Ostatnie tygodnie przyniosły nowe obawy dla rynków finansowych. Ciężko wieścić poprawę nastrojów, jeśli nad rynkiem zbierają się kolejne chmury. Słabe wyniki Cisco, Home Depot i Walmartu spowodowały wzrost obaw wokół kondycji konsumentów w USA. Rezerwa Federalna wciąż nie powiedziała ostatniego słowa w postaci QT. Pieniądz ściągany będzie z rynku od początku czerwca co może wpłynąć na spadek płynności niektórych walorów i co za tym idzie - dynamiczniejsze ruchy cen. Obserwując dzisiejsze wypowiedzi bankierów centralnych z EBC, inwestorzy na europejskim parkiecie też nie mogą liczyć na wsparcie bankierów. Zdaniem prezes EBC Christine Lagarde ujemne stopy mogą skończyć się w III kwartale tego roku, jastrzębim głosem przemówił dodatkowo członek EBC Villeroy, który potwierdził że wśród EBC jest zgoda wobec szybszego wzrostu stóp. Recesja w połączeniu z podwyżkami stóp procentowych, które EBC zamierza wprowadzić może skończyć się źle zarówno dla europejskiego PKB, jak i indeksów. Co do scenariusza recesji na Starym Kontynencie przekonanie wyraził dziś m.in. dyrektor generalny Citigroup.
Od miesięcy “oliwy do ognia” dolewa napięta sytuacja geopolityczna, która stanowi tło dla obserwowanych spadków. W pewnym okresie mieliśmy dosłownie synergiczną bombę negatywnych informacji. Ofensywa Rosji na Ukrainie trwa, a jej efekty światowa gospodarka prawdopodobnie odczuje dopiero w przyszłości. Rosną obawy wokół kondycji rynku żywności i sektora energetycznego. Chiny nie wycofują się z konfrontacyjnej wobec USA polityki w sprawie Tajwanu choć Joe Biden odpowiedział zdecydowanie, że USA są w stanie bronić Tajwanu i przełamał tym samym politykę “strategicznej nieoznaczoności”. Chiny mają wciąż problem z pandemią COVID, dziś w Pekinie odnotowano rekordową liczbę zakażeń. Jednocześnie jednak obostrzenia poluzowano w Szanghaju co zrodziło nadzieję na ‘odwilż’ i powrót do normalności w łańcuchach dostaw i handlu. Mimo, że historycznie wybuch wojny wielokrotnie okazywał się być okazją do kupna - tym razem prognoza sprawdziła się tylko przez chwilę, odreagowanie zderzyło się ze ścianą podaży. W końcu gdy w miarę spadku poczucia bezpieczeństwa inwestorów spada też apetyt na ryzyko, a więc obarczone ryzykiem inwestycje są ograniczane.
W kontekście wydarzeń z ostatnich tygodni ciężko skoncentrować się tylko i wyłącznie na jednym zagrożeniu ciążącym rynkom - jest ich tak wiele. W piątek indeks S&P500 obronną ręką zakończył sesję powstrzymując 20% spadek od szczytów, czym oficjalnie wypełniłby przyjętą definicją wejście w bessę. Jednocześnie dzisiejsze odreagowanie nie jest na tyle mocne by można było mówić o zdecydowanym polepszeniu się sentymentu. Jednocześnie reakcja wciąż daje szansę na choćby na szybki “relief rally” dla byków. Jeśli wzrosty nie przybiorą na sile w ciągu najbliższych sesji scenariusz kontynuacji wyprzedaży będzie wciąż stanowił bazę popartą prawdopodobieństwem. Dodatkowo instytucje mogą spodziewać się inflacyjnego uderzenia w portfele konsumentów, które może spowodować spadek zainteresowania inwestycjami, przez co pozostają ostrożne z zakupami.
Bardziej pozytywny głos wpłynął z kolei ze strony dyrektora JP Morgan, Dimona który stwierdził, że widzi silną amerykańską gospodarkę z czarnymi chmurami, które “mogą się rozproszyć”. Warto mieć na uwadze, że dla inwestorów długoterminowych obecne wyceny niektórych aktywów mogą stanowić okazję do kupna, a przed szukaniem szczytów euforii i dołków paniki w przeszłości przestrzegali m.in. Warren Buffett czy Peter Lynch. W przeszłości blisko połowa spadków indeksu S&P500 zatrzymywała się na 20% zatem możemy uznać, że wahadło znalazło się w miejscu, w którym byki mogą stać się dużo bardziej aktywne. W kontekście makroekonomicznym, sama tylko rosnąca aktywność nie przełoży się raczej na trwałą zmianę trendu. Rnki wyraźnie niecierpliwie czekają na informacje na których mogłyby ponownie “wzbić się w powietrze”.
DAX zyskuje dziś blisko 1,4%, bardzo dobrze radzi sobie WIG20 który rośnie o ponad 3% przełamując poziom 1825 punktów. S&P500 zyskuje 1,5% jednak wciąż ma problem z wejściem powyżej 4000 punktów. Sentyment na technologicznym NASDAQ pozostaje słabszy, indeks zyskuje do tej pory 1%.