Inwestorzy nie palą się również do kupna akcji przed dzisiejszą publikacją sierpniowego raportu z amerykańskiego rynku pracy, ponieważ obawiają się, że dane te mogą być gorsze od oczekiwań, które zakładają utrzymanie stopy bezrobocia na poziomie 4,6 proc. oraz wzrostu zatrudnienia w sektorze pozarolniczym o 110 tys.
Ewentualne słabe dane z rynku pracy w USA, mogą dziś stać się pretekstem do wyprzedaży akcji w Europie, ale również i na Wall Street. Zwłaszcza gdyby były wyraźnie gorsze od prognoz. Dane jednak nie gwarantują spadków. Wiara amerykańskich inwestorów w zbawienną moc obniżki stóp procentowych przez Fed, pozwala za słuszną uznać tezę, że do 18 września br., kiedy jak się oczekuje taka decyzja zapadnie, Wall Street pozostanie w trendzie bocznym lub też będzie kontynuować wzrosty dyskontujące ewentualny niższy koszt pieniądza.
Powyższa teza stoi w pewnej sprzeczności z aktualnymi wnioskami płynącymi z analizy technicznej wykresu indeksu S&P500. Sugeruje ona, że rozpoczęta 16 sierpnia br. wzrostowa korekta, już mogła się zakończyć. W ostatni wtorek indeks S&P500 rosnąc do poziomu 1496,40 pkt., dotarł w pobliże istotnej strefy oporu 1496,52-1497,49 pkt, jaką wyznacza połowa długiej czarnej tygodniowej świecy z 27 lipca br. oraz lokalny szczytu z 8 sierpnia br. na wykresie dziennym. Bariera ta tworzy ostatnią strefę oporu niedźwiedzi, której pokonanie otworzy drogę do lipcowego szczytu na 1553,08 pkt. Opór jednak nie został pokonany, a środowy spadek może sugerować, że już nie zostanie. W tej sytuacji, na gruncie analizy technicznej, powrót spadków wydaje się obecnie bardziej prawdopodobny niż silniejsze wzrosty.