Jednak ostatnie dni pokazały, że w relacji euro do dolara czynniki fundamentalne odgrywają dużo mniejszą rolę w porównaniu ze spekulacyjnymi zapędami inwestorów. Choć ubiegły tydzień zakończył się rosnącymi obawami o sytuację w Afryce, nie przeszkodziło to w zwiększeniu liczby otwartych kontraktów przeciwko dolarowi na giełdzie towarowej w Chicago. Dodatkowy argument za dalszymi wzrostami eurodolara stanowi wczorajszy raport Eurostatu na temat styczniowej inflacji konsumenckiej w strefie euro. Szacunkowe dane pokazały wzrost inflacji do 2,4 proc. w ujęciu rocznym wobec 2,2 proc. w grudniu i ponad oczekiwane 2,3 proc. Wysoka wartość wskaźnika podgrzewa rynkowe spekulacje, iż Europejski Bank Centralny rozpocznie cykl zacieśniania polityki monetarnej wcześniej niż pierwotnie się spodziewano i dużo wcześniej niż amerykański odpowiednik, Rezerwa Federalna. ECB dąży w swoich działaniach do utrzymywani inflacji poniżej 2 proc., zatem poniedziałkowe dane mogą skutkować bardziej „jastrzębim” komentarzem szefa banku Jean-Claude’a Tricheta podczas czwartkowej konferencji prasowej. Zatem prawdopodobne wydaje się, że na eurodolarze możemy zobaczyć w tym tygodniu próbę pokonania ostatnich maksimów (1,3760) z docelowym osiągnięciem wsparcia na 1,3820.

We wtorkowym kalendarzu danych makroekonomicznych dominują publikacje indeksów aktywności wytwórczej w sektorach przemysłowych. Za nami już odczyt indeksu PMI z Chin, który wbrew oczekiwaniom spadł do 52,9 pkt. (prog. 54,1 pkt.). O 9.00 opublikowany zostanie wskaźnik dla polskiego przemysłu, o 10:28 dla Wielkiej Brytanii, a o 16.00 najważniejszy dziś wskaźnik z USA. Odczyty dla Niemiec i całej strefy euro będą dziś miały mniejsze znaczenie, gdyż będą to rewizje wcześniej opublikowanych danych. Oprócz indeksów PMI poznamy dziś także dane o bezrobociu w Eurolandzie (godz. 11.00).

Dobry odczyt indeksu PMI z Polski może pozwolić złotemu na umocnienie się do poziomu 3,91 względem euro, natomiast dzisiejsze wahania nie powinny wykroczyć ponad 3,94.