Informacja ta, potwierdzona po serii intensywnych rozmów w Gabinecie Owalnym, natychmiast zdopingowała azjatyckie parkiety i wymusiła korekty wycen w segmencie głównych walut, przesuwając strumień globalnego kapitału w kierunku aktywów postrzeganych jako bardziej ryzykowne, w tym do złotego .
Jeszcze przed komunikatem dolar zyskiwał wobec większości walut, a jen pełnił rolę bezpiecznej przystani. We wtorkową sesję USD/JPY otworzył się jednak powyżej poziomu 146,80 i kontynuował marsz w kierunku sto czterdziestu siedmiu jenów za dolara, zmieniając wcześniejszy trend defensywny. Japoński Nikkei225 wspiął się o ponad trzy procent, impulsując do wzrostów europejskie futures. Warszawski WIG20 ruszył w górę w pierwszej godzinie handlu, ale entuzjazm szybko ostudziły dane z Zachodu. Na głównych parkietach kontynentu utrzymała się presja korekcyjna, a niemiecki DAX osunął się pod kreskę, pogłębiając spadki z poprzedniego dnia, gdy inwestorzy dyskontowali ryzyko eskalacji ceł w relacjach między Unią Europejską a Waszyngtonem. Złoty, który od początku lipca stopniowo się wzmacniał, znalazł się w trudnym położeniu: z jednej strony kapitał napływający na rynki wschodzące teoretycznie sprzyjał jego aprecjacji, z drugiej – widmo taryf transatlantyckich ograniczało apetyt na waluty regionu.
Wtorkowe popołudnie przyniosło jednak wyraźne umocnienie polskiej waluty. Notowania USD/PLN cofnęły się z poniedziałkowego szczytu 3,65 do 3,61, a EUR/PLN zsunęło się w rejon 4,23, czyli poziomów niewidzianych od dwóch tygodni. Analitycy wskazywali, że rynek zinterpretował amerykańsko‑japońskie porozumienie jako sygnał gotowości Białego Domu do kompromisów, co zmniejszało premię za ryzyko na rynkach wschodzących. Pod koniec dnia złoty pozostawał jednym z najmocniejszych walorów w koszyku EMEA, wyprzedzając czeską koronę i węgierskiego forinta.
Środa upłynęła pod znakiem mieszanych wiadomości. Z Tokio napłynęły potwierdzenia, że premier Shigeru Ishiba rozważa rezygnację po przegranych wyborach, co wprowadzało dodatkową niepewność polityczną, lecz nie zatrzymało zwyżki japońskich akcji w sektorze motoryzacyjnym. Tymczasem w Brukseli spekulowano o zbliżeniu stanowisk Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych w sprawie taryf wzajemnych, a prezydent Trump zasugerował, że komunikat w tej kwestii może pojawić się jeszcze przed końcem tygodnia. Rynek PLN reagował w dwóch krokach. Po porannym osłabieniu, gdy USD/PLN dotknął 3,64, złoty odbił wraz z poprawą sentymentu do walut surowcowych i powrotem inwestorów do obligacji peryferyjnych strefy euro.
Na krajowym rynku długu rentowności dziesięcioletnich papierów skarbowych zbliżyły się do 5,20 proc., sygnalizując utrzymujące się w tle obawy o trajektorię inflacji i jesienną decyzję Rady Polityki Pieniężnej. Inflacyjny odczyt GUS za czerwiec, wynoszący 2,8 proc. rok do roku, pozostawia Narodowemu Bankowi Polskiemu przestrzeń do utrzymania stóp bez zmian, ale część ekonomistów podkreśla, że wzrost dynamiki płac w sektorze przedsiębiorstw i rosnące ceny usług mogą w trzecim kwartale podbić oczekiwania inflacyjne. W takich warunkach równowaga na rynku walutowym zależy w dużej mierze od czynników zewnętrznych, zwłaszcza od wahań dolara oraz kierunku polityki monetarnej Europejskiego Banku Centralnego, który w czwartek ogłosi decyzję w sprawie stóp.
Śledząc chronologicznie wydarzenia dwóch minionych dni, kluczowe punkty to: poniedziałkowe potwierdzenie obniżki ceł na japońskie auta i powołania gigantycznego funduszu inwestycyjnego, wtorkowa sesja risk‑on zakończona solidnym umocnieniem złotego oraz środowy poranny oddech niepewności, zastąpiony w południe ponowną poprawą nastrojów. W tle cały czas krąży pytanie o dalsze losy negocjacji celnych Stanów Zjednoczonych z Unią Europejską i Chinami. Warszawska giełda zachowywała się w tym środowisku względnie stabilnie. WIG20 próbował powtarzać ruchy DAX‑a, lecz dzięki mocnym bankom i wyższemu wolumenowi w sektorze energii utrzymywał przewagę nad indeksem niemieckim.
Z perspektywy inwestora obserwującego polskiego złotego kluczowe jest rozróżnienie trzech płaszczyzn wpływających na kurs. Pierwsza to czynniki globalne: decyzje Fed i EBC, dane z amerykańskiego rynku pracy, napięcia handlowe i rotacja kapitału pomiędzy rynkami rozwiniętymi i wschodzącymi. Druga płaszczyzna to czynniki regionalne, takie jak zmienność na forincie, reakcja korony czeskiej na dane inflacyjne oraz nastroje wokół ukraińskiej, a pośrednio rosyjskiej gospodarki. Trzecia to fundamenty krajowe: inflacja, relacja deficytu budżetowego do PKB, polityka fiskalna i kalendarz aukcji obligacji skarbowych. W ostatnich czterdziestu ośmiu godzinach najmocniejszym impulsem okazała się pierwsza z tych płaszczyzn.
Impuls wynikający z amerykańsko‑japońskiej umowy nie kończy tematu. Dla złotego istotne będzie, czy analogiczny kompromis uda się szybko wypracować z Unią Europejską. Jeżeli Bruksela i Waszyngton zdecydują się obniżyć wzajemne taryfy, złoty skorzysta na poprawie klimatu inwestycyjnego i może przetestować okolice 3,57 na USD/PLN oraz 4,20 na EUR/PLN. Gdyby rozmowy ugrzęzły w szczegółach, polska waluta zderzy się z rosnącym popytem na dolara, zwłaszcza jeśli dane z amerykańskiej gospodarki w dalszym ciągu będą wskazywać na odporność konsumpcji i rynku pracy. Pewnym wsparciem dla złotego pozostaje wciąż relatywnie wysoka realna stopa procentowa w Polsce – nawet po uwzględnieniu inflacji depozyty krajowe są atrakcyjne na tle EBC‑owskiej stopy depozytowej minus 0,5 proc.
Złoty pozostaje więc filtrem nastrojów globalnych i barometrem lokalnej stabilności makroekonomicznej. Gdy w poniedziałek rynek dowiedział się o redukcji ceł w relacji USA–Japonia, kapitał płynął do złotego, korony i reala brazylijskiego, odwracając się od franka i jena. We wtorek zjawisko spotęgowały lepsze od oczekiwań wyniki spółek surowcowych w Stanach Zjednoczonych, co podbiło apetyt na ryzyko. Dopiero w środę rano część zleceń zabezpieczających zrealizowała zyski, jednak popołudniowa poprawa sentymentu pozwoliła złotemu utrzymać większość wcześniejszej aprecjacji.
Na krajowym rynku akcyjnym zwyżkujące kursy KGHM i PKN Orlen podniosły wartość WIG20, chociaż zyski w pewnym momencie ograniczyły korekcyjne ruchy na sektorze bankowym. Inwestorzy wciąż dyskontują możliwy wpływ wyroku TSUE dotyczącego kredytów frankowych na bilanse krajowych instytucji finansowych. Kursy walut pozostawały jednak głównym punktem odniesienia: spadek EUR/PLN do 4,23 oznacza, że wyceny spółek z przychodami w euro automatycznie maleją w przeliczeniu na złotego, co wymusza rewizje prognoz analitycznych.
W szerszym kontekście ekonomicznym kluczowe pytanie brzmi, czy efekt amerykańsko‑japońskiego porozumienia będzie trwały. Fundusz o wartości pięciuset pięćdziesięciu miliardów dolarów może realnie zwiększyć popyt na surowce, a więc pośrednio wesprzeć eksporterów z Polski, zwłaszcza w segmencie przemysłu metalowego i maszynowego. Jednocześnie niższe taryfy na auta z Japonii wcale nie muszą przełożyć się na osłabienie rodzimej produkcji motoryzacyjnej, gdyż fabryki w Polsce najczęściej produkują na rynek unijny, a nie amerykański. Jeśli jednak Biały Dom zdecyduje się użyć podobnej strategii w rozmowach z Brukselą, wtedy zarówno kursy walut, jak i warszawska giełda staną przed silniejszą presją zmienności.
W środę wieczorem kurs USD/PLN stabilizował się w okolicy 3,62, a EUR/PLN w rejonie 4,24. Inwestorzy czekali na czwartkową decyzję EBC. Eksperci zakładają brak zmian stóp, ale wyczekują sygnału dotyczącego ewentualnego przedłużenia programu skupu aktywów. Polskie Ministerstwo Finansów zapowiedziało kolejną aukcję obligacji w pierwszym tygodniu sierpnia, co może chwilowo podnieść rentowności i ograniczyć aprecjację złotego, jeśli cena zaproponowana przez krajowe banki okaże się wyższa od oczekiwań.
Dla przeciętnego uczestnika rynku kluczowym przesłaniem ostatnich dwóch dni jest zależność polskiego złotego od impulsów płynących spoza kraju. Nawet przy stabilnej inflacji i umiarkowanym wzroście PKB krótkoterminowe ruchy walutowe pozostają zakładnikiem globalnych negocjacji handlowych i zmian nastawienia do ryzyka. Jeśli kolejne rundy rozmów USA–UE zakończą się porozumieniem podobnym do tego z Japonią, złoty może kontynuować umocnienie i stać się beneficjentem rosnących przepływów portfelowych do Europy Środkowej. W przeciwnym razie kursy walut powrócą do huśtawki, a giełda w Warszawie będzie musiała liczyć na wewnętrzne fundamenty oraz napływ kapitału z funduszy emerytalnych.
Bez względu na scenariusz jedno wydaje się pewne: ostatnia umowa handlowa udowodniła, że pojedynczy akt politycznego kompromisu potrafi w ciągu kilku godzin przestawić wektor na rynku walut, obligacji i akcji. W takiej rzeczywistości inwestorzy zainteresowani polskim złotym, giełdą i ekonomią muszą ściśle śledzić nie tylko komunikaty z Warszawy, ale także z Waszyngtonu, Tokio i Brukseli, bo to właśnie tam zapadają decyzje, które w mgnieniu oka korygują kursy walut i wyceny spółek na całym świecie.