Zbrojna interwencja państw Zachodu odbywa się na podstawie rezolucji 1977 uchwalonej przez Radę Bezpieczeństwa ONZ zezwalającej na użycie siły w celu obrony ludności cywilnej przed atakami sił Kaddafiego. Jednak ze strony przedstawicieli Ligi Arabskiej nadeszła krytyka operacji, wskazując na ofiary wśród ludności cywilnej w związku z nalotami bombowymi. W niedzielę po południu Kaddafi ogłosił zawieszenie broni, jednak koalicja nie zamierza przerwać ataków. Na ten moment trudno określić, jak długo potrwają walki w Libii i jakie będą ostateczne implikacje dla rynków finansowych. Rozpoczęta operacja militarna stanowi pewien element ryzyka, choć nie powinien wywoływać nerwowych reakcji inwestorów, gdyż inwestorzy od kliku dni mogli przeczuwać podobny rozwój sytuacji. Sprawa Libii na pewno wpłynie na wzrost cen ropy w ciągu najbliższych dni, natomiast dla reszty rynku oznaczać będzie powstrzymanie się od prędkiego powrotu apetytu inwestycyjnego po zeszłotygodniowej wyprzedaży.

Również sytuacja w japońskiej elektrowni atomowej nie zachęca do szybkiego spadku awersji do ryzyka. Inżynierowie przywrócili zasilanie w trzech reaktorach, dzięki czemu będzie możliwe uruchomienie pomp wodnych zapewniających chłodzenie. Promieniowanie wokół elektrowni zaczyna spadać, jednak sytuacja wciąż daleka jest od pełnej kontroli. Najgorsza sytuacja panuje w reaktorze nr 3, który zawiera wysoce niebezpieczny pluton. Pojawiają się też doniesienia o skażonej żywności i wodzie pitnej w okolicach elektrowni.

W piątek państw z grupy G7 podjęły decyzję o połączonej interwencji na rynku walutowym mającej na celu powstrzymywanie jena przed nadmierną aprecjacją wywołaną dużymi transferami kapitału na cele odszkodowawcze oraz spekulacjami, iż takie transfery będą miały miejsce. W obawie przed gwałtownym mocnienie japońskiej waluty inwestorzy zamykali pozycje na rynkach wschodzących i wracali z kapitałem do Japonii, gdzie wcześniej zaciągali bardzo tanie pożyczki. Teraz banki centralne będą się starały kontrolować sytuację, by nie dopuścić do powtórzenia scenariusza i w najbliższym tygodniu można się spodziewać kontynuacji działań interwencyjnych.

W nadchodzącym tygodniu dla kształtu rynku walutowego istotny będzie rozwój sytuacji w Libii i Japonii. Początkowo inwestorzy będą podchodzić do handlu z dużą dozą ostrożności, a odreagowanie po zeszłotygodniowej panicznej wyprzedaży ryzykownych aktywów będzie spowolnione. W nadchodzących dniach należy się nastawić na podwyższoną zmienność, która może nastąpić w wyniku nieoczekiwanych zwrotów akcji. Dane makroekonomiczne nadal będą znajdować się na drugim planie, z którego najmocniej wybijać będą się czwartkowe wstępne odczyty indeksów PMI ze strefy euro, dające odpowiedź na pytanie, jak rosnąć ceny ropy wpływają na aktywność wytwórczą europejskich przedsiębiorstw. Czwartek to także początek dwudniowego szczytu Unii Europejskiej, na którym ma zostać uchwalony szeroki pakiet środków pomocnych w walce z kryzysem zadłużenia. Większość elementów pakietu została uzgodniona w trakcie poprzedniego szczytu 11 marca, jednak jakiekolwiek sygnały o opóźnieniach we wdrożeniu zmian lub łagodzenia warunków mogą wywołać falę zwątpienia i spadek zaufania wśród inwestorów do strefy euro.

Rynek złotego będzie w dużej mierze podlegał zewnętrznym nastrojom. Przy braku złych wiadomości eurozłoty może spadać, a pierwszym silnym wsparciem jest poziom 4,0250.