Spokojny początek tygodnia zawdzięczamy także świętu Dnia Pracy w USA, podczas którego tamtejsze rynki były zamknięte. W rezultacie przez pierwsze dwa dni obserwowaliśmy raczej zbieranie sił przez inwestorów na drugą połowę tygodnia. Eurodolar w tym czasie spadł co prawda o ok. jednego centa w rejon 1,3550, jednak taki ruch wpisywał się w scenariusz kształtowania się przedziału wahań i poziom ten stał się solidnym wsparciem dla kursu EURUSD.

W drugiej części tygodnia, za której początek uznać można środę, przyniósł już wątpliwości co do wartości dolara. Inwestorzy, których nastawienie na informacje z rynku pracy USA zdominowało handel w tym tygodniu, już we wtorek rozpoczęli sprzedaż dolarów spodziewając się pogorszenia sytuacji jeśli chodzi o nowe miejsca pracy. W takim przekonaniu utwierdził ich środowy raport ADP na temat zatrudnienia krajowego, który wyszedł zdecydowanie poniżej oczekiwań (zaledwie 32 tys.). Jak się okazało, opublikowane w piątek zatrudnienie w sektorze pozarolniczym w USA miało jeszcze bardziej negatywny wydźwięk, gdyż zamiast oczekiwanych 110 tys. nowych miejsc pracy utworzonych w sierpniu, liczba zatrudnionych w sektorze pozarolniczym spadła w tym okresie o 4 tys.. Nie może więc dziwić reakcja rynku eurodolara, który po tak złych informacjach został opanowany przez inwestorów chcących kupić wspólną walutę, co pozwoliło EURUSD otrzeć się o poziom 1,38, by ostatecznie zakończyć tydzień w rejonie 1,3765.

Innym wydarzeniem tego tygodnia oczekiwanym przez inwestorów była decyzja EBC w sprawie stóp procentowych. O ile decyzja o wstrzymaniu się z podwyżką stóp procentowych była zgodna z oczekiwaniami rynku, o tyle komentarz do niej był sporą niewiadomą, a słowa Jean Claud Trichet zbytnio tej sytuacji nie rozjaśniły. Szef EBC kolejny raz podkreślił, że najważniejszym celem polityki monetarnej jest walka z inflacją, jednak równocześnie podkreślił, że bank centralny będzie podejmował kroki konieczne do zapewnienia rynkowi płynności. Trichet podkreślał konieczność rozdzielenia krótkoterminowej perspektywy, jaką jest interwencyjne zaspokajanie popytu na gotówkę od celu średnio- i długoterminowego, jakim jest stabilność cen, zwracając uwagę na fakt, że interwencyjne działania nie muszą zmieniać perspektyw polityki monetarnej w średnim horyzoncie czasu.

Jeśli chodzi o informacje, które najbardziej interesowały rynek, a więc wskazówki co do dalszego rozwoju sytuacji w polityce monetarnej to Jean Claud Trichet starał się być wyważony. Już na samym początku sesji pytań i odpowiedzi zwrócił uwagę inwestorów na brak słów „wzmożona czujność” w jego komentarzu co uzasadnił koniecznością poznania dodatkowych informacji o skali możliwych problemów dla gospodarki Strefy Euro związanych z zaangażowaniem się instytucji europejskich na rynku instrumentów opartych na rynku kredytów w USA. Wydaje się więc, że bilans następnych posunięć banków centralnych Strefy Euro oraz USA wypada na korzyść wspólnej waluty, gdyż pomimo wstrzymania się EBC od dalszego zacieśniania polityki monetarnej, znacząco wzrosły szanse na odejście od restrykcyjnego nastawienia przez FED.

Piątkowy raport z rynku pracy w USA w połączeniu z sygnalizowaną przez wcześniejsze publikacje możliwością ochłodzenia się koniunktury USA w wyniku kłopotów coraz większej liczby obywateli USA z obsługą swojego zadłużenia. Martwić musi erozja optymizmu wśród konsumentów, która w połączeniu z ewentualnym kryzysem na rynku pracy może w sposób znaczący ograniczyć popyt wewnętrzny, a co za tym idzie ponownie wywołać spadek tempa wzrostu gospodarczego, w pierwszej kolejności w USA, a następnie dynamiki światowej. Taki scenariusz wspiera FED w dążeniu do obcięcia stóp, co w konsekwencji powinno ciążyć amerykańskiej walucie w najbliższym czasie. Z drugiej strony, możliwość przerodzenia się kryzysu na rynku nieruchomości oraz na rynku kredytów hipotecznych w dekoniunkturę w USA i na całym świecie może rozbudzić obawy inwestorów, a w konsekwencji doprowadzić do eksplozji awersji do ryzyka. W takim przypadku bylibyśmy świadkami zamykania ryzykownych pozycji i powrotu kapitału do miejsc pochodzenia, co pozwoliło by dolarowi na odzyskaniu wartości. Taki scenariusz jest na razie mało prawdopodobny, gdyż rynek wydaje się być już oswojony z wiszącym nad rynkiem widmem kredytów hipotecznych w USA, jednak kolejne dane makro, które potwierdziłyby zasygnalizowane przez rynek pracy spowolnienie będą siać niepewność w umysłach inwestorów.

Co prawda złotówka zyskała na wartości po opublikowaniu w piątek raportu z rynku pracy w USA, czego przyczyną był gwałtowny wzrost eurodolara, jednak z drugiej strony tak negatywny wydźwięk tych informacji na pewno popsuje nastroje inwestorów, zmniejszając dodatkowo ich apetyt na ryzyko. Wydaje się więc, że w nadchodzących dniach złotówka ponownie może znaleźć się pod presją, gdyż wzmożona niepewność towarzysząca inwestorom będzie ich raczej zniechęcać do podejmowania ryzyka. Wszystko to oczywiście zależeć będzie od psychiki inwestorów, a także od rozwoju sytuacji na rynkach międzynarodowym. Abstrahując od przewidywania dalszego kierunku ruchu kursów walutowych trzeba w ślad za Jean Claud Trichetem przypomnieć o konieczności dokładnej analizy ryzyka przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji inwestycyjnej, gdyż to właśnie ryzyko ma największy wpływ na wartość aktywów w portfelu.

Gorący okres, kiedy rynkiem kierowały emocje wydaje się być za nami, jednak w każdej chwili inwestorzy mogą powrócić do kierowania się emocjami, co pociągnęło by za sobą znaczny wzrost zmienności rynków w zależności od docierających na rynek informacji. Pamiętajmy, że w obecnej sytuacji ryzyko inwestycyjne pozostaje wysokie, a dodatkowo trudno stwierdzić czy rynek zakończył już proces dostosowania swojej oceny ryzyka do bieżącej sytuacji na świecie. Jeśli nie, czeka nas kolejna fala przeceny ryzykownych aktywów, natomiast jeśli proces ponownej wyceny aktywów przy założeniu wyższego ryzyka został już zakończony, to możemy spokojniej patrzyć w przyszłość, gdyż rynki powinny się stopniowo uspokajać. Większym problemem są jednak informacje, które przez cały czas dopływają na rynek i tym samym wpływają na przyjęty przez inwestorów do wyceny aktywów poziom ryzyka. Wydaje się jednak, że do czasu decyzji FED (18 wrzesień) dobre nastroje inwestorów podtrzymywać powinny nadzieje na skuteczność obniżki stóp procentowych, dzięki czemu nie powinniśmy być świadkami gwałtownej ucieczki inwestorów od ryzyka.