA również będzie marginalny, gdyż obecnie rynkiem rządzą gwałtowne emocje, a żadna z powyższych informacji nie jest w stanie rozwiać obaw i skłonić inwestorów do podjęcia większego ryzyka.