W rezultacie nastąpił odpływ kapitału z ryzykownych w stronę bezpiecznych aktywów, co pomogło zwłaszcza walucie Japonii, choć zainteresowaniem cieszyły się obligacje wyemitowane przez rząd USA.

Eksplozja awersji do ryzyka musiała przynieść efekt w postaci zwijania pozycji opartych na „carry trade”, dzięki czemu na wartości mocno zyskał wczoraj japoński jen. Kurs EURJPY spadł wczoraj z okolic 165 w rejony 161,50, a w skutek wyprzedaży walorów na azjatyckich giełdach dziś w nocy pogłębił zakres spadków spadając poniżej 161. Kurs ten przełamał tym samym krótkoterminową linię trendu w ramach której poruszał się od początku czerwca po zanurkowaniu w rejon 160,40 i tym samym zwiększyły się szanse na dalsze spadki, w pierwszej kolejności w rejon 200-dniowej średniej kroczącej, która obecnie przebiega w okolicach 160,50. Przełamanie tego poziomu otworzy z kolei drogę w kierunku 156-157.

Rynek obecnie nerwowo, wręcz alergicznie reaguje na informacje związane z negatywnymi efektami kryzysu na rynku kredytów hipotecznych, co zwiększa niepewność oraz zmienność kursów. Ryzyko inwestycyjne w obecnej sytuacji jest niezwykle wysokie, gdyż pojawienie się takich informacji jest przeważnie dość zaskakujące dla rynku i dlatego procesy dostosowawcze mają gwałtowny przebieg. Zachowanie inwestorów najlepiej obrazuje sytuacja na rynkach akcyjnych, gdzie od początku miesiąca zdecydowaną przewagę zdobyły niedźwiedzie. Inwestorzy nie lubią być zaskakiwani złymi informacjami a w ostatnim czasie niestety takie zdarzenia są wręcz na porządku dziennym, dlatego redukują oni swoje zaangażowanie w akcje i wybierają bezpieczne papiery dłużne, zwłaszcza emitowane przez rządu krajów rozwiniętych. Ceny amerykańskich obligacji ponownie poszybowały w górę pociągając za sobą spadek ich rentowności ( np. rentowność 10-late spadła z okolic 4,82% w rejo 4,72%).

Eksplozja obaw sprzyja dolarowi, który zyskuje dzięki powrotowi kapitału do kraju z rynków wschodzących, gdyż inwestorzy uważają że są w stanie ochronić swój kapitał lokując go w amerykańskich obligacjach. Pamiętać jednak należy, że obecny kryzys ma swoje pochodzenie na rynku amerykańskim, co oznacza, że również skala jego wpływu na tamtejszą gospodarkę będzie zapewne większa niż na pozostałe części świata, a co za tym idzie w pewnym momencie fakt ten zaciąży także amerykańskiej walucie. Niemniej jednak perspektywa krótkoterminowa wydaje się sprzyjać amerykańskiej walucie, gdyż po nadchodzącej wzrostowej korekcie eurodolara w okolice 1,37-1,3720 powinna nadejść kolejna fala umocnienia dolara, która może sprowadzić kurs EURUSD w rejony 1,36.

W dniu dzisiejszym nie poznamy żadnych istotnych danych makro, co sprawia, że decydować będą rozbudzone wczoraj obawy oraz sytuacja techniczna. Oznacza to, że najprawdopodobniej inwestorzy w dalszym ciągu uciekać będą przed ryzykiem, redukując swoje zaangażowanie na rynkach wschodzących oraz na rynkach akcyjnych. Jeśli chodzi o złotówkę to niedźwiedziom sprzyjać będzie opublikowana w dniu wczorajszym dynamika płac w II kwartale (8,9% r/r), wczorajsze silne spadki na giełdach w NY (skala ok. 2,5%) oraz kontynuacja wyprzedaży akcji na giełdach azjatyckich. Złotówkę mogą podkopywać także spekulacje na temat przedterminowych wyborów, jednak w obecnej sytuacji rynkowej jest to najmniejsze ze zmartwień inwestorów, które tylko w niewielkim stopniu zwiększa niepewność. W rezultacie powinniśmy być dziś świadkami próby odreagowania wczorajszych gwałtownych reakcji, jednak wydaje się, że i tak w końcu górę wezmą rozbudzone obawy, co doprowadzi do spadków eurodolara, umocnienia jena oraz dalszego osłabienia złotówki i walut innych krajów rozwijających się.