Doszlismy dzis rano do 3802 i znowu zawrocilismy, zamykamy okolo 3789. To juz drugie nieudane podejscie pod ten poziom w ciagu tygodnia. Pisalem w poniedzialek, ze do trwalego przebicia potrzeba wolumenu, ktorego w wakacje po prostu nie ma. Nic zlego sie nie dzieje, to normalne testowanie oporu. Ale kto liczyl na szybkie wybicie i sierpniowy rajd, moze sie rozczarowac. Ja dalej realizuje przy gornej granicy.
Dwa nieudane podejscia to jeszcze nie porazka - okragle poziomy czesto wymagaja trzech czy czterech prob. Ale masz racje co do wolumenu. We wrzesniu, gdy rynek wroci z urlopow, ten sam poziom moze pasc bez wiekszego oporu.
dla mnie to argument za dalszym czekaniem z gotowka. jak nie potrafimy przebic 3800 przy dobrych nastrojach, to przy pierwszym gorszym tygodniu zejdziemy nizej. cierpliwosc
3789 czy 3802, dla mnie bez znaczenia. ale przyznaje ze obserwowanie tych podejsc ma w sobie cos hipnotyzujacego :)
zrealizowalem czesc przy 3800 rano, odkupilem czesc po poludniu nizej. w takim bocznym rynku to jedyne co da sie sensownie robic
Trzeci dzien pod 3800, rynek nawet nie probuje. Wolumen jak na wakacje. Realizacje wstrzymalem, bo nie ma czego realizowac przy takim marazmie.