Pytanie od kogos kto dopiero zaczyna. Odkladalam przez dwa lata i wreszcie mam kwote ktora chcialabym zainwestowac dlugoterminowo. Ale czytam Was i widze: WIG20 na lokalnych szczytach, BTC 130k, wszystko drogie. Czuje ze wchodze na samej gorce i za chwile stracie. Czekac na korekte czy nie kombinowac? Boje sie obu wariantow, szczerze mowiac.
Najczestsze pytanie nowych i najtrudniejsze psychicznie. Prawda jest taka, ze nikt nie wie czy to gorka. Rynki spedzaja wiekszosc czasu blisko szczytow, bo dlugoterminowo rosna. Rozwiazanie ktore usuwa ten dylemat: nie wchodz calosciа, tylko rozloz na 6-12 miesiecznych transz. Jak spadnie - kupujesz taniej. Jak rosnie - lapiesz wzrost. Nie musisz miec racji.
Ja czekalem na korekte w 2019 i przegapilem kilka lat wzrostow. Potem czekalem znowu. Nauczylem sie, ze 'poczekam na lepszy moment' to najdrozsza rada jaka sobie dalem. DCA i spokoj.
Zgadzam sie z transzami, ale dodam jedno: najpierw sprawdz czy masz poduszke. Jak nie masz, to zadna korekta nie jest Twoim problemem - problemem bedzie pierwsza awaria pralki. Kolejnosc: poduszka, potem rynek.
ja zaczynalam od obligacji bo bałam sie gieldy, potem maly ETF. moze u Ciebie tez? nie musisz wchodzic od razu w akcje, mozesz sie oswoic stopniowo
poduszke mam na 4 miesiace, to juz odhaczone. czyli rozkladam na transze przez rok i nie zgaduje. brzmi rozsadnie i - co wazniejsze - nie strasznie. dzieki wszystkim
Po naszej wczorajszej rozmowie przespalam sie z tym i decyzja zapadla: rozkladam na 12 miesiecznych transz, pierwsza jutro. Nie musze zgadywac czy to gorka - to zdanie zdjelo mi ogromny ciezar z glowy.
Pierwsza transza poszla dzis rano. Kupilam za 1/12 kwoty i... nic sie nie stalo, swiat sie nie zawalil. Bałam sie tego przez dwa lata, a to byly dwa kliki. Kolejna za miesiac.
Dzis pierwszy spadek po mojej pierwszej transzy. Zalozylam osobny watek, bo emocje sa silniejsze niz sie spodziewalam. Ale nie sprzedaje - plan zostaje planem.