Inwestorzy, którym po piątkowych fatalnych wynikach z amerykańskiego rynku pracy widmo recesji w USA zajrzało w oczy z niecierpliwością czekają na to co powie Bernanke, gdyż na podstawie jego słów będą oni oceniać szanse na bardziej zdecydowaną interwencję FOMC. Rynek w tym momencie w pełni uwzględnił już obniżkę stóp procentowych w USA o 25 pkt. baz już na styczniowym posiedzeniu, jednak coraz częściej pojawiają się głosy o możliwości dwukrotnie silniejszego cięcia. Głównym źródłem niepewności, która powstrzymuje przecenę amerykańskiej waluty jest presja cenowa i dlatego niezwykle istotny będzie wydźwięk wypowiedzi Bena Bernanke. Podkreślenie przez niego zagrożeń inflacyjnych rozpali obawy o możliwość pojawienia się stagflacji, zmniejszając tym samym pole manewru FED, co powinno wywołać eksplozję awersji do ryzyka i powstrzymać inwestorów przed wyzbywaniem się amerykańskiej waluty.

W dniu dzisiejszym poznamy jedynie dane ze Strefy Euro (wszystkie zaplanowano na godzinę 11:00), a oczekiwane publikacje będą miały raczej ograniczony wpływ na zachowanie się kursów walutowych. Największe szanse na wywołanie reakcji inwestorów wiązałbym z inflacją PPI, gdyż ewentualne zaskoczenie w postaci wyniku wyższego niż prognozowany poziom 4% r/r utwierdzi inwestorów w przekonaniu konieczności zacieśniania polityki pieniężnej w eurolandzie. Z punktu widzenia obawa o tempo wzrostu gospodarczego na świecie istotne wydają się również wyniki wskaźnika koniunktury oraz stopy bezrobocia w Strefie Euro (oczekiwane odpowiednio 0,9 oraz 7,2%), jednak nie powinny one wywołać większych zmian na rynku.

Dla rynku krajowego największe znaczenie w dniu dzisiejszym będzie mieć zapewne sytuacja na giełdzie, gdyż tąpniecie na Wall Street po piątkowym raporcie z rynku pracy przeniesie się zapewne również na rynki europejskie. Jeżeli spadki na warszawskim parkiecie będą gwałtowne, to złotówka znajdzie się pod presją ze strony sprzedających.