W ostatni piątek rentowność 10-latek spadła poniżej poziomu 5 proc. Razem z przełamaniem tego psychologicznego wsparcia wykres rentowności przełamał też inne bariery popytowe. Mianowicie dołek z 2 lipca br. (4,998 proc.), lukę hossy z 7 czerwca br. oraz 38,2 proc. zniesienie Fibonacciego impulsu wzrostowego 8 maja - 12 czerwca br.

Takie zachowanie, z punktu widzenia analizy technicznej, zwiększa prawdopodobieństwo dalszych spadków. Szczególnie, że mający swój początek w połowie czerwca spadek, został zainicjowany na poziomie bariery podażowej jaką na 5,24 proc. tworzy szczyt z 28 czerwca 2006 roku.

Na niekorzyść popytu przemawia również formacja podwójnego szczytu na wykresie rentowności w kompresji tygodniowej. Jej minimalna realizacja oznaczać będzie bowiem spadek do 4,89 proc., a to może być potencjalne źródło dalszych kłopotów. Wówczas zostanie pokonane wsparcie jakie na 4,892 proc., tworzy szczyt z 29 stycznia br. A to będzie jednoznaczne z silnym technicznym sygnałem sprzedaży.

Niekorzystnej sytuacji technicznej na wykresie amerykańskich obligacji 10-letnich nie zmienia fakt, że wykres znajduje się wciąż ponad prawie 26-letnią linią bessy, która została pokonana pod koniec maja br. Dopiero zdecydowany powrót ponad poziom 5 proc. zmniejszyłby zagrożenie spadkiem rentowności obligacji, co w przyszłości musi przełożyć się na powrót oczekiwań obniżek stóp procentowych przez Fed, jednocześnie negatywnie wpływając na notowania dolara.

Natomiast dopiero trwałe wybicie ponad zeszłoroczny szczyt na poziomie 5,24 proc., pozwoli wrócić do rozważań nt. silnych wzrostów rentowności i może prowokować spekulacje nt. ewentualnych podwyżek stóp w USA.