Taka sytuacja powoduje znaczne ograniczenie apetytu na ryzyko wśród inwestorów, na czym najbardziej tracą tak zwane „emerging markets”. Polska waluta w ciągu kilku dni straciła wobec dolara ponad 6 proc., a wobec euro ponad 3 proc. To zazwyczaj zmienność, która na rynku przejawia się w horyzoncie 1-2 miesięcy. W tym wypadku świadczy ona o dużej nerwowości inwestorów i wskazuje na to, że proces ten będzie nadal kontynuowany.

Dzisiaj opublikowany zostanie odczyt inflacji bazowej w grudniu. Prognozy zakładają jej wzrost do poziomu 1,6%. Jednakże wobec wspomnianej wyżej atmosfery na rynkach światowych raczej nie będzie to miało wpływu na notowania złotego. Co więcej do jego dalszego osłabienia przyczynić się mogą coraz mniej „jastrzębie” wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej. Obawy o spowolnienie wzrostu gospodarczego powodują, że według Haliny Wasilewskiej-Trenkner oraz Andrzeja Wojtyny kolejne podwyżki stóp procentowych nie są już tak jasne. Bardzo prawdopodobna w najbliższym czasie jest jedynie jedna podwyżka kosztu pieniądza, natomiast już dawno jest ona zdyskontowana w cenach.

Naszym zdaniem w kolejnych dniach należy spodziewać się kontynuacji procesu osłabiania złotego, jednakże proces ten nie powinien być już tak dynamiczny i nie ma jeszcze sygnałów, że jest to już odwrócenie długoterminowego trendu.

Wczorajsza sesja na rynku zagranicznym przyniosła dalszą aprecjację amerykańskiej waluty. Znaczny wzrost awersji do ryzyka powoduje, że kapitał przenoszony jest w tradycyjnie uznawana ze bezpieczne amerykańskie papiery skarbowe. Co prawda sytuacja w amerykańskiej gospodarce nie sprzyja takim twierdzeniom jednakże pojawia się coraz więcej czynników sugerujących, że także inne gospodarki mogą obecnie mieć spore kłopoty. Po raz kolejny prawdziwe może okazać się powiedzenie, że jak Ameryka kichnie to cały świat ma grypę. Potwierdzeniem tego mogą być pojawiające się już wypowiedzi, że niedługo także w strefie euro konieczna może być obniżka stóp procentowych. Ważny będzie publikowany w czwartek indeks nastrojów w biznesie Ifo z Niemiec. Gdyby okazało się, że będzie on niższy od prognoz to wspominany przez nas w poprzednich komentarzach poziom docelowy 1,43 na parze EUR/USD powinien stać się faktem.

Warto wspomnieć, że dzisiaj po wczorajszym święcie wracają na rynek inwestorzy z USA. Jeśli będą oni nadrabiali wczorajsze zaległości to należy spodziewać się bardzo znacznych spadków na giełdach. Ważne będą także ogłaszane przed sesją wyniki niektórych banków. Jeśli będą niższe od i tak słabych oczekiwań skala spadków może być bardzo duża.