Otóż po uspokojeniu się sytuacji na początku tygodnia, dziś w nocy powróciła na rynek awersja do ryzyka, co najlepiej obrazują umacniający się jen, drożejące amerykańskie obligacje skarbowe oraz spadki na azjatyckich giełdach.
Wciąż żywe obawy o możliwe negatywne skutki, jakie może wywołać rynek kredytów hipotecznych w USA w innych sektorach gospodarki są powodem przepływów kapitału między poszczególnymi rynkami. W sensie geograficznym obserwujemy „zwijanie carry trade” i powrót kapitału finansującego te pozycje do krajów o niskich stopach procentowych, przede wszystkim do Japonii. W rezultacie dziś w nocy nastąpiła kolejna fala aprecjacji japońskiej waluty, która doprowadziła do spadku kursu pary USDJPY poniżej poziomu 118, gdzie przebiega linia trendu wzrostowego, w ramach której dolar/jen poruszał się od połowy maja. Przełamanie tej linii jest sygnałem sugerującym możliwe dalsze umocnienie się japońskiej waluty, jednak do tego niezbędne jest utrzymanie się tego kursu poniżej tej bariery w nadchodzących dniach. USDJPY obierze teraz zapewne kierunek na poziom 116, jednak najpierw zobaczymy zapewne ruch powrotny w stronę przełamanej linii trendu. Również EURJPY spadł w ciągu nocy, przy czym sytuacja tej pary wygląda nieco inaczej, gdyż dzisiejsze spadki zatrzymały się 160,50, a więc powyżej wsparcia w postaci 200-sesyjnej średniej kroczącej na wykresie dniowym i w okolicy dołka ustanowionego w nocy z niedzieli na poniedziałek.
Obok restrukturyzacji portfeli w sensie geograficznym obserwujemy także zwiększony popyt na bezpieczne aktywa oraz odwrót od ryzyka. Dowodem na to są rosnące ceny amerykańskich obligacji oraz umacniający się dolar, co sugeruje powrót kapitału portfelowego do USA (rentowność amerykańskich 10-latek spadła do poziomu 4,7% a eurodolar powrócił w okolice 1,3650), ale równie ważne są dalsze spadki indeksów giełd światowych. W obecnej sytuacji rynkowej, a więc w warunkach sporej niepewności jeśli chodzi o kontynuację hossy na światowych giełdach, czemu towarzyszy wzmożone ryzyko związane z obawami o rynek nieruchomości oraz kredytów hipotecznych w USA amerykańskie obligacje wydają się świetnym rozwiązaniem na przeczekanie do czasu wyjaśnienia się sytuacji. Niewątpliwą ich zaletą jest bardzo prawdopodobna perspektywa braku podwyżek stóp procentowych w USA do końca roku, dzięki czemu maleje ryzyko spadku ceny obligacji w wyniku zacieśniania polityki monetarnej, co jest niezwykle ważne przy inwestycjach krótko- i średnioterminowych.
Jeśli chodzi o sytuację techniczną na rynku eurodolara, to wydaje się ona sprzyjać niedźwiedziom. Wczorajszy nieudany atak na przełamaną wcześniej linię szyi ukształtowanej na wykresie 4-godzinnym formacji głowy z ramionami jest sygnałem potwierdzającym znaczenie tej formacji, gdyż zwyżka ta miała charakter ruchu powrotnego. Wydaje się więc, że eurodolar w najbliższym czasie może testować poziom 1,36, po przełamaniu którego zaatakuje zapewne okolice 1,3550-1,3565, gdzie znajduje się zasięg ruchu wynikający z formacji RGR oraz dołek 4 podfali w ramach wzrostowej fali 1,3260-1,3850. Przekreśleniem takiego scenariusza byłoby przełamanie linii szyi, która obecnie przebiega w okolicy 1,3735.
Umocnieniu dolara, paradoksalnie, będą w dniu dzisiejszym sprzyjać słabe dane z rynku kredytów hipotecznych, które poznamy o godzinie 13:00. Jeżeli indeks rynku kredytów hipotecznych spadnie dziś poniżej 609, a dodatkowo poznamy informacje o większej liczbie osób mających problemy z obsługą swojego zadłużenia to możemy być świadkami kolejnej eksplozji obaw i awersji do ryzyka. Bez większego wpływu na rynek pozostaną zapewne informacje ze Strefy Euro (PMI w przemyśle) oraz pozostałe dane z USA (ISM w przemyśle oraz zatrudnienie krajowe ADP).