Wczorajszy wzrostowy akcent na rynku ropy pod koniec sesji wynikał z ciekawego rozwoju sytuacji w Stanach Zjednoczonych. Amerykański Instytut Paliw (American Petroleum Institute, API) opublikował szacunki dotyczące zapasów ropy naftowej w USA, z których wynikało, że w poprzednim tygodniu zapasy ropy w tym kraju spadły o niebagatelne 15,4 mln baryłek przy oczekiwaniach zniżki o około milion baryłek. API podał również, że zapasy benzyny spadły o 1,7 mln baryłek (przy oczekiwaniach zniżki o około 1,3 mln baryłek), a zapasy destylatów zniżkowały o 510 tys. baryłek przy spodziewanym ich wzroście o 112 tys. baryłek.

Na pierwszym planie znalazł się jednak spadek zapasów ropy, który jest wyjątkowo duży w skali tygodnia. Jeśli dziś w swoim raporcie dane te potwierdzi Departament Energii, to będzie to oznaczało największą tygodniową zniżkę w całej historii publikowania danych, czyli co najmniej od 1982 r.

Znaczący spadek zapasów ropy naftowej w USA to sygnał wzmożonego popytu na paliwa w tym kraju. Z kolei dynamiczny ruch wzrostowy cen tego surowca skłonił amerykańską administrację do zmiany dotychczasowych planów w zakresie uzupełniania strategicznych rezerw ropy naftowej. Władze USA poinformowały, że wycofują się ze swojego zamówienia na wykup 6 mln baryłek ropy do SPR (Strategic Petroleum Reserve).

Ruchy USA w zakresie SPR są i tak symboliczne. W poprzednim roku Stany Zjednoczone uwolniły rekordowe 180 mln baryłek ropy z rezerw, aby powstrzymać wzrost jej cen. W tym roku władze USA stawiają na odkupienie ropy do rezerw, ale póki co odbudowały jedynie 6,3 mln baryłek. Przed dalszymi zakupami powstrzymała je „sytuacja na rynku ropy naftowej”, czyli prawdopodobnie właśnie ponowny wzrost cen tego surowca w ostatnich tygodniach.

ZŁOTO

Cena złota w dół po korekcie ratingu USA.

W ostatnich godzinach na światowych rynkach finansowych pojawiło się dużo nerwowości. Jedną z przyczyn tej sytuacji jest wczorajsza decyzja agencji Fitch o obniżeniu ratingu kredytowego USA z dotychczasowego najwyższego poziomu AAA do poziomu AA+. Agencja tłumaczy ten ruch m.in. rosnącym zadłużeniem Stanów Zjednoczonych.

Co ciekawe, po decyzji agencji Fitch umocnił się amerykański dolar, co pokazało, że w sytuacji risk-off inwestorzy uciekają w najsłynniejszą walutę świata jako tzw. bezpieczną przystań. Z kolei umocnienie dolara uderzyło w notowania złota, które są z nim negatywnie skorelowane: cena złota spadła wczoraj o 1,5% do okolic 1980 USD za uncję, a więc nie utrzymała się powyżej bariery 2000 USD za uncję.

Dziś spadek cen złota się zatrzymuje, a rosnąca niepewność polityczna i gospodarcza może zacząć sprzyjać wyższym wycenom kruszcu. W tym tygodniu przed nami może być jednak więcej zmienności, zwłaszcza że w piątek pojawią się kluczowe dane z amerykańskiego rynku pracy.