W stosunku do euro złotówka ma trudności z pokonaniem wsparcia na 3,60 i od rana konsoliduje się w połowie zakresu wahań wyznaczonego przez 3,60-3,61. Wyższy od oczekiwanego deficyt obrotów bieżących na poziomie -1,944 mld euro nie miał wpływu na rynek walutowy. Jastrzębie wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej, Hanny Wasilewskiej-Trenkner oraz Mariana Nogi o konieczności co najmniej jednej podwyżki stóp procentowych w tym roku w celu ograniczenia presji inflacyjnej kontrastowały z niektórymi wcześniejszymi wypowiedziami ze strony ministerstwa finansów.

Wobec oczekiwań na pogorszenie sytuacji na rynkach kapitałowych, waluta polska może mieć problemy z kontynuacją wczorajszych wzrostów. Stabilizacji na parach złotowych będzie sprzyjać oczekiwanie na bardzo ważne piątkowe dane o inflacji w styczniu oraz dynamice płac. Dane te mogą potwierdzić konieczność podniesienia ceny pieniądza, o której mówią członkowie RPP. Na potrzebę zaostrzenia polityki monetarnej wskazał dziś również inny członek Rady, Andrzej Sławiński. Według niego wzrost gospodarczy w Polsce w 2008r może zwolnić do 5,0-5,5 proc i nie jest to opinia odbiegająca od wcześniejszych prognoz.

Wydaje się, że to co powiedział minister finansów Jacek Rostowski na temat decyzji o terminie przyjęcia euro oddala nas od przystąpienia do strefy euro. Według szefa polskich finansów musimy trwale spełniać kryterium inflacyjne, deficytu oraz długoterminowych stóp procentowych.

Wczorajsze wzrosty notowań EUR/USD okazały się krótkotrwałe. Po osiągnięciu szczytu na poziomie 1,4615 kurs EUR/USD powoli zniżkował znajdując dzisiaj nad ranem wsparcie na poziomie 1,4560. Zniżce kursu EUR/USD pomogły spadki notowań EUR/JPY. Po przebiciu poziomu EUR/JPY 156,20 zostały włączone zlecenia stop-loss na tej parze sprowadzając kurs w okolice wsparcia 155,70. Mała aktywność inwestorów giełdowych po zakończeniu przerwy noworocznej w Chinach i spadki na zamknięciu giełd amerykańskich sprzyjały zakupom jena i umocnieniu dolara.

W zasadzie cały wczorajszy ruch wzrostowy na parze EUR/USD wynikał wyłącznie z planów Warrena Buffeta. Inwestor ten zaoferował przeżywającym kłopoty ubezpieczycielom obligacji municypalnych reasekurację za pośrednictwem swego holdingu Berkshire Hathaway Inc do łącznej wysokości 800 mld USD, co złagodziło obawy, że dojdzie do dalszego pogorszenia sytuacji na rynku kredytów. Zapowiedzi te, odebrane początkowo entuzjastycznie zostały przez inwestorów ocenione jako mało prawdopodobne w realizacji.

Szefowa FED w San Francisco - Janet Yellen uważa, że amerykańska gospodarka prawdopodobnie uniknie recesji, a obniżki stóp procentowych przez Fed powinny pomóc w odbiciu gospodarki w dalszej części tego roku. To kolejny wypowiedź Yellen utrzymana w takim tonie. Podobny zresztą pogląd wyraził szef Federal Reserve Bank z St. Louis William Poole. Ocenił on, że amerykańskiej gospodarce prawdopodobnie uda się uniknąć recesji. Dodał, że polityka monetarna prowadzona przez Fed jest odpowiednia do sytuacji, czyli spowolnienia w gospodarce.

Dzisiaj poznamy ważne dane z USA dotyczące sprzedaży detalicznej. Mediana oczekiwań wynosi minus 0,3 proc, ale przedział wahań wśród szacunków analityków wahał się od plus 0,3 do minus 0,9. Wynik gorszy niż minus 3 wzmocni obawy o recesję w USA i przyspieszy oczekiwania na agresywną politykę obniżek stóp proc. przez FED. W rezultacie możemy zauważyć wzrosty kursu EUR/USD, jednakże na skutek dalszej wyprzedaży EUR/JPY, notowania eurodolara nie powinny przekroczyć ostatnich oporów.

Warte zauważenia pozostają ostatnie artykuły w Financial Times. W Raporcie Stabilności Finansowej dla G7 eksperci ostrzegają, że jeszcze nie odczuliśmy pełnego uderzenia kryzysu a kolejne wstrząsy mogą spowodować nawrót ostrej presji na płynność. Mario Draghi, prezes Banku Włoch stwierdził, że najbliższe 10-14 dni będzie "krytyczne" z punktu widzenia oceny rozmiarów kryzysu, gdyż w tym czasie instytucje finansowe przedstawią pierwsze od wybuchu kryzysu sprawozdania audytorów. Gdyby tak się rzeczywiście stało to przed nami napięta i bardzo zmienna sytuacja na rynkach kapitałowych, która w efekcie może prowadzić do aprecjacji dolara.