Czemu nie lubimy GPW?
Powodów jest wiele, ale dwa wydają się najbardziej istotne. Pierwszy: na polskiej giełdzie kapitału jest niewiele, toteż łatwo nią zatrząść. W rezultacie kursy akcji rzadko bywają odzwierciedleniem rzeczywistej sytuacji finansowej spółek. Można zainwestować w spółki osiągające doskonałe wyniki, a cena ich akcji nie będzie rosła, bo ogólny trend jest spadkowy. Co więcej: GPW to mała chorągiewka, która faluje na wietrze płynącym z wielkich giełd. Sygnał z zewnątrz jest przeważnie ważniejszy niż rzeczywiste wydarzenie w polskiej spółce lub branży.
Powód drugi to tzw. insider trading. W Internecie nietrudno znaleźć opinie, że na GPW zarabiają przede wszystkim ludzie mający dostęp do informacji, które nie powinny wydostawać się na zewnątrz, a przynajmniej nie przed upływem określonego czasu. Ludzie zajmujący się audytami finansowymi spółek zauważają ze zdziwieniem, że wyniki finansowe, które nie ujrzały jeszcze światła dziennego, są na giełdzie dyskontowane, jak gdyby roiło się na niej od jasnowidzów. To nie może budować zaufania do polskiego rynku papierów wartościowych.
Są oczywiście tacy, którzy radzą sobie na niej znakomicie, ale narzekanie jest powszechniejsze niż głosy entuzjazmu.
A gdyby tak zaufać gigantom?
Dzięki Internetowi Polacy mogą inwestować nie tylko na GPW, ale na największych światowych giełdach. Akcje wielkich koncernów i najbardziej znanych marek to przeważnie doskonała lokata kapitału, zwłaszcza gdy ulokować go na dłużej. Inwestowanie w akcje umożliwia dostępna także w języku polskim platforma inwestycyjna eToro. Jest to spółka maklerska zajmująca się świadczeniem usług finansowych. Jej siedziby znajdują się na Cyprze, w Izraelu, Wielkiej Brytanii, USA i Australii. Posiadacze kont mogą inwestować w kryptowaluty, akcje, ETF-y, waluty, indeksy i towary, a także kopiować transakcje użytkowników osiągających najlepsze wyniki.
Otwarcie konta jest bezpłatne, a usługa nie pobiera żadnej prowizji za zakup akcji. Pozwala ponadto na ułamkowy zakup akcji, co sprawdza się zwłaszcza w wypadku najdroższych walorów. Opłaty pobierane są dopiero przy wypłacie środków. Dotyczy to wyłącznie zakupu akcji (długich), a nie pozycji lewarowanych i krótkich (sprzedaż).
Każdy inwestor powinien oczywiście pamiętać, że obrót akcjami, a także ETF-ami, surowcami czy walutami, związany jest z poważnym ryzykiem. Jeśli na takich rynkach można sporo zarobić, to dlatego, że inni tracą. Trzeba inwestować tak, by znajdować się wśród zarabiającej mniejszości – na tym to de facto polega.
Ważne, by trzymać rękę na pulsie
W chwili powstawania tego tekstu świat wstrzymał oddech, bo Iran dokonał ataku odwetowego na amerykańskie bazy w Iraku. Efekt: najdroższa spółka świata staniała o 200 mld USD. Mowa o Saudi Aramco, spółce wartej w chwili debiutu giełdowego – bagatela – 1,7 bln USD.
Trzeba także śledzić trendy. Spore pieniądze można zarabiać na handlu metalami szlachetnymi i surowcami. Na przykład złoto znajduje się obecnie blisko swego siedmioletniego szczytu, a cena palladu po raz pierwszy w historii przebiła 2 tys. USD za uncję. Kto kupił pallad np. w czerwcu 2019 r., ten liczy dziś pokaźne zyski. Nie wiadomo, jak zachowa się dolar w obliczu bliskowschodnich napięć, koniecznie trzeba też przyglądać się cenie ropy naftowej: im więcej zamieszania wokół krajów arabskich, tym droższy będzie ten bezcenny surowiec.
Świat czeka – także na polskie inwestycje.