Większą skłonność do zakupów ryzykownych aktywów zawdzięczamy oczywiście interwencji FED i obcięciu przez ten bank centralny stóp procentowych o 75 pkt. baz. Po dwóch dniach huśtawki nastrojów inwestorzy w końcu uwierzyli, przynajmniej w krótkim terminie, że cięcie stóp może uchronić Steny przed recesją, tym bardziej że luźniejsza polityka monetarna ma iść w parze z rozluźnieniem polityki fiskalnej, co oznacza, że w portfelach amerykańskich konsumentów pozostanie więcej gotówki, dzięki czemu podtrzymany zostanie popyt wewnętrzny.
W dniu wczorajszym miały miejsce również spore ruchy kursów walutowych. Po pierwsze znów mieliśmy do czynienia z przeceną jena, który najbardziej stracił względem walut cechujących się wysokim poziomem stóp procentowych, co oznacza, że lekki wzrost optymizmu zachęcił do powrotu do strategii carry trade. Duże straty zanotował także dolar amerykański, za którego przeceną względem wspólnej waluty stały wczoraj dwa wydarzenia: lepszy od oczekiwań wynik indeksu IFO oraz wypowiedź członka EBC Webera, które oddaliły nieco perspektywę ewentualnej obniżki stóp w Strefie Euro, o której na rynku w ostatnim czasie robiło się coraz głośniej.
Dolarowi nie pomogły także dane na temat sytuacji na wtórnym rynku nieruchomości, które kolejny raz pokazały spadek aktywności i to na dodatek głębszy od oczekiwanego przez rynek. Brak oznak poprawy we tym sektorze gospodarki utwierdza inwestorów w przekonaniu, że stopy w USA będą musiały być w dalszym ciągu obniżane. Wydźwięk wyników z USA uratowały wczoraj lepsze od oczekiwań dane z rynku pracy na temat liczby nowych zasiłków dla bezrobotnych, które nieco oddalają widmo recesji, gdyż zwiększają prawdopodobieństwo tego, że sytuacja przedstawiona w grudniowym raporcie z rynku pracy (niski przyrost zatrudnienia i gwałtowny skok bezrobocia) była jedynie pojedynczym przypadkiem.
Dzisiejszy dzień nie przyniesie ze sobą żadnych nowych i zaplanowanych informacji dzięki czemu pozytywne nastroje powinny również dziś pozostać niezmącone. W rezultacie na giełdach powinniśmy obserwować silną przewagę popytu, a większa skłonność do ryzyka sprzyjać też będzie wartości walut krajów wschodzących, w tym oczywiście złotówki.