Choć notowania „czarnego złota” w końcówce miesiąca straciły swój impet, na rynku nadal jest bardzo nerwowo. Dla tych, którzy nie chcą każdej transakcji poprzedzać analizą rynku ropy i EURUSD, nadal najbardziej atrakcyjne pozostają ziarna i inne softy, gdzie w ostatnim czasie uwaga skupia się na perspektywie tegorocznych zbiorów.
Ropa Brent (OIL) – Ropa obudziła polityków
W maju cena ropy wzrosła nieco ponad 13%. To mniej niż w kwietniu, kiedy baryłka gatunku Brent podrożała o 14%. Jednak to ostatnia fala wzrostu stała się powodem do niepokoju niemal dla wszystkich, poza grupą, która zajęła na tym surowcu długie pozycje. Kwietniową zwyżkę można było w dużym stopniu traktować jako „odrabianie strat” z początku roku. W pierwszym kwartale notowania ropy pozostawały niejako w cieniu bardziej niszowych aktywów jak platyna czy soja. Tymczasem wzrost notowań był wspierany zarówno przez czynniki techniczne, jak i fundamentalne, choćby spadek zapasów w USA i zamieszki w Nigerii (największy producent w Afryce). Majowa zwyżka miała jednak miejsce bez żadnych nowych informacji o kluczowym znaczeniu, pomijając wypowiedzi analityków największych banków inwestycyjnych, którzy twierdzili, że cena ropy rzędu 150 dolarów za baryłkę jest jak najbardziej realna. Zamiast 150 było póki co 135,04 USD, po czym nastąpiła korekta, nie wykluczająca jednak technicznie dalszych wzrostów. Spadek cen zatrzymał się najpierw na poziomie 126,20 USD, zaś później 124,95 USD, gdzie usytuowane są istotne wsparcia. Co więcej pod koniec miesiąca dodatkowe zamieszanie wprowadził Departament Energii USA, który podał dane przed czasem informując jednocześnie, że bardzo duży spadek zapasów to efekt opóźnień w rozładowywaniu tankowców i przyczyniając się w ten sposób do bardzo dużej zmienności na rynku.
Przy okazji rekordy ropy pobudziły wyobraźnię rządzących. Zwykle bywa tak, że wzrost ceny hamuje popyt i o konsekwencjach „wyciągania” cen można było się naocznie przekonać w tym roku już w kilku pomniejszych segmentach rynku (pszenica, platyna, ryż). Z ropą jest jednak większy problem – popyt jest wysoce nieelastyczny, nie wlejemy przecież coli do baków naszych samochodów. Co więcej, o dostosowanie trudno również po stronie podażowej. Pomimo bardzo wysokich obecnie marż producentów, wysokie bariery wejścia (m.in. bardzo kosztowny i długi proces inwestycyjny) utrudniają wzrost produkcji. W takiej sytuacji można by jeszcze starać się usprawiedliwiać interwencję państwa, niestety (dla globalnej gospodarki) pierwsze przymiarki idą w złym kierunku. Odpowiedzią większości rządów na wzrost cen paliw jest obniżka podatków płaconych przez finalnych odbiorców lub też subsydia dla rolników czy firm. O ile jeszcze w skali małej gospodarki można osiągnąć korzyść w postaci uniknięcia impulsu inflacyjnego, w skali globalnej takie działania oznaczają po prostu dalszy wzrost popytu na ropę. Innymi słowy, rządy mogłyby od razu przekazać pieniądze krajom i firmom wydobywającym ropę! Choć nie jest to miejsce na poszukiwanie rozwiązań energetycznych dla globalnej gospodarki, jedno można powiedzieć na pewno – decyzje o obniżce podatków na paliwa są z pewnością dla inwestorów sygnałem do zakupu.
Metale szlachetne (GOLD, SILVER, PLATINUM) – Nowy kapitał na rynku
Po dłuższym okresie zastoju, na rynku kruszców widoczny jest nowy kapitał, najprawdopodobniej płynący od inwestorów finansowych. W maju cena złota wzrosła o niemal 5%, podrożała też platyna (o 2%), cena srebra w zasadzie nie uległa zmianie. W każdym jednak przypadku jest to zwycięstwo popytu, wobec odnotowanego umocnienia dolara. Na rynku kruszców ciekawa była przede wszystkim pierwsza dekada miesiąca, kiedy ceny metali wzrastały w zasadzie niezależnie od notowań dolara, poruszając się razem z rynkiem ropy. Za tamte wzrosty mógł być odpowiedzialny kapitał płynący od nowych inwestorów, którzy wobec perspektyw rosnącej inflacji szukają dobrej alternatywy inwestycyjnej dla rynków akcji. W dalszej części miesiąca korelacja pomiędzy notowaniami złota i EURUSD była już bardziej widoczna, ciągle natomiast trzymała też korelacja z notowaniami ropy – miesięczne maksimum cena złota osiągnęła podobnie jak w przypadku ropy 22 maja, i było to 935,08 USD za uncję. Czy złoto wraca do łask? Niestety mocny sygnał zakupu pojawi się dopiero w momencie przekroczenia przez cenę uncji złota poziomu 935 USD, co zaneguje możliwość zrealizowania się ostatniej fali (spadkowej) w pięciofalowej strukturze rysującej się od 17 marca.
Metale przemysłowe (COPPER, ALUMINIUM, ZINC, NICKEL) – Nikiel stracił blask
Majowa zwyżka cen ropy to wcale nie największa zmiana cen na rynku surowców. Znacznie więcej mogli zarobić ci, którzy trzymali krótkie pozycje na niklu. W minionym miesiącu cena tego metalu obniżyła się aż o 21,5% do 22400 USD za tonę. Historycznie nie jest to wcale niski poziom, dla porównania, średnia cena w latach 2004-2005 wynosiła ok. 14 tys. USD. Tym niemniej, obecnie nikiel jest najtańszy od dwóch lat – jeszcze w maju zeszłego roku za tonę tego metalu, używanego do produkcji stali nierdzewnej, trzeba było płacić niemal 54000 USD. To właśnie takie astronomiczne rekordy cenowe są zasadniczą przyczyną obecnego załamania – przez ostatni rok rynek niklu był bardzo dobrze zaopatrzony. Dodatkowo ujemnie na ceny (zresztą nie tylko niklu, a większości metali przemysłowych) wpływają notowania ropy, które ograniczają zamówienia ze strony przemysłu. To nie musi być jeszcze koniec spadków cen – wyraźniejsze wsparcie znajduje się dopiero na poziomie 17580 USD za tonę.
W maju tracił jednak nie tylko nikiel. O 8% obniżyły się notowania miedzi, zaś o 11% cynku. Tym samym bardzo dobrze sprawdzał się tzw. metalowy spread czyli różnica pomiędzy zmianami cen kruszców a metali przemysłowych. Nic dziwnego, drożejąca ropa niosąca za sobą rosnące zagrożenie inflacyjne zwiększa atrakcyjność złota, ograniczając jednocześnie popyt na metale wykorzystywane przede wszystkim w przemyśle.
Produkty rolne (WHEAT, SOYBEAN, CORN, RICE) – Pytanie o zbiory
W maju ceny ziaren zmieniały się w relatywnie niewielkim stopniu. Za wyjątkiem ryżu miesięczna dyspersja cen (czyli różnica pomiędzy ceną minimalną a miesięczny maksimum) nie przekraczała 15%, co jak na ten rynek oznacza umiarkowaną zmienność. Również poza ryżem dominującym tematem na rynku są tegoroczne zbiory. Perspektywa lepszych zbiorów, nie tylko w USA, nie pomaga cenom pszenicy, które w maju zniżkowały o kolejne 5%. Z kolei ceny soi i kukurydzy poruszają się w trendzie bocznym, podczas gdy inwestorzy przyglądają się zmieniającej się pogodzie w USA, głównie na środkowym zachodzie. W pierwszej dekadzie miesiąca swoje pięć minut miał jeszcze ryż, a wszystko za sprawą kataklizmu w Birmie, który na moment powstrzymał wyprzedaż na rynku tego ziarna. Cena ryżu, która miała już za sobą prawie 20% zniżkę, w ciągu tygodnia wzrosła o 14% do 23,48 USD za cetnara (9 maja). Był to jednak impuls krótkotrwały i przez pozostałą część miesiąca ceny głównie zniżkowały osiągając nawet 17,78 USD 29 maja (50% zniesienie zwyżki trwającej od sierpnia 2007 do końcówki kwietnia 2008). Choć na przełomie maja i czerwca ryż odrobił nieco strat, popytowi może być nadal bardzo trudno odzyskać kontrolę nad rynkiem.